Miały odejść do lamusa, a znów przeżywają rozkwit, czyli kolejny efekt uboczny lockdownu

Strona główna Aktualności

O autorze

Nazywane przez złośliwców przerośniętymi smartfonami, wraz z postępującym wzrostem przekątnej wyświetlaczy miały odejść do lamusa. Tymczasem znów święcą triumfy. Mowa oczywiście o tabletach, których sprzedaż, jak wykazuje agencja analityczna Canalys, w ciągu ostatniego kwartału wzrosła o bagatela 26 proc.

Łącznie w drugim kwartale 2020 r. dostarczono ponad 37,5 mln tabletów. Dla odniesienia, w analogicznym okresie roku minionego było to niespełna 29,8 mln sztuk. Jak na sprzęt, któremu wielu wróżyło dotąd rychły upadek, jest to wynik lepiej niż dobry.

Choć udział dotychczasowego lidera, Apple, stopniał o 2 p.p. do 38 proc., klienci kupili 19,8 proc. więcej iPadów niż przed rokiem. Drugi w stawce Samsung zaliczył wzrost rzędu 39,2 proc., a prawdziwe rekordy biją marki chińskie. Huawei jest w ogólnej sprzedaży trzeci, z przyrostem 44,5 proc. rok do roku, a Lenovo piąte – 52,9 proc. Sukces, notując zwyżkę na poziomie 37,1 proc., odnotować może ponadto plasujący się między "chińczykami" Amazon.

Analitycy nie mają najmniejszych wątpliwości, że powyższe wyniki są bezpośrednim efektem koronawirusowego lockdownu. Jak podsumowują w raporcie, wzrost zapotrzebowania na sprzęt z ekranem większym niż w przypadku smartfona, pozwalający na komfortową pracę bądź naukę zdalną, jest widoczny gołym okiem.

Beneficjentem jest nie tylko sektor tabletów, ale też laptopów. W drugim kwartale 2020 r. HP sprzedał ich około 18 mln, Lenovo – 17,4 mln, Dell – 12 mln, Apple zaś – 5,3 mln. Dodajmy, to również są wyniki historyczne. Prawdopodobnie nie do powtórzenia w najbliższym czasie.

© dobreprogramy
s