Grzechy producentów notebooków

W tym wpisie wytknę producentom notebooków, uparte trzymanie się starych rozwiązań w niektórych aspektach, pomimo że się nie sprawdzają lub od dłuższego czasu dostępne są na rynku zauważalnie lepsze. Dodam tylko, że razem z wytwórcami notebooków, oceniam także, a może przed wszystkim firmy zajmujące się produkcją elementów składowych mobilnych komputerów. Czynię tak ponieważ nie znając biznesowych ustaleń, ciężko wywnioskować, które modernizacje były tylko skutkiem, a nie przyczyną pozostałych wprowadzonych zmian.

Tragiczne ekrany

Bez zawahania napiszę, że wśród posiadanych urządzeń większość użytkowników ma najgorszy ekran w notebooku. Nawet w tanich telewizorach czy smartfonach, od dawna montuj się matryce o wyższej jakości, niż w niejednym laptopie z średniego segmentu. W wielu modelach mobilnych komputerów, nadal można spotkać niską rozdzielczość 1366x768, ale nawet nie to jest ich największą wadą, gdyż wielu osobom to wystarcza, do tego bez większych problemów można znaleźć model z FullHD. Ja mam na myśli pozostałem istotne parametry, taki jak kontrast (często dużo poniżej 500:1), wyblakłe kolory i bardzo wąskie katy widzenia w pionie. Ja rozumiem że nie wszystkim może odpowiadać charakterystyka paneli IPS, ale TNki też mogą być lepsza niż to jakościowe dno, od dawna montowane do laptopów.

reklama

Zbędne oprogramowanie (bloatware)

Znienawidzone chyba przez wszystkich oprogramowanie dorzucane do systemu Windows przez producentów. Te wszystkie próbne antywirusy, programy do ustawień wszelakich, co gorsza centra do zarządzania tym wszystkim i nie wiadomo jakie jeszcze cuda. W większości powielające tylko funkcjonalność samego systemu i niepotrzebnie zużywają zasoby. Do tego czasem nie jest łatwe ich usunięcie, a nawet potrafi to zdestabilizować pracę Windowsa, by problemy te nie występowały najsensowniej jest postawić system na czysto, ale chyba nie o to chodzi. Ogólnie niestety jest to swego rodzaju karanie klientów kupujących legalne oprogramowanie.

Polityka Intela w kwestii procesorów

Po pierwsze, niestety trzeba się pogodzić że Intel wszystkie CPU mobilne od 5 generacji procesorów Core i produkuje tylko jako przylutowywane do płyty, a nie montowane w gnieździe. Do tego jest pustka w ich środkowym segmencie wydajnościowym, czyli mamy procki albo niskonapięciowe, albo wydajne 4 rdzeniowe (co powoli się zmienia, dzięki 4 rdzeniowym niskonapięciowym procesorom, ale na szerszą ofertę modelową niestety jeszcze trzeba czekać). Segment niższy niż niskonapieciowa i3 również nie istnieje tylko mamy przeskok do bardzo oszczędnych, ale mało wydajnych Atomów, obecnie nazywanych Pentiumami lub Celeronami, których montowanie w laptopach większych niż 12 cali i aktywnym układem chłodzenia powinno być surowo karane. Do tego, niektóre ciekawe modele występujące na liście produkowanych przez Intela układów, są do kupienia tylko w mikroskopijnej wręcz ilości modeli dostępnych na rynku notebooków (np. Pentium 4415U, który mógłby być hitem na miarę desktopowych G4560/G4600). Specjalnie nie wymieniam procesorów firmy AMD, gdyż uważam że dotychczas ich procesory mobilne, nigdy nie były konkurencyjne względem oferty Intela. Mam jednak nadzieję że w końcu zmienią to mobilne Ryzeny, które jednak też wchodzą na rynek w bólach i trwa to zdecydowanie za długo (przypominam tylko że od premiery desktopowych Ryzenów mija już 10 miesięcy).

Trudność w dostępie do dokładniejszej specyfikacji

Niestety producenci podają zwykle tylko co istotniejsze według nich dane techniczne. Ja rozumiem, że w celu zapewnienia ciągłości produkcji montują podzespoły (ekrany, dyski, pamięci RAM) różnych producentów o zbliżonych parametrach i tego się nie czepiam. Jednakże jest wiele cech, które się nie zmieniają, a i tak są często nie są uwzględnione w danych technicznych, przykłady:

- parametry niezintegrowanej karty graficznej (specyfikacja rdzenia, rodzaj pamięci VRAM)

- dokładna wersja zastosowanych złączy (np. standard USB z którego korzysta czytnik kart pamięci, generacja HDMI, DP) czy standard łączności bezprzewodowej Bluetooth

- możliwość wymiany których podzespołów, jest możliwa bez utraty gwarancji (obecność klapek serwisowych)

- waga zasilacza

Oczywiście sporo klientów nie jest tym zainteresowana, ale takowi raczej nie sprawdzają dokumentacji technicznej, która dla bardziej dociekliwych powinna być dokładniejsza. W końcu przy podobnej ofercie kilku producentów, czasem decydują drobne detale.

Oszczędności niewidoczne w podstawowej specyfikacji

W skrócie specyfikacja ma przyciągać wzrok, znanymi szerzej nazwami, a nie mieć sens jako całość, z częstym bonusem w postaci nadmiernych oszczędności w pozostałych aspektach. Przykłady

- montowanie oddzielnych kart graficznych w minimalnym tylko stopniu wydajniejszych od układów zintegrowanych, nierzadko zacofanych technologicznie

- lutowana pamięć RAM w komputerach o sporych gabarytach

- tylko 1 slot pamięci RAM, brak możliwości wykorzystania trybu Dual Channel

- skandalicznie mała ilość złączy USB w komputerach o sporych gabarytach

- kiepskie układy chłodzenia, powodujące zaniżanie wydajności podzespołów

Stagnacja w najczęściej wybieranym segmencie

Postęp w wydajności i nie tylko, jest widoczny w ostatnich latach głównie w dwóch segmentach, notebookach do grania lub tych najbardziej mobilnych o mniejszych gabarytach. Natomiast pomimo zabiegów producentów, najczęściej kupowane i to nie tylko w Polsce są niedrogie i dość duże notebooki (ekrany zwykle 15,6 cala), a ich mobilność kończy się na przenoszeniu w obrębie mieszkania/domu. W tym segmencie od kilku lat brak jest jakiegoś progres wydajnościowego, czy jakościowego. Poniżej przykład specyfikacji laptopów z ekranem 15,6 cala, które dzieli 5 lat.

Różnica w wydajności jest marginalna, nowszy komputer będzie wprawdzie lżejszy, cieńszy i dłużej pracuje na akumulatorze, ale w kontekście zastosowania nie są to istotne różnice. Jak więc ma sobie uzasadnić zakup nowego komputera przeciętny klient, jeśli w codziennych użytkowaniu różnicy brak, pomimo upływu aż 5 lat. Oczywiście można wybrać komputer, z lepszą specyfikacją (i3-7100U z dekodowaniem sprzętowym HEVC i VP9, 8 GB RAM, dyskiem SSD + HDD), który działałby zauważalnie lepiej i bardziej pasował do roku 2017, ale trzeba liczyć się z wydatkiem minimum o 1000 zł wyższym i nadal mam komputer w najtańszej obudowie.

Podsumowanie

Sprzedaż komputerów (również mobilnych) spada od kilku lat, ale czy to dziwne gdy największa cześć rynku wydaje się nie interesować producentów notebooków. W końcu przy braku większych zmian, rozsądnym wydaje się wstrzymywanie z zakupem, jeśli dotychczasowy sprzęt jest sprawny technicznie. Najbliższy rok zapowiada się jednak ciekawiej niż poprzednie lata, gdyż w 2017 na rynku komputerów stacjonarnych sporo się zmieniło i w przyszłym roku powinno przełożyć się to również na rynek komputerów przenośnych, o ile producenci notebooków nie zaprzepaszcza tego kiepskimi decyzjami lub wysokimi cenami. 

PS: Polecam mój poprzedni wpis blogowy: Komputer poleasingowy, a gry — recenzja Della 7010  

sprzęt porady
reklama

Komentarze