Dysk SSD - po prostu...

Naczytałem się i nasłuchałem (między innymi na HotZlocie) o dyskach SSD i wreszcie (chyba mi odbiło!) postanowiłem zaryzykować i samemu przekonać się, czy jest to gra warta świeczki.

Nie uważałem i nie uważam, żeby przy tych cenach sens miało kupowanie dysków SSD o dużej pojemności tylko po to, by gromadzić na nich zbiory multimediów – do tego celu znakomicie nadaje się zwykły HDD. Szukałem więc dysku SSD z przeznaczeniem na dysk systemowy, o pojemności nie mniejszej niż 50 GB i w rozsądnej (czyli do 300 złotych) cenie.

Ostatecznie zdecydowałem się i kupiłem dysk SSD OCZ Vertex plus 60GB.

Spodziewałem się, że w komplecie dostanę niezbędny adapter ale niestety… Tak więc adapter/sanki do HDD i SSD 2,5''-> 3,5'' (firmy DELOCK), za kilkanaście złotych, musiałem dokupić osobno. Zapasowy, czerwony kabelek SATA na szczęście miałem w pudle z komputerowymi rupieciami, bo w komplecie też go nie było.

Instalacja okazała się zupełnie prosta i komputer (2 letni Intel Core 2 Duo 3,16GHz, 4GB RAM) bez żadnych fochów wykrył nowy dysk. Zainstalowałem na nim nowy system (Windows 7 Home), pakiet Office, ściągnąłem i zainstalowałem aktualizacje i uznałem, że czas na Indeks wydajności systemu Windows. Żadnych innych testów nie planowałem i ani myślę przeprowadzać – Internet jest ich pełen i to bardzo specjalistycznych. Poza tym, według mnie, liczą się nie tyle różnice w milisekundach wyliczone na specjalnych maszynach testowych, co moje osobiste wyraźnie i odczuwalne wrażenie, że jest lepiej, czyli w tym przypadku przede wszystkim – szybciej. No więc jest.

System uruchamia się w 34 sekundy. Przywrócenie kopii systemu wykonanej programem Norton Ghost (4-5 plików po 2 GB) trwa około 7 minut.