Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Tachografy samochodowe — od analogu do cyfry

Dłuższą ciszę w blogowaniu przerywam wpisem o tematyce daleko wykraczającej poza "rdzeń" dobrychprogramów - dziś będzie o ciężkich maszynach, ale też o sprzęcie elektronicznym, oprogramowaniu i ludzkim zamiłowaniu do omijania wszystkich zabezpieczeń.

"Bohaterem" wpisu jest samochodowy tachograf. Piszę "samochodowy", ponieważ urządzenia te występują również gdzie indziej, np. na kolei.

W swojej najprostszej formie jest to urządzenie pomiarowe rejestrujące prędkość pojazdu osadzoną w czasie. W swoich bardziej rozbudowanych formach rejestruje on jednak również szereg innych czynności zapisując je w formie ich przebiegu czasowego. W Europie tachografy wykorzystuje się m.in. w samochodach ciężarowych o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 3,5 tony oraz w autobusach. Służą one do ewidencjonowania czasu pracy kierowcy - elementu, który jest ściśle regulowany na poziomie międzynarodowym, chociażby przez Rozporządzenia Parlamentu Euroopejskiego i Rady Europy, a także AETR.

Ubuntu 16.04 LTS — obawy kontra rzeczywistość

Podjąłem próbę przypomnienia sobie, kiedy dokładnie miała miejsce moja pierwsza styczność z Linuxem. Nie udało mi się. Wiem jednak, że było to wtedy, gdy parametry CPU podawano raczej w megahercach niż w gigahercach, a najnowszym systemem operacyjnym był Windows XP. Wtedy też po raz pierwszy na moim komputerze wylądowało Ubuntu. Samo w sobie nie było to takie proste - dopiero jak się nad tym zastanowić, to w dzisiejszych czasach w ciągu dwóch godzin mogłem pobrać i uruchomić i pobieżnie przetestować na swoim komputerze po kolei kilka dystrybucji Linuxa uruchamianych z pamięci USB. W czasach mojej pierwszej styczności z Linuxem można było sobie natomiast zamówić darmową, o ile pamiętam, płytę z Ubuntu. Dziś jest na szczęście z tym łatwiej.

Wracając jednak do czasów dawnych, moja przygoda zakończyła się wówczas stosunkowo szybko - pierwszą dystrybucją, którą miałem było właśnie Ubuntu z jakimś wczesnym numerkiem. Wówczas jednak było ono zbyt ociężałe w stosunku do mojej konfiguracji sprzętowej, więc po krótkim czasie wyleciało. Dystrybucje "lekkie" natomiast wydawały mi się zbyt trudne w konfiguracji i obsłudze żeby w ogóle odważyć się je instalować.

Polscy przewoźnicy coraz częściej eksperymentują z elektrycznymi autobusami — tym razem w Sosnowcu i Katowicach

Dla osób, które często odwiedzają dobreprogramy pojęcie "elektryczny samochód" przywodzi zapewne na myśl głównie Tesla Motors i ich samochody elektryczne - o tym najczęściej się tutaj pisze. Próby przejścia z napędu spalinowego na elektryczny prowadzą jednak producenci z praktycznie wszystkich gałęzi motoryzacji - nie tylko produkcji samochodów osobowych, ale też samochodów ciężarowych i autobusów. Na tych ostatnich chciałem dziś skupić swoją uwagę, za sprawą pewnego pojazdu, który od dwóch lat krąży sobie po Polsce będąc zajeżdżanym i testowanym u przewoźników autobusowych, a w ostatnim czasie kursując po ulicach Sosnowca i Katowic, najpierw będąc testowanym przez PKM Sosnowiec, a potem przez PKM Katowice. Autobus ten to wyprodukowany w 2014 roku Solaris Urbino 12 Electric, w którym zarówno napęd pojazdu jak i jego dodatkowe układy są zasilane przez silnik elektryczny. Do Sosnowca zawitał on na testy, ponieważ Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej w Sosnowcu

Transmiter TP-Link TL-PA4010 czyli sieć ethernet przez instalację elektryczną - test

Od pewnego czasu miałem spore problemy z połączeniem internetowym u siebie w bloku. Sieć WiFi bardziej nie działała, niż działała, zakłócały ją dziesiątki innych sieci i innych urządzeń bezprzewodowych, a podniesienie prędkości łącza z 30Mb/s do 100Mb/s tylko pogorszyło sytuację. Zacząłem rozglądać się za jakąś alternatywą, która pozwoli mi wykorzystać efektywniej to pasmo i zdecydowałem się w końcu na zakup transmitera sieciowego TP-Link i podłączenia laptopa kablem - i tak rzadko kiedy ruszam go z biurka. O tym, czy rozwiązanie to się sprawdziło, dowiecie się z tego tekstu.

