Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Wszystko w jednym, czy też nic we wszystkim?

ASUS ET2323 okiem Pangry… a moment. Nie ten wpis

… okiem osoby, która bardzo chciała sobie kupić All In One.

Uwaga, spojler: już nie chce.

Zacznijmy może trochę od innej strony – dzięki uprzejmości Intela i DP dostałem do testów urządzenie, które akurat bardzo chciałem sprawdzić. Od kilku miesięcy noszę się z zakupem komputera w stylu AiO i cały czas rozważam czy jest to na pewno dobre rozwiązanie i czy akurat TEGO chce w moim skromnym życiu.

r   e   k   l   a   m   a

Sytuacja jest prosta – więc ją opisze w kilku zdaniach. Stary blaszak znajdujący się pod biurkiem składany był na przestrzeni lat i choć mocy jeszcze pod dostatkiem (nawet dysk SSD w środku się znajdzie) to jednak zaczyna łapać lekką zadyszkę. Mogłoby być w końcu szybciej i sprawniej i mniej boleśniej. I USB3.0 by się przydało, o! Tylko dlaczego upychać wszystko w monitorze? Na to jest równie prosta odpowiedź: bo minęły czasy gdy grzebanie w kompie sprawiało mi radość (tzn. wciąż sprawia, ale nie mam kompletnie na to czasu), wymagam więc od machiny liczącej tylko jednego: sprawnego działania zaraz po wyciągnięciu z pudełka.

AiO teoretycznie mi to daje – wyciągam z pudła, podłączam do prądu i działam!

Asus

ET2323 to najnowsze dziecko z rodziny wszystkomających monitorów… od poprzedników różni się tym, że wszystko tym razem ukryto za ekranem a nie jak u poprzedników część w podstawce. Na pierwszy rzut oka wydaje się to lepszym rozwiązaniem. Minusem dużym jest brak ekranu dotykowego - w zamian dostajemy sterowanie gestami.

Dobra, ale co poza tym mamy na pokładzie:
Ekran: 23 cale, IPS
Rozdzielczość: Full HD
Procesor: Intel® Core™ i5 5200U
Grafika: GeForce GT840M
Pamięć: 8 GB DDR3L 1600MHz
Dysk: Zwykły 1TB, 32MB cache (!)
Sieć: 802.11 b/g/n/ac, 10/100/1000 Mbps
Front Kamera: 2MP
Głośnik+ mikrofon
Gniazda: 4 x USB 3.0, 2x USB 2.0 Czytnik kart 6w, 1 x Słuchawki, 1 x Mikrofon, HDMI, RJ45, Subwoofer jack (2.5mm)
Waga: 9 kg

Dodatkowo ASUS tak jakby w standardzie dorzuca myszkę i klawiaturę. Taki feature.

Ok, tyle na temat ogólny, a teraz trochę życiowych prawd:

Zacznijmy może od specyfikacji. Ta robi wrażenie na pierwszy rzut oka, w sensie takim, iż cyfry są duże. Trochę gorzej jak zaczniemy je analizować. Po pierwsze spora ilość ramu, ale są to zwykłe i całkiem ubogie kostki Samsunga z taktowaniem 800Mhz. Fakt, wystarcza do wszystkiego, ale szału nie robią. Kolejny na liście jest dysk 1TB z tzw. przez mnie udawanym segmentem SSD (czyli szybkim cachem) – który niewiele pomaga. Parametry nie są złe, ale jest to bez wątpienia największy dławik całego komputera i gdyby zastąpić go prawowitym SSDekiem maszyna zyskałaby na pewno na szybkości działania.
Karta graficzna to leciwa, ale mająca trochę pary mobilna 840 ze stajni zielonych. Wystarczy by odpalić FIFĘ 16 na wysokich ustawieniach, ale wiedźmina w Full HD nie uruchomicie. Oczywiście komputera nie jest przeznaczony do gamingu, więc czego się spodziewać?

