r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Microsoft ostrzega: na ten prosty phishing mogą nabrać się nawet doświadczeni użytkownicy

Strona główna AktualnościBEZPIECZEŃSTWO

Eksperci z microsoftowego Malware Protection Center ostrzegają, że niedawno odkryta kampania phishingowa skierowana przeciwko użytkownikom Gmaila jest tak sprytni skonstruowana, iż nabierają się nawet doświadczeni użytkownicy. Cyberprzestępcy wykorzystują pliki PDF wysyłane jako załączniki poczty elektronicznej. Jednak, w przeciwieństwie do podobnych ataków, same PDF-y nie zawierają szkodliwego kodu. Wykorzystane techniki inżynierii społecznej mają spowodować, że użytkownicy – chcąc poznać treść tych plików – sami zdradzą informacje, na których zależy atakującym.

Pierwsza z metoda ataku polega na wysłaniu w załączeniu PDF-a, który wydaje się dokumentem wysłanym z istniejącej firmy, dotyczącym usługi lub produktu. Najwyraźniej jest to atak nakierowany na pracowników lub klientów różnych przedsiębiorstw. Gdy użytkownik próbuje otworzyć plik, otrzymuje komunikat błędu, wraz z informacją, że plik należy otworzyć w MS Excel. Poniżej jest odnośnik z napisem Click to open document with Microsoft Excel.

Po kliknięciu ofiara jest przekierowywana na witrynę – przedstawiającą się jako Excel Online – na której jest informowana, że plik jest poufny i do poznania jego treści konieczne jest zalogowanie się do swojej poczty. Następnie zostaje otwarte okienko z prośbą o podanie loginu i hasła do poczty elektronicznej. Całą phishingową witrynę zaprojektowano tak, by wyglądała jak arkusz Excela, istnieje więc spore ryzyko, że wiele osób korzystających z tego oprogramowania rzeczywiście się nabierze widząc przed sobą coś, co wygląda na zaufany program. Podanie wymaganych danych kończy się komunikatem o błędzie. A przestępcy zyskują informacje, które mogą wykorzystać do kolejnych ataków.

r   e   k   l   a   m   a

Celem drugiej metody ataku są użytkownicy Dropboksa. W tym wypadku PDF, który również nie zawiera szkodliwego kodu, jest przechowywany w Dropboksie. Kliknięcie na odnośnik przekierowuje ofiarę na witrynę udającą Dropboksa. Tam ma ona możliwość zalogowania się za pomocą hasła lub usług Google'a, Outlooka, AOL, Yahoo!, Office'a 365 i innych. Oczywiście logując się zdradzamy przestępcom nasze poufne dane. Po ich podaniu ofierze wyświetla się treść PDF-a przechowywanego na Google Drive.

Trzeci w końcu rodzaj ataku, który zauważyli pracownicy Microsoftu, to taki, w którym, aby zobaczyć treść PDF-a, należy podać dane potrzebne do zalogowania się na adres e-mail, na który plik ten został wysłany. Wszystko, oczywiście, pod pozorem poufności, a podawane dane służą rzekomo mechanizmom Adobe do zweryfikowania, iż plik jest otwierany przez osobę, do której został wysłany.

Z postu na blogu TechNet dowiadujemy się, że przeglądarka Edge i jej mechanizmy antyphishingowe wykrywają powyższe ataki i je blokują. Zabezpieczają też przed nimi Windows Defender oraz mechanizmy wbudowane w Office 365. Oczywiście Microsoft nie informuje czy i ewentualne które produkty konkurencji również są w stanie wykryć opisywane ataki. Możemy jednak z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że z wykryciem i zablokowaniem ataku poradzą sobie także programy zabezpieczające innych firm.

W świetle tego i innych doniesień o niebezpieczeństwach czyhających na użytkowników internetu wygląda na to, że Robert O'Callahan, były programista Mozilli, zapędził się twierdząc, że przeciętny użytkownik nie potrzebuje oprogramowania antywirusowego.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.