Jedną z rozważanych alternatyw dla tego rozwiązania było przejście z siecią WiFi z 2,4GHz na 5GHz. Nie zdecydowałem się na to jednak ze względu na koszty - należy kupić jakiś porządny router, który kosztuje ponad 200zł i kartę WiFi za kolejne kilkadziesiąt - nie mam bowiem w laptopie karty obsługującej częstotliwość 5GHz.

[nieaktualne, po 17 listopada 2016 zmieniono regulamin] Bonus za rejestrację numeru w Play jedynie na 30 dni – jak przedłużyć ważność środków

W ostatnich dniach głośno jest o promocji Play, w której za dokonanie rejestracji numeru (podanie danych osoby, która będzie korzystać z numeru) dostaje się dodatkowe środki - 100zł na konto promocyjne, 10 GB pakietu internetowego oraz rok ważności konta. Dodatkowo, jeżeli jesteśmy w sieci określoną ilość czasu (liczy się data aktywacji karty SIM w sieci) w ciągu siedmiu dni dostajemy dodatkowe 100, 200, 300 lub 400zł w zależności od tego, ile lat mamy aktywną kartę SIM - każdy rok to 100zł bonusu. Maksymalnie możemy więc uzyskać 500zł bonusu, ważne 30 dni, lub do końca danego miesiąca kalendarzowego w przypadku Formuły Mini Max na kartę.

Jednym z najczęściej występujących komentarzy na temat tej promocji jest argument, że bonus jest ważny tylko 30 dni - tak w istocie jest. W taryfach Play na kartę mamy konto główne, z którego środki możemy wydawać na wszystko oraz konto promocyjne, gdzie pieniądze możemy spożytkować na rozmowy głosowe, SMS-y i dostęp do internetu w kraju. Środki z konta promocyjnego są zużywane przed środkami z konta głównego.

Google Chromecast — tani, ograniczony i bardzo fajny

Jakiś czas temu w promocji sklepu internetowego dorwałem w końcu Chromecasta. Czaiłem się na niego od dłuższego czasu, jednak w końcu przekonała mnie cena, która wynosiła wówczas tylko 119zł. Mój telewizor jest bowiem bardzo nie-smart, a chciałem nieco rozszerzyć jego możliwości. Zakupiłem więc testowo Chromecasta i pomyślałem, że najwyżej zwrócę - nie zwróciłem jednak.

Chromecasta przedstawiać szczególnie chyba nie trzeba - jest to "przystawka" telewizyjna podłączana do portu HDMI w telewizorze oraz do jakiegoś źródła zasilania i umożliwia ona przesyłanie za pośrednictwem WiFi do telewizora różnych materiałów - głównie treści multimedialnych z obsługujących Chromecasta aplikacji, ale też strumieniowanie kart z przeglądarki Chrome, a także ekranu smartfona z Androidem.

Trzeba nadmienić, iż jest to pierwsza wersja Chromecasta. Od pewnego czasu dostępny jest nowy model Chromecasta. Wygląda inaczej i posiada kilka zmian "pod maską". Przede wszystkim oferuje lepszą i stabilniejszą łączność WiFi, posiada moduł w standardzie 802.11ac. Jeżeli ktoś ma sieć WiFi w standardzie 5GHz powinien się zastanowić nad nowszą wersją.

