reklama

Microsoft Security Essentials jednak nie tak dobry

Strona główna Aktualności

O autorze

Kobieta o wielu talentach, użytkowniczka OS X kochająca fotografię, kuchnię wschodnią, ciężką muzykę i poprawną polszczyznę.

Niemiecki AV-Test to niezależny instytut badający bezpieczeństwo w Sieci. Jednak zamiast wydawać swoje oprogramowanie zabezpieczające, zajmuje się on bezpośrednią analizą zagrożeń i przeprowadzaniem niezależnych testów oprogramowania antywirusowego innych producentów. Raport wydawany jest co 2 miesiące i zazwyczaj nie wywraca rynku do góry nogami. Tym razem jednak Microsoft Security Essentials nie popisał się do tego stopnia, że Instytut odebrał mu przyznany w 2010 roku certyfikat.

Najnowszy raport Instytutu wykazuje, że program zabezpieczający Microsoftu, który ma przecież sporo zalet i przede wszystkim jest „lekki”, poległ w kluczowej kategorii. MSE 4.0 i 4.1 zdobył 3,5 punktu w dziedzinie naprawy, co jeszcze nie jest najgorszym wynikiem. Miejsce w ogonku rankingu zagwarantowało mu zdobycie 1,5 punktu za ochronę w czasie rzeczywistym. W wyjaśnieniu przeczytać możemy, że produkt ten zupełnie nie radzi sobie z zagrożeniami 0-day (wykrywalność na poziomie 70%, podczas gdy konkurencji zdarzało się 100%). W sumie uzyskał on jedynie 10,5 punktu i jako jedyny z badanych programów nie uzyskał w tej turze certyfikatu. Równie słaby wynik w swojej klasie uzyskał biznesowy Forefront Endpoint Protection Microsoftu.

AV-Test zawsze bierze pod uwagę trzy cechy testowanych produktów: ochronę (zapobieganie atakom ze strony złośliwych programów, również świeżo wykrytych zagrożeń i ataków 0-day), możliwości naprawy (wykrywanie i usuwanie już obecnych w systemie zagrożeń) i użyteczność (obciążenie systemu i wszczynanie fałszywych alarmów). W każdej z trzech kategorii można zdobyć 6 punktów, aby uzyskać aprobatę Instytutu trzeba w sumie uzbierać 11. Poprzeczka nie stoi więc wysoko.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić