Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

10" netbooki zmartwychwstały? Nawet jeśli, to znaczek "AMD" oznacza, że są wątpliwej wydajności

Netbooki zawsze były urządzeniami, które budziły bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony umożliwiły one całej masie ludzi zakup bardzo mobilnego sprzętu w niskiej cenie, o bardzo długim (do 10 godzin) czasie pracy na baterii. Z drugiej były krytykowane za bardzo niską wydajność w porównaniu do nawet słabszych, pełnowymiarowych laptopów. Jak każdy sprzęt miały swoje zalety i wady, jednak przez wiele lat miały swoje miejsce na rynku i wpasowywały się w potrzeby określonej grupy odbiorców. Aktualnie netbooki umarły, zostając wyparte przez tablety. Z Androidem, z iOS, z Windowsem. Tanie, szybkie, przenośne i trzymające na baterii wieczność. Okazało się, że w wielu przypadkach ludziom nie jest potrzebna klawiatura, bo są konsumentami treści, a nie ich twórcami. Jeżeli natomiast ktoś potrzebuje mobilnego sprzętu do tworzenia, to ma duży wybór - chociażby wśród 12-calowych i większych laptopów i ultrabooków, a także urządzeń hybrydowych z Windows 8.1, których Atomy są wydajniejsze, niż kiedykolwiek wcześniej. Ale oczywiście wybór jest jeszcze większy, każdy może dobrać sprzęt względnie do swoich potrzeb.

Netbook to dla mnie taki notatnik

Jeżeli o mnie chodzi, to potrzebowałem bardzo małego sprzętu, ale takiego, na którym się wygodnie pisze dłuższe teksty i można to robić w dowolnym miejscu. Wydajność nie była ważna, aczkolwiek fajnie by było, gdyby dało się uruchomić coś więcej niż Microsoft Word. Za kilka stówek nabyłem więc netbooka HP Mini 210. Malutki, trzymający na baterii długie godziny, w dodatku z modemem 3G. Gdy go kupowałem dopadły mnie pewne przemyślenia dotyczące aktualnego rynku. W rozmiarze 10 cali jedynym dostępnym wówczas sprzętem było urządzenie hybrydowe Asus T100. Kosztowało jednak 1700zł, a netbook kosztował 400. W dodatku miał pełen zestaw portów - 3xUSB, VGA, Ethernet, co było dla mnie bardzo ważne. Sprzęt się sprawdza po dziś dzień, ale ja nie o tym. Rozmarzałem sobie wtedy o pewnego rodzaju "idealnym netbooku". Nowy Atom Bay Trail, jakiś nieduży SSD, porządny zestaw portów, brak podwyższającego cenę ekranu dotykowego i konstrukcji hybrydowej. Skoro Asus kosztuje 1700zł, to taki sprzęt mógłby kosztować pewnie o kilka stówek mniej. No ale widocznie stworzenie takiego sprzętu nie jest opłacalne.

Niespodzianka w X-KOM

Nie ukrywam, że bardzo często przeglądam sobie X-KOM, głównie z powodu przejrzystej strony sklepu i dużej oferty. W sekcji 10' netbooków zawsze były pustki, ostatnio jednak zauważyłem coś nowego.

r   e   k   l   a   m   a

Po wygooglowaniu sprzętu, okazało się, że pojawił się na rynku gdzieś w okolicach lutego, czyli dosyć dawno. Pierwsze spojrzenie: 4GB RAM, co jest przyzwoitym wynikiem, biorąc pod uwagę, że niedobór RAM był jedną z najpoważniejszych przypadłości netbooków. Duże dyski, możliwość zakupu wersji SSD i Windows 8.1 który jest o wiele lżejszy i bardziej energooszczędny dla sprzętu niż Windows 7. Niby bomba. Są jednak pewne "drobne" mankamenty.