Problemy z WiFi? Pomóc może ucieczka z 2,4GHz na 5GHz

W ostatnich latach, jeżeli chodzi o szybkość łącz internetowych realia w Polsce bardzo się zmieniły. O ile mieszkając w domu jednorodzinnym uzyskanie dostępu do łącza o przepustowości kilkudziesięciu megabitów na sekundę niejednokrotnie jest problemem, tak mieszkając w dużych zespołach mieszkaniowych często mamy dostęp do kilku operatorów oferujących łącza o szybkości kilkaset megabitów na sekundę w dosyć atrakcyjnych cenach. Przykładowo w UPC łącze o prędkości 120Mb/s kosztuje 59zl miesięcznie, ja u swojego, lokalnego operatora płacę tyle samo za łącze o prędkości 100Mb/s. To na czym chcę się jednak skupić to moment, w którym prędkości internetu stały się tak wysokie, że pojawił się problem wąskiego gardła w postaci WiFi.

Dlaczego LTE jako alternatywa dla internetu kablowego to bardzo zły pomysł

Nastały już te czasy, w których w zasięgu LTE naszych operatorów telekomunikacyjnych jest większość populacji Polski. Nie gorzej jest zapewne z zasięgiem marketingu operatorów - reklamy zewnętrzne, telewizyjne, radiowe i jakie tylko marketingowcy są w stanie wymyślić radośnie informują nas, że już dziś możemy mieć bezprzewodowy dostęp do sieci o prędkości ponad 100Mb/s, za małe pieniądze i z dużą liczbą gigabajtów (albo wręcz nielimitowaną, co jest fikcją). Znam kilka przypadków, gdy taki przekaz spowodował, iż potencjalny odbiorca zaczął się zastanawiać - skoro jest tak dobrze, to właściwie po co mi internet stacjonarny? Przypadek dalej idący następuje, gdy odbiorca zamienia swój kablowy lub bezprzewodowy (np. po WiFi od lokalnego dostawcy) internet na superszybki internet LTE. Ja natomiast spróbuję przekazać, dlaczego jest to w większości przypadków pomysł chybiony, mimo że na krótką metę może się wydawać rozsądny.

Z dostępem do sieci w kraju jest różnie. W zasadzie wszystko zależy od tego, gdzie mieszkamy. W mieście, na wsi, w bloku, w domu, w namiocie. Możemy mieć internet 100Mb/s po kablu za 20zł, a w innym miejscu mieć tylko internet satelitarny, bo nie ma absolutnie żadnej alternatywy. Nic odkrywczego.

Śląska Karta Usług Publicznych, czyli jak zamienić proste rzeczy w koszmar

Dziś będzie o tym, jak nie zachęcać ludzi do korzystania z nowych technologii, jak stracić dużo publicznych pieniędzy oraz dlaczego fajnie jest mieć samochód. Tematyka taka, ponieważ w końcu dane mi było wypróbować najnowsze z osiągnięć dwudziestu jeden gmin w Województwie Śląskim oraz KZKGOP - tutejszego organizatora komunikacji publicznej. Osiągnięciem tym jest Śląska Karta Usług Publicznych zwana ŚKUPem, przez niektórych zwana też Śląską Kartą Utrudnień w Podróży. Do zapoznania się z podlinkowanym artykułem ze strony transport-publiczny.pl zachęcam, bowiem zajmuje się problemem od wielu stron, ja natomiast chciałem skupić się na jednej - tzw. user-exprience korzystania z takiej karty i o tym, jak bardzo złe doświadczenia ono niesie.

Vivaldi — podziwiam determinację, ale to jeszcze nie to

Ostatnio redakcja poinformowała, że wyszła stabilna wersja przeglądarki Vivaldi. Jest to przeglądarka oparta na platformie Chromium z silnikiem Blink, jednak w zamyśle mająca użytkownikowi dawać to co najlepsze z dawnej Opery. Wiele razy podchodziłem do wersji testowych, ale nigdy nie były to długie przygody. Najpierw były problemy z kompatybilnością z rozszerzeniami z Chrome - przeglądarka więc poleciała. Później natomiast problemy ze stabilnością i rysowaniem interfejsu - również dałem sobie spokój. Postanowiłem jednak dać jej kolejną szansę wraz z premierą wersji stabilnej.

Instalacja przeglądarki przebiegła bezproblemowo. Import ustawień z Chrome - również. Zaimportowały się wszystkie potrzebne rzeczy - zakładki, hasła, historia przeglądania. Instalacji rozszerzeń trzeba dokonywać samemu. Po początkowym ustawieniu zacząłem korzystać z niej jako głównej przeglądarki.