Masz około 1000zł na laptopa. Poleasingowy czy nowy?

Wybór wydaje się być prosty. Markety elektroniki pełne są zgrabnych, sympatycznie wyglądających laptopów za około tysiąc złotych. Niektóre z nich kuszą metalowymi obudowami z aluminium, niektóre próbują sprawiać wrażenie produktów firm polskich lub chociażby z lokalnym rodowodem. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Czy możliwe jest rozszerzenie pamięci RAM? Czy można dodać do nich nowy, większy dysk SSD? 

Tutaj często zaczynają się poważne problemy. Pamięć RAM, zamiast typowego dla bardziej rozwiniętych laptopów slotu bądź slotów, jest często na stałe przylutowana do płyty głównej, bez jakiejkolwiek możliwości rozbudowy. Zamiast dysku SSD, często montowane są w takich komputerach karty pamięci Flash, w małym i często niewystarczającym rozmiarze 16 lub 32GB. Uwzględniając zapotrzebowanie systemu Windows 10 na powierzchnię dyskową, użytkownik zostaje praktycznie bez miejsca na instalowanie swoich programów, bądź innej zawartości. Co z procesorami? Czy możemy liczyć w tanim laptopie z marketu na jednostkę z którejkolwiek serii Core firmy Intel? Niestety najczęściej musimy się tutaj zadowolić obecnością przedstawicieli nisko-wydajnych rodzin Celeron i Atom. Efekty? Pięcioletni procesor biznesowy Core i5 4300U, spotykany w tanich laptopach poleasingowych, jest znacząco szybszy od „nowego” i aktualnie sprzedawanego w tanich laptopach, CPU Intel Celeron N3350.

Taki laptop poleasingowy, renomowanej firmy Dell, Lenovo czy HP, możemy kupić w podobnej cenie ok. 1000zł. Do tego otrzymujemy biznesowy poziom zabezpieczeń danych, często wsparty czytnikiem linii papilarnych. Obudowy są sztywne i wytrzymałe. Komputer można w szeroki sposób personalizować i unowocześniać, poprzez dodatkową pamięć RAM i nowe, szybkie dyski SSD o dużej pojemności. Także gwarancja nie jest problemem. Wiele firm sprzedających sprzęt poleasingowy oferuje go z nawet 36 miesiącami gwarancji i zapewnia pełny serwis takich komputerów.

Sprzęt poleasingowy dostępny jest nie tylko w kategoriach, który walczy z najtańszymi komputerami z dyskontów, czy marketów elektroniki. Możliwy jest zakup biznesowego Ultrabooka, na przykład ultra-lekkiego i super wydajnego ThinkPada X1 Carbon, czy też mobilnych stacji roboczych z profesjonalnymi kartami graficznymi nVidia Quadro. Przy wysokich cenach tego rodzaju sprzętów, możliwe są oszczędności idące w kilka tysięcy złotych. Przykładowo, dostępny w ofercie Mediaexpert Lenovo X1 Carbon 4gen, który kosztuje tam prawie 9500zł, był niedawno dostępny u jednego ze sprzedawców komputerów poleasingowych za 3400zł brutto. Warto tutaj zwrócić uwagę na kategorie jakościowe takich sprzętów, z reguły oznaczane literami A i B, czasem z dodatkiem "+" lub "-". Klasa A+, to komputer poleasingowy, który wizualnie i technicznie jest maksymalnie zbliżony do nowego urządzenia. "A" i "A-" oznaczają pełną sprawność, ale coraz bardziej widzialne efekty użytkowania, zarówno na obudowie, jak i matrycy. "B" i dalsze oznaczenia, mogą być świadectwem mechanicznego uszkodzenia, obtłuczonej obudowy, czy niesprawnego portu USB, itp.

Nie bez znaczenia jest fakt, że komputery poleasingowe są co do zasady sprzedawane z oryginalną licencją Windows 10 PRO, który zapewnia znacząco większą, profesjonalną funkcjonalność w stosunku do domowej wersji tego systemu. Wybór wcale nie jest oczywisty. Podobnie jak z samochodami: jeden użytkownik będzie szukał najlepszej wartości za swoje pieniądze i kupi 2 letnie Audi z mocnym dieslem, inny będzie chciał "nówkę z salonu", co przy ograniczonym budżecie, może skończyć się "golasem w bieda wersji", z silnikiem 1.0 litra bez turbo.