Mega-wyciek Nintendo: twórcy gier zafascynowanymi tym, co udało się odnaleźć

Strona główna Aktualności
fot. Alexas Fotos/Pixabay
fot. Alexas Fotos/Pixabay

O autorze

W zeszłym tygodniu wypłynęła cała fala kodu źródłowego do klasycznych gier Nintendo. Incydent wywołał niemały chaos w branży.

Z jednej strony deweloperzy są zafascynowani odkryciem, ale i skonfliktowani moralnie, czy w ogóle powinni na to patrzeć.

Wyciek odbył się na forum 4chan, gdzie jeden z "anonów" umieścił link z plikami na anonimowym (a jakże) serwisie anonfiles, który uniemożliwia wykrycie osoby przesyłającej dane.

Bardzo szybko udostępniony materiał rozniósł się po całej sieci, od Discorda przez Twitter i Reddit.

Wśród odkryć znalazły się rzeczy tak różnorodne, jak materiały graficzne pokazujące ewolucję wyglądu postaci z niektórych gier Nintendo (np. Yoshi), jak i osobiste narzędzie do nauki C++ stworzone przez jednego z deweloperów gry Star Fox 2.

Wisienką na torcie jest kompletny kod źródłowy do gier F-Zero i The Legend of Zelda: A Link to the Past, jak również pełna dokumentacja tworzenia Pokemon Diamond i Pokemon Pearl wraz z prototypami Super Mario Kart i Yoshi's Island.

Osoby, których praca - nawet jeśli niewydana - została upubliczniona, czuły, że dokonano inwazji ich prywatności.

Tym bardziej, że wyciekła także wewnętrzna komunikacja firmy Argonaut (twórców Star Fox), w którym pojawiy się wzmianki o dystrybuowaniu pornografii w biurze.

Nikt w pełni nie wie, w jaki sposób osoba odpowiedzialna za wyciek weszła w posiadanie wszystkich tych dokumentów i danych.

Co ciekawe, Nintendo, firma, która zazwyczaj bardzo agresywnie reaguje na takie wycieki, jeszcze nie podjęła żadnych kroków.

Wszelkie materiały, które ewentualnie powstaną na bazie nielegalnie zdobytego kodu źródłowego należącego do Nintendo naruszałyby prawo autorskie i miałyby kłopoty natury prawnej. A Nintendo, jak mało kto, walczy o swoje niczym lew.

© dobreprogramy
s