Jest jeszcze monitor – tak jakby rdzeń całości, główna oś zła – ten jest jednak dobry. Jako użytkownik muszę go pochwalić za ładne kolory, responsywność i dobre kąty widzenia, choć jak w praktyce się to ma do innych monitorów trudno mi oceniać bez specjalistycznego sprzętu pomiarowego. A tego nie mam.

Na końcu perełka, czyli klawiatura i mysz, które o ile nie są złe i całkiem przyjemnie działają, o tyle dziwne było to, że potrzebują odbiornika na USB. Tzn, już na stracie zostaje nam zabrany jeden port. Dużo lepszym rozwiązaniem w takich momentach wg mnie są urządzenia na niebieski ząb. Tych portów i tak nie było dużo, więc każdy jeden odjęty to jednak spora strata.

Ale jakieś pozytyw takie fajne są, prawda?

No właściwie to nie do końca. Gniazda USB 3 ciężko uznać za wielki plus, jak wszystko aktualnie je ma – podobnie jak z gniazdem USB do szybkiego ładowania. Bajer, którego nikt nigdy nie wykorzysta, a na pewno nie jest to system seller. Sterowanie gestami przysporzyło więcej problemów niż przyjemności (choć to trochę wina poprzedniego testera, którego już na wstępie pozdrowiłem ;p ) a i czytnik DVD płyt Blue Ray nie odczyta. Bo czemu miałby?

Na pokładzie jest Windows 8 i możemy wgrać Dziesiątkę – dla mnie in plus, dla wielu in minus, większości będzie to obojętne.

W skrócie: dostajemy ubranego w szykowne ciuchy takiego przeciętnego laptopa z potężnym, ale z zacnym 23 calowym ekranem za kwotę około 4 tysięcy złoty.

No trochę za drogo.

Całości produktu nie ratuje największy pozytyw całego urządzenia, czyli nowe dziecko od Intela. Tu moje zaskoczenia było niezwykle… przyjemne. Procesor praktycznie pozamiatał to, co miał pozamiatać i nawet 7 filmów FullHD puszczonych z YouTuba nie zrobiło na nim wrażenia.

Takim zabawnym sposobem testowania urządzenia, który odnalazłem kilka miesięcy temu jest gra Frozen Free Fall – ten całkiem udany klon Candy Crusha – jest najbardziej niezoptymalizowanym badziewiem jaki można ściągnąć ze sklepu Windows Store. Mobilna i5tka poprzedniej generacji potrafiła w trakcie tej prosty gry nie tylko uruchomić wszystkie wiatraki w laptopie na maksa, ale i zjeść baterię jak Snickersa. Tutaj jednak, na Asusie z nowym procesorem, maszynka nawet się nie zadyszała – właściwie to była niewzruszona. Głupi test? Czasem mam wrażenie, że takie życiowe weryfikacje są lepsze niż wszystkie benchmarki – bo nie dość ze mogę grać cicho w grę, to jeszcze w tym czasie mi się fejsbók nie wiesza, a dla wielu TO jest najważniejsze.

Bo co to znaczy dla wielu?

Zdefiniujmy sobie może kilka person i rozważmy ich potrzebę posiadania tego Asusa.

Komputerowy Geek – czyli osoba lubiąca grzebać w komputerach i na pamięć znająca całą historię procesorów Intela

Czy taka osoba chciałaby ET2323? Odpowiedź jest krótka. Nie. Choć komputer w pewnym sensie stara się udawać „stacjonarny” sprzęt w rzeczywistości jest laptopem, gdzie poza przeczyszczeniem wiatraka i wsadzeniem innych kości pamięci pole manewru jest niewielkie. Fakt, można dorzucić dysk SSD, aby maszyna nabrała rumieńców, ale to koniec wszelkich wielkozakresowych działań. Monitor i wygoda nie zrekompensują brakuj frajdy.

