Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Tanie,szybkie i skuteczne, czyli leczenie prywatne

Pierwotnie wpis miał mieć tytuł "Jak wykończyć człowieka na kase chorych" jednak za dużo w nim dramatyzmu i pozostał ten.

W czerwcu zachorowała mi starsza córka - ból brzucha, biegunka,nudności itp. Akurat była to sobota, więc do poniedziałku była leczona "domową apteczką" ( kto ma dzieci ten wie, że trzeba mieć zawsze coś w domu na czarna godzinę). Niestety choroba nie ustępowała, więc w poniedziałek z rana zapisaliśmy ją do lekarza pediatry ( na kase chorych), lekarz ją zbadał, przepisał leki i w ciągu 3 dni miała być już zdrowa. Wizyta w aptece, 150 zł na 3 leki i można wracać do domu.
Niestety, zamiast być lepiej to było coraz gorzej - w środę ponownie wizyta, badanie, 100 zł w aptece i ma być dobrze. Oczywiście efekt wizyty łatwy do przewidzenia - córka coraz gorzej się czuje, Nas szlak trafia bo dziecko cierpi a kupywane leki nic nie pomagają.
W piątek wku....... dosięgło zenitu i postanowiliśmy skorzystać z wizyty u lekarza prywatnie ( siostra do niego jeździła z małym dzieckiem i sobie chwaliła). Telefon w ręke, po 5 minutach umówieni za godzinę u lekarza, więc wskoczyliśmy w samochód i po 40 minutach byliśmy na miejscu ( lekarz przyjmował 30 km od mojego miejsca zamieszkania).
Schemat ten sam co w poniedziałek i środę, chociaż o wiele więcej pytań i dłuższe badanie ( 20 minut). Podsumowanie lekarza: "podawać leki i w ciągu 48 godzin będzie zdrowa". Koszt wizyty - 80 zł.
Po wyjściu z gabinetu wizyta w aptece i tu pierwsze zaskoczenie - 3 leki wyniosły mnie 50 zł (!!) Zdziwiła mnie cena leków, ale cóż - trzeba zaufać specjaliście.
Leki zaczęła otrzymywać w piątek wieczór, a w sobote wieczorem była już widoczna bardzo znaczna poprawa.
Niedziela była jeszcze lepsza, bo dziecko wyzdrowiało i wykorzystywało złoża energii z całego tygodnia ;)
Suma sumarum przez pierwsze 5 dni wydałem 250zł na leczenie córki gdzie efekt był odwrotny, a jedna wizyta w piątek i 130 zł ( wizyta i leki) wyleczyły ją w 30 godzin.
Przypadek, udana diagnoza lekarza prywatnego, a może poprostu poprzednie leki zaczeły działać? Próbowałem sobie tak to wyjaśnic, ale po miesiącu moje wątpliwości rozwiały się.

Ponownie choroba, ale tym razem młodszej córki

Koniec lipca, tym razem w poniedziałek rano młodszą córkę zaczęła męczyć biegunka i ból brzucha. Schemat podobny jak w poprzednim wypadku - wtorek wizyta "na kase chorych", leki 120 zł; czwartek znowu wizyta i leki 100 zł.
Choroba była o tyle gorsza, że biegunka nie ustępowała i córka prawie nic nie jadła. W piątek trzecia wizyta i diagnoza: "jeśli do wieczora się nie poprawi, proszę jechać z dzieckiem do szpitala". Wiedząc jak leczą w szpitalu, tym bardziej ze był weekend ponownie postanowiliśmy ponownie skorzystać z lekarza prywatnie. Niestety, kolejny problem - lekarz będzie dopiero następnego dnia o 10:30. Kilka telefonów i udało umówić się z innym lekarzem, który ma dobrą opinie i wcześniej leczył nawet mnie, jak pracował w naszym ośrodku.
Ponownie wycieczka 25km, wizyta u lekarza w domu ( akurat miał urlop), 30 minut pytan i badań i diagnoza - do niedzieli będzie zdrowa, szpital nie jest konieczny. Wizyta 100 PLN, leki 60 PLN i efekt jak u poprzedniego "prywaciarza" - w sobote wieczorem córka już praktycznie zdrowa!