Cena i procesor zabija tę koncepcję

Spójrzmy najpierw na cenę, która wynosi od 1299zł za wersję z dyskiem 500GB oraz 1459zł w wersji ze 120GB dyskiem SSD. Za niewiele więcej mamy urządzenia hybrydowe, które z jednej strony dają więcej możliwości, z drugiej pod pewnymi względami będą gorsze. Nie wspominając o tym, że możemy za tą cenę kupić całkiem sensowną 12'tkę. Ale ja nawet nie do tego zmierzam. Kto sobie co kupuje zależy od jego stanu portfela i określonych potrzeb. Jednak gdy zobaczyłem, co AMD oferuje w 2014 roku, po prostu nie mogłem uwierzyć.
Nigdy nie lubiłem AMD w sprzęcie przenośnym. Zawsze byli w tyle za Intelem i mówiąc kolokwialnie, zawsze pod tym względem dostawali od nich po tyłku. Nie ingeruję w rynek komputerów stacjonarnych, bo go w ogóle nie znam. Wiem, że w rękach nie miałem ani jednego dobrego laptopa z procesorem AMD. Zawsze były bardziej prądożerne, bardziej się grzały i były głośniejsze, a mój Asus K50AB miał 70 stopni w IDLE. Spójrzmy więc, co oferuje dziś AMD w sprzęcie należącym do kategorii tych najbardziej mobilnych.

AMD A4-1200 czyli ultramobilny procesor z TDP 4W.

Mamy więc energooszczędny, dwurdzeniowy procesor. Taktowanie rdzenia wynosi 1000MHz i dwa wątki (stare Atomy miały obsługę czterech wątków mimo dwóch fizycznych rdzeni). Pomyślałem, że te stare Atomy, między innymi taki jak mam ja, mają już dobre kilka lat, więc na pewno AMD zdążyło już je prześcignąć. Szybko jednak okazało się, że się mylę. Mój antyczny wręcz Atom N550 osiąga wynik 742 punktów w 3DMark06. Dla porównania normalny, dwurdzeniowy Pentium z mojego czteroletniego, 15' laptopa osiąga około 1800 punktów. Natomiast ekstremalnie energooszczędny, pasywnie chłodzony, stosowany w tabletach i urządzeniach hybrydowych Intel Z3740 "Bay Trail" również osiąga około 1800 punktów. Nie zgadniecie ile osiąga ta "nowość od AMD". 733 punkty. Mniej niż mój Atom. Zanim podniesie się głos sprzeciwu, zdaję sobie oczywiście sprawę, że wynik syntetycznego benchmarku nie jest wyrocznią, jednak średnia z wielu testów daje pewien obraz z jakiej "półki" wydajnościowej jest dany sprzęt. A ten procesor od AMD nawet nie jest z półki, raczej z działu odrzutów produkcyjnych.

Słowo podsumowania

Kilka myśli mi się w związku z tym nasuwa. Po pierwsze, podoba mi się koncepcja wyżej zaprezentowanego sprzętu. Dobry zestaw portów, duża mobilność i energooszczędność. Gdyby miało w środku Atoma Z3740 byłoby idealne. Po drugie, przeraża mnie myśl, że niczego nieświadomy klient zobaczy nowy, świecący się sprzęt, opisany w parametrach "szybki procesor dwurdzeniowy" i nie będzie świadom tego, że AMD i Asus śmieją mu się w twarz i oferują szrot o poziomie wydajnościowym, który Intel osiągnął 5 lat temu. Przynajmniej dopóki nie zatnie mu się pierwsza otwarta strona w przeglądarce. Ja natomiast w dalszym ciągu będę zadowolonym posiadaczem netbooka, którego procesor, mimo że pochodzi z 2010 roku wydajnościowo jest niewiele gorszy od procesorów AMD z roku 2013. Gdy tablety z Intelem będą tak wydajne, że będzie można na nich bez zająknięcia robić projekty 3D, ciekawe gdzie będzie wtedy AMD.
 

windows sprzęt urządzenia mobilne

Komentarze