Gracz

Być może niedzielny… bo ten prawdziwy na sama myśl o mobilny GeForce 840 wzdrygnie się i splunie przez ramię. W skrócie trzeba powiedzieć to, co jest oczywiste. Nie.

Normalna rodzina z dwójką dzieci

No i tutaj zaczyna się robić trochę ciekawiej – bo potencjał jest. Duży ekran, wszystko zamknięte w jednej „skrzyni”, do której dzieciaki nie mają dostępu. Zajmuje mało miejsca (upcha się w małym pokoju) a mimo to można zagrać w nowsze gry. Dodatkowo idea wszystkiego w jednym sprawia, że rodzic nie musi się martwić zawracaniem głowy znajomym, którzy znają się na komputerach – kupuje pudełko i wie, że nic więcej nie musi dokupywać. W tym konkretnie modelu brak ekranu dotykowe trochę działa in minus.

Student

Nie wiem – może. Chyba. Zależy. Z jednej strony wystarczająca moc, z drugiej brak wygody laptopa, jeśli chodzi o przenaszalność. Trudna sprawa. Może, jako dodatek do notebooka, tylko trochę drogi biorąc pod uwagę dostęp do pieniędzy przeciętnego studenta. Może lepiej za kupić iPhona.

Osoba na działalności gospodarczej

A i tu zaczynamy dostrzegać – podobnie jak przy rodzinie – uroki posiadania jednego mini pudła monitorowego ze wszystkim. Kupujemy, stawiamy sobie w biurze (czyli raczej w domu) i nie martwimy się niczym. Koszt łatwy do wyliczenia – banalne branie na leasing – rozwiązanie jest warte rozważenia. Do tego niewielkie zużycie prądu i każdy kto nie zajmuje się profesjonalnie obróbką grafiki powinien brać pod uwagę taki sprzęt przy kupnie komputera.

Informatyk zarządzający komputerami w średniej firmie

Tutaj również można pokusić się o wizję zorganizowania pracy swoim podwładnym za pomocą AiO. Koszt niewiele większy niż zestawu komupter+monitor lub laptop+monitor a zdecydowanie bardziej wygodne. Oczywiście wiąże się to z problemami typu: naprawialność i możliwość zabrania sprzętu do pracy w domu – ale jeśli nie są to priorytety,wtedy wszystkomające komputery nie będą gorszym rozwiązaniem, a ich niewielki pobór prądu na pewno będzie zauważalny w rachunkach.

Mniu ;3

Oczywiście to powyżej to tylko gdybania – może do gamingu w LOLa wystarczy, może dla działalności będzie miał za mało pary, a studentowi podpasuje do designu stancji. Jest to ciekawa alternatywa, niestety jednak wciąż mająca wiele braków i nie będąca wbrew pozorom uniwersalna.

Pominąłem

Bo mogłem – pominąłem wiele rzeczy. Tak, ten AiO ma kamerę z przodu, ma sporo portów z tyłu, ma możliwość podłączenia zewnętrznego monitora do HDMI (niestety tej funkcji nie zdążyłem sprawdzić, ale zastanawiam się, po co miałbym ją sprawdzać? Może, aby podłączyć konsole? PS3? PSTV?). Pominąłem kwestie instalacji na nim innych systemów oraz nie porównywałem sprzętu z największym rywalem czyli Applowym wszytkomajcem – w końcu chętniej porównał bym go ze średniej klasy laptopem, obawiam się że maszyna wszędzie by przegrała.

Czym jest więc ten stwór, ta hybryda, ten byt?

Marzeniem które zawiodło mnie osobiście – w myśl starej maksymy jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego.

Ocena w skali: jeśli najniższą oceną byłby pierwszy epizod gwiezdnych wojen a najwyższą epizod piąty – to ten sprzęt dostaje zdecydowane i solidne Jar Jar Binks.

 

sprzęt inne

Komentarze