Jeżeli 2 różnych lekarzy na wizycie prywatnej potrafi wyleczyć dwie różne choroby w ponad dobę i przepisać skuteczne leki które nie niszczą domowego budżetu, a nasza kochana publiczna służba zdrowia traktuje ludzi jak króliki doświadczalne i każe wydawać krocie w aptece które można o kant ....... rozbić, to chyba czas zrezygnować z naszych publicznych specjalistów i leczyć się prywatnie - oszczędzi to nam zarówno zdrowia, czasu i pieniędzy.

P.s. Zdziwił mnie jeszcze jeden fakt - leki przepisywane przez pediatre były praktycznie jednej firmy - czyżby jakieś ciche umowy "pomóżcie nam w sprzedaży a my się odwdzięczymy"?

 

inne

Komentarze

0 nowych
DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #1 16.08.2014 18:21

Współczuję i rozumie. Człowiek w takich sytuacjach ma ochotę kogoś zamordować (oczywiście kogoś odpowiedzialnego za taki stan rzeczy). Możesz zdradzić na co zachorowały córki? I o jakich lekach mówimy?

A co do zmowy, no cóż. Leki to też towar, tutaj też są przedstawiciele firm farmaceutycznych, też przychodzą i wciskają towary, dają bonusy itp. Tak to wygląda, biznes to biznes, nawet ten dotyczący zdrowia i życia.

Autor edytował komentarz.
kuba3351   10 #2 16.08.2014 19:03

stronka piekielni.pl jest bardziej w temacie i idealnie nadaje się na taki wpis :)

januszek   21 #3 17.08.2014 11:34

Rotawirus. Nie ma na to leków. Układ immunologiczny potrzebuje ok tygodnia aby wroga zwalczyć. Gdybyś nie poszedł do żadnego lekarza i nie wykupił żadnych leków, córka i tak wyzdrowiałaby w tym samym dniu. Źródło:
http://pediatria.mp.pl/choroby/ukladpokarmowy/show.html?id=61309

Autor edytował komentarz.
qbaz   12 #4 17.08.2014 11:47

@Marek607 - przykro, że trzeba było testować zdrowie Twoich córek.
Niestety jak wyżej napisał DjLeo, leki to także towar, a w tej branży, zjawisko "wciskania", i wykorzystywania jest większe niż w innych.
Przepisywanie sponsorowanych leków to codzienność i jedyne co możemy zrobić to "świadomie chorować" z NFZ, albo płacić za wizytę i właściwe leki.
Zdrowia :)

januszek   21 #5 17.08.2014 12:12

Och... Zbigniew2003 - nawet TY? Skoro racjonalna wiedza Wam nie wystarcza to może materiał filmowy pomoże: https://www.youtube.com/watch?v=iDUgigISy98#t=130m45s

Marek607   3 #6 17.08.2014 12:21

@Zbigniew2003: Pchałem się drugi raz bo jak już pisałem:"Przypadek, udana diagnoza lekarza prywatnego, a może poprostu poprzednie leki zaczeły działać? Próbowałem sobie tak to wyjaśnic, ale po miesiącu moje wątpliwości rozwiały się."

@@januszek: nie wiem czy to rotawirus czy inna choroba bo sie nie znam, jednak ciężko mi uwierzyć że w obu przypadkach po 2 dawkach leku dzieci wyzdrowiały, a takto się męczyły i zero poprawy.

januszek   21 #7 17.08.2014 12:36

@Marek607: Nie ma cudownych leków na rotawirusy. Przeczytaj co zalinkowałem... Choroba trwa 7 dni. Jesli lek podano 5 dnia to obserwujesz "ozdrowienie" po dwoch dniach (gdyby leku nie podano, tez po dwoch dniach objawy ustapilyby). Efekt regresji do średniej. Bazują na tym szarlatani z pod znaku homeopatii, biorezonansu, leczącej energi a także lekarze, którzy monetyzują niewiedzę swoich pacjentów. Masz trzecie dziecko? To nastepnym razem juz pierwszego dnia pojedz do tego prywatnego lekarza. Opisz potem jak dlugo czekales az "leki" zadzialaly.
ps. Podaj prosze nazwy lekow to od razu sprawe zweryfikujemy.

