Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

The software is dead!

Wyobraźcie sobie lepszy świat – świat w którym nie ma już problemu nielegalnego oprogramowania.
Jak dojść do takiego poziomu? Gdzie jest stuprocentowa recepta na sukces? Otóż jest to proste jak zwinięty drut kolczasty – zlikwidować oprogramowanie!

Tak o. Po prostu!

Powiecie pewnie coś w stylu: Absurd! Jak można zlikwidować oprogramowanie? Jesteś głupi! A Twoje stopy śmierdzą!

W pewnym sensie będziecie mieli racje – odnośnie oprogramowania oczywiście, bo stopy myje regularnie – nie da się go, tak o, zlikwidować. Jest jednak pewne obejście – można zlikwidować software po stronie klienta.

r   e   k   l   a   m   a

Czy widzieliście kiedyś piracką wersje Photoshopa? Tak.

A czy widzieliście kiedyś piracką wersję Dropboxa?... Że to nie to samo? Że to usługa? No więc właśnie poznaliście odpowiedź na to jak zlikwidować problem nielegalnego oprogramowania, gratulacje zdobyliście nagrodę w postaci mojej dozgonnej akceptacji i niby licencji na Office 365. O. Widzę właśnie na waszych twarzach, że zaczynacie już łączyć punkty.

A teraz już bardziej serio

Oprogramowanie trzeba zlikwidować i zamiast tego dawać jedynie usługi. Ok., ale czy to jest droga? TAK! Ja się z nią zgadzam naprawdę i w 100%. Wierze w to, że to jest najlepsze wyjście, z dwóch powodów. Po pierwsze dostęp do usług z każdego miejsca jest plusem i nie jesteśmy wtedy ograniczeni ani do czasu ani do miejsca. Po drugie oznacza to, że nie będą potrzebne dodatkowe zabezpieczenia antypirackie.

Absurdem legalności były dla mnie zawsze płyty DVD – mam nadzieje, że jeszcze je czasem kupujecie i wiecie o czym mówię. O tym paskudnym filmiku na początku, którego nie da się przewinąć o tym jak nielegalne oprogramowanie jest złe. To ja wydałem ciężko zarobione pieniądze i musze jeszcze z tego powodu cierpieć? Dlaczego takich ostrzeżeń nie ma na pirackich kopiach? Dlaczego do jasnej cholery nie mogę tego przewinąć skoro zapłaciłem? Hmmm? I dlaczego musze sobie tym zaprzątać głowę, dlaczego nie może tego za mnie zrobić urządzenie?

A SimCity? – Czy naprawdę kupując grę i wydając na nią moje pieniądze muszę być traktowany jak potencjalny pirat? Który na dodatek ściągnie sobie ten tytuł i bez problemu pominie problemy z serwerem. Czemu nikt nie uczy się z sukcesu Steama? Albo sukcesu GOG, który jest trochę inny, ale również opiera się na usłudze?

Jednym zdaniem – przez piratów cierpieli zwykli, legalni, prawobojni ludzie. Tymczasem w momencie wejścia softu w strefę chmur i usług ten problem znika. Autoryzacja powoduje, ze niepotrzebne są dodatkowe głupie zabezpieczenia, niepotrzebne są dodatkowe DRMy, niepotrzebne są żadne cuda na kiju ani piętnastominutowe informacje o złym piractwie. Wszystko staje się prostsze, lepsze, bardziej dostępne dla zwykłego zjadacza chleba.
Do takiego świata mam nadzieje dążymy. Do świata gdzie nie będzie istniało oprogramowanie!

Niestety piraci wciąż mają prawo głosu i to, że nagle konsola mogłaby być dodatkowym zabezpieczeniem, nie umknęło ich uwadze… Ot moje zdanie na ten temat, które jakoś koniecznie musiałem wypluć z siebie.

Bo piraci to zakała ludzkości, która kradnie Mercedesy i w gruncie rzeczy tylko to chciałem napisać.
 

inne

Komentarze