McDonalds. 24-latek stworzył aplikację śledzącą losy lodów

Strona główna Aktualności
fot. Michal Fludra/NurPhoto via Getty Images
fot. Michal Fludra/NurPhoto via Getty Images

O autorze

Każdy z nas ma czasem ochotę na małe co nieco. Co jednak, gdy pojedziemy do McDonalds'a, a tam zamiast McFlurry ujrzymy komunikat o awarii maszyny do lodów? Pewien 24-latek wymyślił na to sposób. Stworzył witrynę, która w czasie rzeczywistym podaje informacje o maszynach do lodów - gdzie działają a gdzie nie.

Wynalazek Rashiqa Zahida nazywa się "McBroken". Młodemu inżynierowi oprogramowania udało się dotrzeć do kodu źródłowego systemu używanego przez aplikację mobilną McDonalds.

Niemal co dziesiąta maszyna do lodów nie działa

Rozpracował z niego pewne mechanizmy, które pozwoliły mu na uzyskiwanie informacji w czasie rzeczywistym, gdzie dostaniemy lody, a gddzie nie. W USA, jak się okazuje (w momencie publikacji) aż 9,75 proc. maszyn do lodów w McDonalds nie działa (a aż 23,91 proc. z nich w samej Filadelfii).

Natchnęła go do tego wizyta w Berlinie w lipcu 2020r., gdzie ku jego rozczarowaniu, nie udało mu się zamówić lodów (McSundae - u nas znane jako "lody z polewą"), ani za pomocą elektronicznego kiosku, ani aplikacji. Zawiedziony, że wybrał się taki kawał drogi na marne, pomyślał: "musi być coś, co da się z tym zrobić".

Praca nad rozgryzieniem sposobu funkcjonowania aplikacji McDonalds była jednak bardzo cieżka. Zahidowi udało się ostatecznie stworzyć działający skrypt. Zamawia on lody co 30 minut, unikając wykopania przez systemy McDonalds. Jeśli gdzieś się to nie udaje, bot automatycznie zaznacza lokację na mapie McBroken jako czerwona kropka.

Pracownik McDonalds potwierdza - to działa

Co ciekawe, jedna z osób podająca się za na Twitterze za pracownika McDonalds potwierdziła, że rozwiązanie Zahida naprawdę działa.

Mało tego, wydawałoby się, że przedstawiciele firmy dążyliby do tego, aby zamknąć ten projekt. Nic bardziej mylnego. Szef działu komunikacji firmy napisał na Twitterze: "tylko prawdziwy fan McDonald's zrobiłby coś takiego, aby każdy mógł dostać swoje ulubione lody".

Warto przy okazji podkreślić, że gdy Zahid testował działanie swojego pomysłu w Niemczech, sprawdził własnoręcznie każdą placówkę McDonald's w Berlinie, aby zobaczyć, czy jego bot działał prawidłowo. Pomykał od przybytku do przybutku na rowerze i za każdym razem okazywało się, że tak.

Wtedy pomyślał, że byłoby jeszcze ciekawiej przenieść ten projekt do Stanów. I już cieszy się on wielkim sukcesem. W ciągu 20 minut od startu McBroken, witrynę odwiedziło 10 tysięcy osób.

McBroken działa na serwerze, którego utrzymanie kosztuje 5 dolarów za miesiąc, więc bardzo szybko strona zaczęła się "sypać". Jednak parę sprytnych sztuczek z przekierowywaniem ruchu sieciowego i teraz działa normalnie.

Niesamowite w tej historii jest to, że programista zrobił ten projekt "dla zabawy". Zahid nie sądził, że ludzie będą korzystali z jego strony w celach informacyjnych. "To najlepsza rzecz, jaką widziałem w internecie w tym tygodniu" - to tylko niektóre z komplementów, jakie usłyszał.

Gdyby amerykański inżynier udostępnił kod źródłowy swojego wynalazku, z pewnością ktoś mógłby stworzyć go i w Polsce.

© dobreprogramy
s