Windows 8 i Modern UI, czyli…

… czyli udowodnimy wam, że jesteście tak tępi, jak o was myślimy.

Kolejny news o tym, że jest szansa, że w Windows 8.1 (Windows Blue) pojawi się przycisk Start, ale klasycznego, tradycyjnego Menu Start nie będzie, skłonił mnie do zastanowienia i zadania pytania, o co tu tak naprawdę chodzi? Bo, że nie o lepszy czy gorszy pomysł grafików, nie o mniej czy bardziej intuicyjne rozwiązanie interfejsu użytkownika – to już chyba wiadomo. Bo gdyby tylko o to, to wobec nacisku użytkowników z całego świata Microsoft wprowadziłby zarówno przycisk Start, jak i tradycyjne Menu Start już na etapie wersji testowanych publicznie, a w finalnej wybór po prostu pozostawił każdemu użytkownikowi. Ale Microsoft tego nie zrobił i… używając języka bardzo prostego – nadal się upiera. Jak to jest możliwe??? A przede wszystkim, po co, dlaczego???

Gra idzie o coś znacznie ważniejszego, niż jakiś tam interfejs graficzny, gra idzie o ideologię, o władzę, a tym samym i całą przyszłość.

Proszę sobie policzyć – zwracam się do osób korzystających z Windows XP, Vista i 7 – ile programów macie przypiętych do traya, bezpośrednio do Menu Start, pośrednio w Akcesoriach, a tam w Narzędziach systemowych… Ile razem?

Ile kafli – w sensowny sposób, bo w bezsensowny to pewnie mnóstwo – można ustawić sobie w Modern UI? 12? 16? 20?

Chodzi o walkę o władzę. Korporacja wszelkimi siłami stara się stworzyć warunki, w których to ona decydować będzie za użytkownika z ilu i jakich aplikacji będzie on korzystał, bo wystarczy skutecznie utrudnić dostęp do innych. Jest to gra długofalowa, gra na ogłupianie. Bezmyślne, tępe owce łatwiej się strzyże.

Ja jeszcze umiem zainstalować i skonfigurować system, zmienić w komputerze dysk albo kartę graficzną, ale jeśli świat pójdzie drogą Modern UI, to za dwa pokolenia użytkownik komputera nie będzie umiał już nic więcej, jak pacnąć paluchem w piktogram (obrazek) Internetu, Skype, muzyki, filmu, przeglądarki obrazków. Nic więcej! Czyli pełna kontrola korporacji nad obywatelami.

Przedsmak takiego stanu prezentuje nowe Allegro. Bardzo trudno jest tam teraz cokolwiek znaleźć, za to wielkie są piktogramy zachęcające do kupienia tego, co ONI uważają, że powinieneś kupić.

Jedyna nadzieja i szansa polega na tym, że korporacja zrobiła falstart, bo chyba jeszcze nie wszyscy są wystarczająco ogłupieni przez media, żeby narzucane rozwiązanie przyjąć bez słowa sprzeciwu. I cały czas trwają protesty. Jeszcze trwają...

Kto wygra?