Autor edytował komentarz.
qbaz   12 #8 17.08.2014 13:30

@januszek: Jesteś lekarzem?

januszek   21 #9 17.08.2014 13:48

@qbaz: Nie. Często jednak korzystam z lekarskich usług. Nauczyłem się czytać ulotki leków ZANIM je kupię, co kilka razy bardzo się przydało. Dodatkowo posiadam ogólną wiedzę o biologi na poziomie średnim. Korzystam z niej czasem. Też parę razy się przydało.

januszek   21 #10 17.08.2014 14:21

@Zbigniew2003: ten film, jak żaden inny pokazuje wyższość wiedzy i nauki nad przesądem i poglądem. Dziękuję, że go tu przywołałeś :)

qbaz   12 #11 17.08.2014 14:31

@januszek: A więc NIE jesteś. To może daruj sobie, swoje pseudo lekarskie i naukowe analizy i diagnozy. To co próbujesz robić, może być uznane za leczenie bez uprawnień lub znachorstwo!
To, że posiadam wiedzę z dziedziny lotnictwa, nie czyni mnie pilotem.
Zastanów się dobrze zanim coś komuś poradzisz, bo możesz zaszkodzić nie tylko sobie!!!
Życzę zdrowia ;)

januszek   21 #12 17.08.2014 14:34

@qbaz: rozumiem, merytorycznych argumentów nie masz dlatego używasz personalnych. Na mnie to nie działa. Jestem też pewny, że kiedy Marek poda nazwy leków, o ktorych pisał, to wszystko stanie się jasne.

qbaz   12 #13 17.08.2014 15:21

@januszek: Nie wiem co sobie wyobrażasz, ale to nie jest jakiś personalny atak na Twoją osobę. To po prostu przestroga przed tym co możesz zrobić, gdyż niejeden przejechał się już na swojej "wiedzy".
Nie jesteś lekarzem albo farmaceutą z dyplomem, wiec "jakaś tam" znajomość chemii, biologii czy leków, o których informacje można np. wygooglować, też na niewiele może się zdać.
Nie bez powodu przy każdej reklamie leków dodana jest OBOWIĄZKOWA regułka: "Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania, bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu"!!!
To, że możesz zaszkodzić sobie, to tylko Twoja sprawa, ale jeżeli zaszkodzisz komuś innemu, może w skrajnym przypadku zaprowadzić Cię za kratki!!!
Więc, jeszcze raz proszę, zastanów się zanim cokolwiek komuś poradzisz w sprawach zdrowia i leków.
Jeszcze raz zdrowia, zdrowia i rozumu życzę :)

januszek   21 #14 17.08.2014 15:27

@qbaz: Tobie się coś bardzo mocno pomyliło. Nikogo tu nie diagnozuję. Wyjaśniam dlaczego Marek odniósł takie a nie inne wrażenie (o służbie zdrowia) z tygodniowych chorób swoich córek...

qbaz   12 #15 17.08.2014 19:03

Mea culpa, mea maxima culpa... ;)
Zdrowia... życzę ;)))

wajdzik   6 #16 22.08.2014 00:33

@januszek: Jedna tylko sprawa. Leki na rotawirusy nie tyle leczą przyczyny co objawy. Reakcję wymiotną można i TRZEBA powstrzymać bo inaczej może dojść do odwodnienia i mocnego osłabienia organizmu, a w związku z tym innych powikłań.
Mi zawsze pomagały domowe metody (chociażby gorzka czekolada, wygazowana cola i obowiązkowo herbata z miętą) ale jeśli ktoś ma poważniejszy przypadek (7 dni rzygania i sraczki to jednak dużo) to lepiej żeby do tego lekarza poszedł. Medycyna zna sporo przypadków ludzi którzy mieli podejście podobne do Twojego i kończyło się poważnymi schorzeniami lub nawet śmiercią.

januszek   21 #17 22.08.2014 05:55

@wajdzik: przeczytałeś materiał do którego linkowałem w komentarzu #3?
Druga sprawa - ja nie napisałem, że nie nalezy w przypadku biegunki konsultowac sie z lekarzem. Preparaty nawadniajace, uzupelniajace elektrolity i priobiotyki sa jak najbardziej wskazane ( uwaga taka, ze to nie sa leki). Na pewno mozna o tym przeczytac w ulotkach dolaczanych do tych preparatow... W moim komentarzu chodzilo o to, ze gdyby Marek pierwszego dnia choroby corki poszedl do prywatnie przyjmujacego lekarza a 5 dnia do takiego na NFZ, to odniosl by odwrotne wrazenie, ze prywatna sluzba zdrowia jest do bani a NFZ jest super bo leczenie zadzialalo w 48h.
Ps. Az tak zle pisze, czy koledzy maja elementarne problemy z czytaniem?

Autor edytował komentarz.