Microsoft ma zgryz kadrowy: ekscentryczna dyrektorka poszła na wojnę z zespołem

Strona główna Aktualności
fot. Shutterstock.com
fot. Shutterstock.com

O autorze

Należąca do Microsoftu platforma Mixer, mająca konkurować z serwisami takimi jak Twitch czy YouTube Gaming, musi zmagać się nie tylko ze znacznie popularniejszymi rywalami, ale także niskim morale pracowników – raportuje OnMSFT. Atmosferę w zespole psuje ponoć jego nowa szefowa, która w specyficzny sposób motywuje do pracy.

Shilpa Yadla objęła nowe stanowisko przed paroma tygodniami. Wcześniej pełniła mniej eksponowaną rolę w dziale Xboksa, nadzorując sprawy związane z ekonomią. W oficjalnym komunikacie zarząd Microsoftu podał, że uważa Yadlę za osobę mogącą skutecznie wypromować Mixer, który w 2019 r. osiągnął zaledwie 3 proc. udziału wśród usług umożliwiających strumieniowanie obrazu z gier.

I to głównie dlatego, że słono zainwestowano w umowę na wyłączność z jednym z najbardziej znanych streamerów na świecie, Tylerem "Ninja" Blevinsem. Nawiasem mówiąc, zdaniem CNN, ten kontrakt mógł kosztować spółkę nawet 30 mln dol.

Medalu za coaching raczej nie będzie

Zanim jednak Yadla zdążyła na dobre rozpocząć pracę, zaliczyła gafę. Podczas przemówienia wygłoszonego 21 lutego swym podwładnym, dyrektorka wzięła się za motywację zespołu. Niezbyt udolnie, jak później oceniono. – Na świecie są dwa rodzaje ludzi. Jedni mają 1000 powodów, dla których mogliby odnieść sukces, i jeden, dla którego uważają, że tego nie potrafią, więc tylko zadręczają się i zadręczają – mówiła Yadla ze sceny. – Są też tacy, którzy mają 1000 powodów, dla których nie mogli odnieść sukcesu, ale wystarczyły im skupienie i wytrwałość – tłumaczyła Yadla, apelując jeszcze o opowiedzenie się po którejś ze stron.

Słowa te same w sobie może nie wybrzmiewają zbyt kontrowersyjnie, jednak kluczem jest tutaj ich kontekst. Stanowią bowiem odpowiedź na zarzuty o niskie morale w zespole. Jeden powód, w którym dyrektorka upatruje czynnika uniemożliwiającego osiągnięcie sukcesu, to skargi napływające od pracowników. Notabene określane przez nią również lekceważącą onomatopeją bla bla bla i w końcu skwitowane zdaniem: "Nie przyszłam tu po to, aby komukolwiek współczuć".

Nieistotne, co myślisz, masz o tym nie mówić

Według opinii anonimowego pracownika Microsoftu, na którą powołuje się serwis OnMSFT, Yadlę interesuje tylko to, aby nikt w zespole nie wypowiadał się w negatywnym tonie. Nie jest ważne, co ludzie czują i myślą. Z zewnątrz mają sprawiać wrażenie pełnych zapału.

Ponadto doniesienia wskazują, że kobieta jest tak bardzo zapatrzona w siebie i słuszność swoich decyzji, iż bagatelizuje wszystko i wszystkich dookoła, w tym czynnik kluczowy – społeczność. Nie wyraża zgody na podejmowanie jakichkolwiek debat o przyszłości platformy Mixer, a tym bardziej zabrania dyskusji z użytkownikami.

Zagadką pozostaje, jak Yadla chce budować platformę opartą de facto na działalności użytkowników z pominięciem ich samych. Oczywiście można kupić kolejnych streamerów, licząc na zaangażowanie ze strony fanów, ale to tylko metoda na doraźny zastrzyk liczby wyświetleń. Dodajmy do tego utratę kadry i Mixer bardzo szybko trafi na listę projektów zakopanych.

© dobreprogramy
s