Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

TuneUp Utilities – najlepszy z najlepszych

Hasło „komputer” zawsze kojarzyło mi się z czymś logicznym, sensownie zorganizowanym i uporządkowanym. Kiedy jednak dostałem swój pierwszy PC (czasy Windows 95 i 98) przekonałem się, jak bardzo się myliłem. Okazało się, że pliki, które wyobrażałem sobie poukładane równiutko, jak książki w bibliotece, przypominają raczej garść błota, którą ktoś z całej siły cisnął o mur, czyli rozpryski w każdą możliwą stronę. Tak to było po instalacji, bo z czasem, na skutek normalnego użytkowania komputera, było coraz gorzej.

Stosunkowo szybko zorientowałem się też, że nie zawsze pasują mi rozwiązania Microsoftu i czasem chcę mieć coś inaczej, po swojemu. Wtedy zacząłem używać Tweak UI – niewielkiego narzędzia, które jest także częścią zastawu Microsoft Power Toys.

Z czasem zmieniałem maszyny na coraz lepsze i nowocześniejsze, rosły też moje wymagania i potrzeby dostosowywania, usprawniania, sprzątania i optymalizowania systemu Windows. Krócej, bądź dłużej romansowałem z programami takimi jak: System Mechanic, Ashampoo WinOptimizer, albo innymi aplikacjami Ashampoo – z ich produktów zrezygnowałem chyba najszybciej, kiedy okazało się, że zalewają spamem moją skrzynkę pocztową. W każdym razie, prędzej czy później, MUSIAŁEM trafić na aplikację firmy z Darmstadt.

r   e   k   l   a   m   a

Chociaż Tibor Schiemann i Christoph Laumann założyli TuneUp Software GmbH w 1997 roku, TuneUp Utilities trafił do mnie po raz pierwszy prawie dziesięć lat później; była to jeszcze wersja angielska, bo pierwsza polska wersja ukazała się dopiero w 2008 i odtąd jesteśmy nierozłączni.

TuneUp Utilities 2012 składa się z ponad 30 narzędzi. Ich pełny wykaz wygląda tak oto:

Ja jednak najczęściej korzystam z okna przeglądu kategorii:

Program jest niesłychanie konfigurowalny, ale nie oznacza to, by mogli z niego korzystać tylko zaawansowani użytkownicy. Jedyne, co naprawdę jest bardzo potrzebne i wskazane, to utworzenie profilu. Polega to na określeniu sposobu, w jaki komputer łączy się z Internetem, szybkości tego połączenia oraz odpowiedzi na dwa pytania, widoczne zresztą na obrazku:

Na podstawie tych danych TuneUp Utilities analizuje system i zainstalowane programy i wyświetla zalecenia, które oczywiście można zastosować, albo i nie – wolna wola. Zgoda użytkownika polega zwykle na kliknięciu przycisku z napisem „przejmij zalecenie” – TuneUp Utilities sam załatwi resztę. Wszystko to jest całkowicie bezpieczne, bo w module „Ochrona systemu” – jak widać – wszelkie zmiany można cofnąć. Profil też można zmienić, jeśli na przykład zmienią się warunki.

Co zmieniło się w porównaniu do wersji poprzedniej? Poza kosmetycznymi poprawkami modułu „Optymalizacja systemu”, który teraz wygląda tak:

I dla porównania okno optymalizacji w wersji 2011:

… wprowadzone zostały dwie poważne zmiany. Pierwsza z nich to „Tryb ekonomiczny”, dzięki któremu nie tylko wydatnie wydłuża się (według producenta) czas pracy przy zasilaniu akumulatorowym notebooków, netbooków, tabletów, ale także zmniejsza energochłonność komputerów stacjonarnych.

Druga nowość to automatyczny dezaktywator. TuneUp Program Deactivator był już obecny w poprzedniej wersji programu, jednak nie działał tam automatycznie, to znaczy pozwalał dezaktywować programy rzadko używane, jednak stale działające w tle i zużywające zasoby komputera. Kiedy znowu, na chwilę, stawały się potrzebne, można je było aktywować jednym kliknięciem, ale… ponownie aktywne zostawały, aż do momentu ich ponownej dezaktywacji. W tej chwili narzędzie to działa automatycznie – kiedy program przestaje być potrzebny, TuneUp Deactivator automatycznie przełącza go w tryb oczekiwania.

Na szczególną uwagę – choć nie dotyczy to oczywiście wyznawców interfejsów siermiężnych – zasługuje moduł „Dostosowywanie systemu Windows”. Można tu zmienić wygląd poszczególnych ikon systemu, styl wizualny, ekran logowania (można pobrać darmowe z witryny TuneUp, albo utworzyć na bazie własnego obrazka), zastosować nowe kompozycje itd., itd., itd.

W każdym razie nie wyobrażam już sobie komputera bez programu TuneUp Utilities z TuneUp Corporation – na to zwracam szczególną uwagę, bo istnieje też program firmy AVG o podobnej nazwie (AVG PC Tuneup). Jako, że nie umywa się on do TuneUp Utilities, trzeba bardzo uważać podczas zakupów na Allegro, by nam nie wcisnęli bubla.

Czy TuneUp Utilities 2011 należy i jest sens aktualizować do wersji 2012? No, cóż… wiąże się to z wydatkiem prawie stuzłotowym, więc sprawa wymaga rozważenia. Sądzę jednak, że zdecydowanie ma to sens w przypadku użytkowników niedoświadczonych, którym ktoś, lepiej znający się na rzeczy, skonfiguruje program. Wersja 2012 jest na pewno w większym stopniu bezobsługowa, niż 2011. A co z użytkownikami zaawansowanymi? Ano… nie wiem. A nie wiem dlatego, że jeszcze nie mam żadnych wiarygodnych danych dotyczących faktycznej oszczędności energii po uruchomieniu „Trybu ekonomicznego”, bo jeśli miałbym wydać sto, żeby zaoszczędzić w ciągu roku dwadzieścia, to… W każdym razie badania i pomiary trwają.


 

windows oprogramowanie porady

Komentarze