reklama

Macierewicz przygląda się problemom Netii i Orange. To nie były przypadki?

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Szczyt NATO był oczkiem w głowie polskich władz – wszystko miało pójść idealnie. I w zasadzie obyło się bez incydentów, przynajmniej w sferze materialnej. W sferze wirtualnej jednak pamiętamy o problemach dwóch dużych sieci telekomunikacyjnych Netia padła ofiarą hakerów, którzy wykradli z jej baz dane klientów, z kolei Orange zaliczyło ogólnopolską awarię infrastruktury. Minister Obrony Narodowej Antonii Macierewicz nie sądzi, aby to był tylko przypadek.

Minister, występując w programie TVP „Minęła dwudziesta”, zapytany został, czy kłopoty wspomnianych operatorów mogły mieć związek ze szczytem NATO w Warszawie. Odpowiedź była dość enigmatyczna, a zarazem niepokojąca:

Od momentu rozpoczęcia tego wydarzenia było ono przez nas monitorowane i kontrolowane. Wydaje się, że natura jednego z nich nie była wyłącznie zjawiskiem mającym podłoże techniczne. Rozpatrujemy możliwość intencjonalnego działania, mającego doprowadzić do tej awarii.

Macierewicz nie chciał jednak powiedzieć, którą awarię ma na myśli – czy chodzi o infrastrukturę Orange, czy zabezpieczenia Netii. Stwierdził jedynie, że problemy operatorów telekomunikacyjnych w żaden sposób nie wpłynęły na przebieg szczytu, który uznał za historyczne i przełomowe wydarzenie w polskiej historii.

To rozpatrywanie możliwości intencjonalnego działania źle wygląda w świetle decyzji ministrów obrony krajów NATO, którzy kilka tygodni temu uznali cyberprzestrzeń za niezależną domenę działań wojennych. Wówczas to sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg przypomniał, że w ten sposób obrona przed atakiem na systemy cybernetyczne staje się częścią zbiorowej obrony Sojuszu, zgodnie ze słynnym artykułem 5. Traktatu Północnoatlantyckiego.

Jeśli więc szef MON-u dopatrzy się w awarii intencjonalnego działania wrogich sił, to mamy bezpośredni casus belli, nie tylko do cyberwojny, ale i wojny konwencjonalnej. Do tej pierwszej mamy już CERT Narodowy, do tej drugiej… no cóż, pozostaje mieć nadzieję, że o czymś takim minister Macierewicz nie pomyślał.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama