Marzenie gracza 4K, 144 Hz, 1 ms, HDR i IPS z kolorem 10 bit. Testujemy monitor LG 27GN950-B

Strona główna Lab Monitory i projektory

O autorze

Jeszcze niedawno takie parametry monitora były tylko marzeniem wytrawnych graczy. Kto nie śnił o rozdzielczości 4K z odświeżaniem 144 Hz z wysokim HDR, świetnym kolorem i co najważniejsze, w przystępnej cenie? Takie konstrukcje istniały, jednak ich ceny przekraczały nawet 10 tyś PLN! Do czasu. LG wprowadzając model 27GN950-B sprawiło niemałą niespodziankę i poczyniło swego rodzaju rewolucję w tym segmencie rynku. Sprawdzamy co potrafi to cacko.

Zacznijmy od wyglądu zewnętrznego i pierwszych odczuć, wszak zanim podłączymy monitor do komputera, to właśnie pierwsze wrażenie może zdecydować o „być, albo nie być” danego produktu. Tu LG postawiło na sprawdzoną linię znaną już z serii Ultra Gear, choć ze zmienionymi drobnymi detalami.

Pierwsze co się rzuca w oczy to właściwie brak ramek wokół ekranu. Trudno nazwać ramką część obudowy o szerokości 1 mm, która okala ekran. Widać wyraźnie krawędź ekranu, którą jeszcze całkiem niedawno zakrywała właściwa ramka, tak jak choć jeszcze ma to miejsce w notebookach. Taka konstrukcja potęguje wrażenie dużego ekranu, który wydaje się jeszcze większy niż jest w rzeczywistości. Choć niektórzy mogą uznać że 27 cali to nie jest dużo, przecież na rynku dostępne są konstrukcje 32 a nawet 38 czy 42 cale. Dla mnie, prywatnie użytkownika monitora 24 cale, przesiadka na kilka tygodni na 27 cali była nie lada przeżyciem w sensie pozytywnym, a powrót po testach do mniejszego ekranu do tej pory ciśnie mi na usta słowa uważane za niecenzuralne.

Kolejny element, który zwraca na siebie uwagę, to podstawa, która przeszła lekki lifting w stosunku do starszego modelu LG 27NL850. Po pierwsze dolna część podstawy montowana jest za pomocą dwóch śrub, a nie jednej. Po drugie, nieco przeprojektowano organizację kabli, co jest moim zdaniem dobrym kierunkiem. Teraz łatwiej jest ułożyć niesforną plątaninę i mamy tam lepszy dostęp. Sam monitor bez podstawy waży 5,7 kg i w łatwy sposób można go zamontować na ścianie z pomocą standardu VESA (100x100). Z założoną podstawą monitor waży 7,7 kg.

Generalnie wygląd całości może się podobać. Zgrabna, stonowana sylwetka cieszy oko. Tak pozytywny efekt uzyskano przez wyrzucenie zasilacza na zewnątrz. Do tego zastosowanie dobrej jakości materiałów, stabilna, dość ciężka podstawa i uroczy pierścień z podświetleniem RGB na tyle obudowy, robią naprawdę dobre wrażenie wizualne i estetyczne.

Słowo nieco o ergonomii. Cieszy z pewnością obecność funkcji PIVOT. Dla programistów i twórców stron internetowych, czy dla składu tekstów do gazet, to wręcz zbawienie. Regulacja wysokości na podstawie działa płynnie z wyczuwalnym oporem i zakresem około 10 centymetrów, minimalna wysokość ekranu nad biurkiem to 10,5 cm a maksymalna 21,5 cm. Mamy też do dyspozycji możliwość wychylenia ekranu, ku dołowi około 2 stopnie i aż 22 ku górze. Niestety nie uświadczymy tu możliwości obrotu monitora w osi pionowej. Takiej funkcji producent nie przewidział. Aby ekran skierować w bok, należy przestawić monitor.

Na tyle monitora znajdziemy wszystkie złącza zgrupowane w jednym miejscu. I tak, najważniejsze z nich, DisplayPort 1.4 z DSC (czemu najważniejsze, napiszę w dalszej części artykułu), dwa złącza HDMI 2.0, gniazdo USB 3.0 typu B, dwa gniazda USB 3.0 typu A, gniazdo słuchawkowe i gniazdo zasilacza. Cieszy DP 1.4 DSC, dziwi natomiast brak HDMI 2.1. Niestety przez złącze HDMI nie skorzystamy z największej zalety monitora, czyli obrazu w rozdzielczości 4K, w 120 Hz (i więcej) i w 10 bitowym kolorze. Aby w pełni wykorzystać możliwości monitora producent dołączył dedykowany kabel DisplayPort (oznakowany naklejką 5K). Pozostałe wyposażenie to kabel HDMI, kabel USB 3.0 A-B i oczywiście zasilacz.

Za sterowanie monitorem odpowiada mini-joystick ukryty w dolnej ramce obudowy, obok niego znalazło się pokrętło do zmiany ustawień podświetlenia pierścienia RGB, który znajduje się na tyle monitora.

Menu monitora to dobrze już znany system sterowania, choć i tu znalazło się kilka drobnych poprawek względem starszego modelu. To centrum dowodzenia, w którym możemy dostosować pod siebie parametry wyświetlania obrazu. Wśród nowości znalazła się między innymi 6-osiowa regulacja barw i możliwość wprowadzenia dodatkowych dwóch profili, które pojawią się w ustawieniach monitora. Wystarczy posłużyć się aplikacją LG True Color PRO i kalibratorem aby przygotować swój indywidualny profil. Warto tu jeszcze wspomnieć o kolejnej aplikacji, LG Onscreen Control. To narzędzie, dzięki któremu przypiszemy aplikacje do konkretnych profili. Od tej pory tak sparowana aplikacja po uruchomieniu będzie natychmiast przełączać monitor na wybrany profil. Kapitalne rozwiązanie dl osób, które pracują z grafiką, wideo i na co dzień muszą korzystać z więcej niż jednego ustawienia monitora.

Wbudowanych profili jest aż 8 i powinny one zadowolić zwykłych użytkowników i graczy, dla nich przygotowano aż 4 profile. I tak na liście dostępne mamy następujące ustawienia: Gracz1, Gracz2, FPS, RTS, Żywe, Czytelnik, Efekt HDR i sRGB. Do tego mamy możliwość wgrania kolejnych dwóch konfiguracji, o których wspominałem wyżej. Czyli możemy dysponować aż 10 unikalnymi ustawieniami, które poprzez aplikację LG Onscreen Control, przypiszemy do swojego scenariusza korzystania z monitora. Rewelacyjne rozwiązanie.

Kolejnym wartym odnotowania smaczkiem, jest pierścień RGB umiejscowiony na plecach monitora. Dotychczas to rozwiązanie gościło w modelu 38GL950 czyli monitorze dwa razy droższym od tego testowanego przeze mnie. Oczywiście nie każdemu podświetlenie RGB może się podobać, jednak w w kilku przypadkach może być przydatne. Podstawą sterowania podświetleniem pierścienia jest pokrętło umieszczone tuż obok joysticka od OSD. Po wciśnięciu mamy dostęp do sześciu trybów. Cztery z nich świecą jednolitym kolorem (czerwony, różowy, niebieski, biały) pozostałe dwa są bardziej dynamiczne. Tyle możemy zmienić z poziomu samego monitora. Jednak to nie koniec możliwości podświetlenia.

Wszystko za sprawą aplikacji LG UltraGear Control Center, w której możemy zmodyfikować poszczególne tryby i wybrać kolejne, których nie ma w OSD monitora. Chodzi o Sound Sync Mode czyli zsynchronizowanie z odtwarzaną muzyką i Video Sync Mode, czyli podświetlenie adoptuje się do wyświetlanego materiału wideo. Zwłaszcza ten drugi tryb przypadł mi do gustu. To coś podobnego do znanego u Philipsa Ambilight. Działa to naprawdę świetnie i dodaje klimatu odtwarzanym filmom.

To tyle jeśli chodzi o sterowanie, OSD i podświetlenie. Przejdźmy do najważniejszego elementu, czyli ekranu. Jak już wspominałem przekątna ekranu to 27 cali. Rozdzielczość natywna to 3840 na 2160 pikseli w formacie 16:9. Ekran korzysta z matrycy Nano IPS. To zmodyfikowana matryca IPS, w której naniesiono nanocząsteczki na podświetlenie matrycy, co przełożyło się na poszerzenie przestrzeni barw. Tym samym monitory oparte o takie matryce mają wyraźnie szerszy gamut i przestrzeń barw w filmowej palecie DCI-P3 sięga 98 % a w sRGB nawet 135 %. Tu jeszcze taka ciekawostka, Nano IPS to technologia używana już od dłuższego czasu przez LG tylko pod nazwą Nano Cell, z którą spotykamy się w telewizorach tej firmy.

Typowy kontrast dla testowanego monitora to 1000:1 a minimalny, deklarowany przez producenta, to 700:1.Jasność matrycy osiąga 400 nitów w typowych warunkach, natomiast podczas odtwarzania materiałów HDR jasność powinna dobić do 600 nitów. Nic zatem dziwnego, że monitor ten może poszczycić się certyfikatem HDR600, którego próżno szukać w monitorach poniżej 10 tyś PLN. Na żywo, odtwarzane materiały ze wsparciem HDR robią wrażenie, a certyfikat w tym przypadku nie został przyznany na wyrost.

A co matryca oferuje dla graczy? To prawdziwy raj dla entuzjastów cyfrowej rozrywki. O rozdzielczości już pisałem, 4K dostępne, i to w pełnej palecie kolorów 10 bit :) Szybkość matrycy 1 ms (GtG), odświeżanie 144 Hz i obecność zarówno technologii Nvidia G-Sync i AMD FreeSync w odmianie Premium PRO (minimum 120 Hz w 1080p, LFC, certyfikat HDR i niskie opóźnienia) i to wszystko w jednym urządzeniu! Czy potrzeba czegoś więcej? Tak, mocarnej jednostki centralnej, która będzie w stanie wysycić możliwości tej perełki.

A o czym dokładnie piszę? Ano o tym, że nie każdy sprzęt sprosta zadaniu i nie uzyskamy maksymalnej jakości obrazu na dowolnym komputerze. Sprawa pierwsza. Na pewno nie uzyskamy tego na portach HDMI. W omawianym modelu producent umieścił złącza HDMI 2.0 co automatycznie ograniczyło wyświetlany obraz do rozdzielczości 4K ale przy maksymalnym odświeżaniu zaledwie 60 Hz. Sprawa druga, potrzeba odpowiedniej karty graficznej, która będzie w stanie wygenerować obraz w grze w rozdzielczości 4K przy zachowanych 144 kl/s. W grach esportowych możemy liczyć na taką wydajność na kartach minimum GeForce GTX 1080, inne bardziej zasobożerne tytuły wymagają już najnowszych modeli RTX 3080 i tylko na wyjściu DisplayPort i do tego z odpowiednim kablem DP! Tak, tak kabel ma znaczenie. Ten dołączony przez LG do monitora daje radę i przez złącze DP 1.4 możemy uzyskać nawet 4K w 160 Hz (po podkręceniu). Sprawdziłem też inny kabel, który miałem pod ręką i rzeczywiście, nie udało mi się uzyskać maksymalnych parametrów wyświetlania, które uzyskałem na oryginalnym kablu dostarczonym razem z monitorem. Jak widać, kabel kablowi nie równy, czy DisplayPort czy HDMI. O tym drugim, przekonał się Jakub Krawczyński przy okazji premiery Sony PlayStation 5.

Granie w takiej rozdzielczości to czysta przyjemność, obraz jest niemiłosiernie ostry a płynność wgniata w fotel. W trybie Gracz1 mamy nasycone kolory i rewelacyjną jakość obrazu. Koniecznie ustawcie Czas odpowiedzi na Szybki w OSD monitora. Opcja Najszybszy, nie wiedzieć czemu pogarsza jakość obrazu i pojawia się nieprzyjemny i mocno widoczny efekt wizualny w postaci powielonego obrazu.

Choć zdaję sobie sprawę, że z monitora można wycisnąć jeszcze więcej w kwestii obrazu, profesjonaliści sięgną po kalibrator i dopieszczą pod siebie najdrobniejsze szczegóły, to przygotowane przez producenta gotowe ustawienia powinny zadowolić każdego, zwykłego użytkownika. Osobiście najczęściej korzystałem z ustawień sRGB, w codziennej pracy a nawet podczas odtwarzania filmów (dedykowany profil Żywy wydawał mi się zbyt jaskrawy) oraz z profilu Czytelnik (jasność zaledwie na 5 procent i kontrast 70 procent). Ten pomocny był podczas przeglądania stron, czy choćby podczas pisania tego artykułu, zwłaszcza wieczorami, kiedy światło z otoczenia było przytłumione.

LG 27GN950-B to świetny sprzęt, który zaskarbił sobie kolejnego, zadowolonego użytkownika (niestety tylko na okres testów). To monitor, który dedykowany jest graczom jednak z jego walorów mogą też skorzystać choćby twórcy czy też domorośli graficy czy fani produkcji filmowych. W pierwszych chwilach użytkowania byłem wręcz przekonany, że monitor jest za duży i pewnie opakowany we wszelkie wodotryski, które sprawdzą się tylko w grach. O jak bardzo się myliłem. Kiedy wróciłem do wysłużonego 24-calowca z mniejszą rozdzielczością i nie tak świetną matrycą, dużo czasu mi zajęło aby na powrót móc normalnie pracować. Brakowało przestrzeni, kilku ustawień pod palcem i wbrew pozorom, też podświetlenia. Choć fanem tego typu rozwiązań nie jestem, to tu akurat to podświetlenie sprawdziło się jak mało gdzie. Cóż, chyba pierwszy raz od wielu lat napiszę list do Mikołaja, może tym razem mi się poszczęści :)

Na koniec zostawiłem sobie cenę tego wyjątkowego sprzętu. W sieci, w różnych sklepach LG 27GN950 możecie znaleźć w cenie około 4000 PLN. W pierwszym odczuciu może wydać się to dużo, jeśli jednak popatrzymy na to co oferuje ten model (27 cali, 4K, 144 Hz, Nano IPS z 10 bit kolor, dobry HDR, G-Sync i FreeSync), to już takie to oczywiste nie jest. Zwyczajnie na rynku brakuje takiego sprzętu, a jeśli jest, to wyraźnie droższy. Warto też śledzić cenę tego modelu, przed nami Czarny Piątek a ptaszki ćwierkają, że będzie szansa wyrwać ten monitor w jeszcze lepszej cenie. Koniecznie zajrzyjcie na stronę produktu LG 27GN950-B, gdzie może Was spotkać miła niespodzianka.

© dobreprogramy
s