Moda na bylejakość

Ze sporym zainteresowaniem przyglądam się niepojętemu – dla mnie – zjawisku. Korporacja Microsoft, począwszy od Windows 8.0, lansuje siermiężno-toporną grafikę GUI – nie dość, że z pedalskimi kolorkami, to wyraźnie gorszej jakości, niż to miało miejsce w przypadku Windows 98. Jednak nie to mnie zadziwia, rozumiem, że upraszczają sobie pracę jak tylko mogą oraz lansują swoją wizję, zgodnie z którą pulpit na monitorach 22 cale i telefonikach 4,5 cala ma być taki sam. Zadziwia mnie i zaskakuje fakt, że znajdują się użytkownicy, którzy tego g…, hm… tego czegoś bronią.

Rozważania na ten temat wróciły wraz z programem Rainmeter 4.0.

Jestem jednym ze zwolenników gadżetów na pulpicie. Przyzwyczaiłem się i nawet z ich powodu kupuję panoramiczne monitory. Dlatego program w najnowszej wersji natychmiast mnie zainteresował. No i dobrze – najnowszy, super, wypasiony, zajebisty, fantastyczny pulpit z gadżetami wygląda tak:

W porównaniu z pomysłami MS rodem z Windows 10 i tak nie jest aż tak źle, bo rogi są zaokrąglone i cień jest…

Moje gadżety wyglądają tak:

Może nie nadążam za modą, ale siermiężno-toporna grafika interfejsu, wykonania w programie MS Paint przez dziewięcioletnie dziecko bez uzdolnień, nadal mi się nie podoba.

I… to by chyba było tyle na ten temat…