Firefox? Kompletne nieporozumienie!

Nie podoba mi się IE 9, bo bladoglutowaty i wiecznie marudzi, żeby go zaktualizować do wersji 10. Internet Explorer 10 ma już kolorek bardziej znośny, ale to już siermiężna kanciastość Metro UI. Podobnie jak i IE 11 – cudownie szybki, ale te paski przewijania rodem z Windows 3.1 są tragiczne. Może dobrze wygląda to na ekranach telefonów czy smartfonów, ale… ja mam komputer.

Kiedy okazało się, że nowy Firefox 23.01 wreszcie zaczął współpracować z Norton Toolbar z pakietu Norton Internet Security (v.20.04) radość moja nie miała granic – mogłem wreszcie wrócić do Firefoxa, którego używałem dawno temu, czyli gdzieś w okolicach IE 6, 7, 8.

Co jest mi potrzebne w przeglądarce? Blokowanie reklam, obsługa gestów myszy i sprawdzanie pisowni i Norton Toolbar. Nie ma z tym problemu w przypadku IE 9, 10, 11 i w Firefoxie 23.01, więc nie dam sobie wmówić, że przed tym ostatnim stawiam jakieś większe wymagania.

Po czterech dniach mordęgi zastanawiam się, co mi się na mózg rzuciło? Jak i skąd wpadł mi do głowy pomysł, że Firefox wreszcie nadaje się do użycia? Doprawdy nie wiem – zapewne jakieś chwilowe zaćmienie umysłu.

Platforma: System Windows 7. Indeks wydajności 6,7. Internet 60 Mb/s.

Internet Explorer 11

Firefox 23.01

Nie mam żadnych narzędzi pomiarowych, a czas mierzę w stary, sprawdzony sposób, odliczając: stodwadzieściajeden, stodwadzieściadwa, stodwadzieściatrzy itd.

Firefox – okno programu otwiera się po stodwadzieściatrzy (po trzech sekundach).

IE 10-11 – okno programu otwiera się po pierwszym sto… nawet całości pierwszej liczby nie zdążę wypowiedzieć.

Firefox i cztery karty – ładowały się ponad trzynaście sekund:

Firefox i kolejna awaria:

Firefox i gest myszy „cofnij” (proces cofania trwa tak długo, że spokojnie zrzut można zrobić):

Problemy FF z filmami AFP są – jak poniewczasie poczytałem – już wręcz legendarne.

Sytuacja wygląda obecnie następująco:

IE – nie trawię kolorku wersji 9, a toporność Metro UI (v 10 i 11) mnie razi. Bardzo szybkie.

Firefox – mułowaty (już przy 3-4 rozszerzeniach/dodatkach), wysoce awaryjny dinozaur, zupełnie nieprzystający do obecnych czasów. Ja się po prostu odzwyczaiłem od przeglądarki działającej tak strasznie wolno.

Opera – spektakularne samobójstwo jeśli chodzi o wersję z linii 16 i dalsze.

Avant Browser – nie radzi sobie z reklamami.

Pozostaje… nierozwijana Opera z linii 12.

Czy nie mógłby ktoś wreszcie zrobić przyzwoitej przeglądarki? Choćby za pieniądze?

--

Dodane 09.09.2013

Czy ten obrazek wymaga komentarza?