reklama

Microsoft zrobi porządek z podstępnymi narzędziami do porządkowania Windowsa

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Wszyscy chyba znamy te narzędzia do naprawiania i serwisowania systemów Windows, które całą swoją funkcjonalność ukrywają za kolorowymi przyciskami rozpoczęcia skanowania, by następnie wyświetlić ogólnikowe komunikaty o „problemach z komputerem”. Naprawić je całkiem łatwo, kliknięciem kolejnego kolorowego przycisku… który prowadzi do sklepu producenta z licencjami na pełną wersję, gdyż ta darmowa potrafi jedynie skanować. Ten model biznesowy towarzyszył systemom Microsoftu od dziesięcioleci – i towarzyszyć będzie już tylko jeden miesiąc dłużej. Firma z Redmond uznała, że czas zrobić porządek z narzędziami do porządkowania, które próbują wymusić na użytkowniku zapłacenie za licencję na pełną wersję.

Już od 1 marca 2018 roku Windows Defender i pozostałe produkty bezpieczeństwa Microsoftu zaczną traktować aplikacje próbujące zmusić użytkowników do zakupu licencji jak niechciane oprogramowanie, usuwając je z systemu. Dziesiątki, jeśli nie setki narzędzi do czyszczenia Rejestru czy optymalizacji wydajności, wyświetlających alarmowe komunikaty tylko po to, by wpłynąć na psychikę użytkownika, odejść ma do lamusa.

Ta szokująca dla wielu niezależnych producentów oprogramowania wieść, uderzająca w samo sedno ich modelu biznesowego, pojawiła się na łamach oficjalnego bloga Windows Defender Security Intelligence. Microsoft informuje o swojej bibliotece definicji niechcianego oprogramowania, uzupełnianej zarówno pracą ekspertów jak i zgłoszeniami użytkowników. Teraz jednak znacząco się ona rozszerzy, gdyż znacznie zaostrzono kryteria oceniania podejrzanego oprogramowania.

Pojawiła się tam nowa kategoria niechcianych zachowań: komunikacja wymuszająca. Oto jak Microsoft wyjaśnia tę kwestię:

Programy nie mogą wyświetlać alarmujących lub wymuszających wiadomości czy też zwodzących treści, aby nakłonić użytkownika do zapłacenia za dodatkowe usługi czy zbyteczne działania.

Oprogramowanie, które zmusza do określonego zachowania wyróżnia się między innymi następującymi cechami:

  • Donosi o błędach w systemie użytkownika w przesadny lub alarmujący sposób, wymagając od użytkownika zapłacenia za naprawienie błędów lub wykonanie takich działań jak wypełnienie ankiety, pobranie pliku, zapisanie się do newslettera itp.
  • Sugeruje, że żadne inne działania nie rozwiążą wykrytych błędów.
  • Żąda, aby użytkownik podjął działania w określonym czasie by rozwiązać rzekome problemy.

To przełomowy krok w ochronie zwykłych użytkowników przed oprogramowaniem traktującym ich jak owieczki do strzyżenia. Wiele osób nie mających pojęcia o technice komputerowej, nie mówiąc już o działaniu i architekturze systemów operacyjnych, widząc alarmujące komunikaty czerwonym fontem przekonana jest, że musi zapłacić, by ich komputer dalej działał. Co gorsze, po jakimś czasie mogą natrafić na ten sam optymalizator pod inną nieco nazwą i szatą graficzną, który ponownie odkryje w ich systemie błędy – i ponownie wezwie do zapłaty.

Producenci oprogramowania, którzy chcą upewnić się, że ich narzędzia spełniają standardy Microsoftu w zakresie tego, co dopuszczalne względem użytkownika powinni wysłać swoje aplikacje do Windows Defender Security Intelligence (korzystając z opcji Software Developer). Eksperci Microsoftu ocenią je pod względem zgodności z uaktualnionymi wytycznymi – a jeśli się okaże, że wytycznych tych nie spełniają, to cóż, pozostaje miesiąc na poprawienie takiego wymuszającego zachowania oprogramowania.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama