Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Aplikacje z Androida na innych systemach jako (nie)skuteczne rozwiązanie problemu braku aplikacji

W dzisiejszych systemach mobilnych mamy tak naprawdę tylko dwie platformy oferujące względnie kompletny zestaw oprogramowania. Jest to oczywiście platforma Google Play oraz App Store od Apple. Mamy natomiast szereg mniejszych systemów, które również oferują swoje platformy do dystrybucji oprogramowania, ale jest w nich znacznie mniej użytecznych aplikacji, często brakuje również podstawowych pozycji, których używa znaczna część użytkowników urządzeń mobilnych. Mam na myśli tutaj głównie Windows Phone, Windows 8.1 (Modern UI) oraz Blackberry OS. Oczywiście jest ich więcej, jednak wspominam o tych nie bez powodu. W mojej opinii jak i w opinii wielu innych osób są to bardzo dobre systemy operacyjne, oferujące pewne udogodnienia, których Android nie oferuje i dla wielu osób mogą być znacznie lepszym od niego wyjściem, jednak argumentem działającym na ich niekorzyść są zazwyczaj braki w sklepie z aplikacjami. O ile w przypadku Windows Phone sytuacja w ciągu ostatnich miesięcy znacznie się poprawiła, to dalej nie jest zadowalająca - wiele oficjalnych programów wisi wciąż jako wersja beta, a niektóre wciąż się w ogóle nie pojawiły i trzeba korzystać z zamienników lub stron internetowych. Dobrym tego przykładem jest Dropbox.

Przyjmijmy więc, że w Windows Phone sytuacja nie jest taka tragiczna, ale nie jest też rewelacyjna. Natomiast w przypadku Windows 8.1 stosowanego w tabletach i urządzeniach hybrydowych to już jest całkowity dramat. Większość aplikacji to całkowite śmieci, ogromne braki w oficjalnych aplikacjach różnych usług, aplikacje już wydane są praktycznie nieaktualizowane i zapomniane. Jeżeli chodzi o Blackberry, powiedziałbym że jest znacznie lepiej niż w przypadku Windows 8.1, a znacznie gorzej niż w przypadku Windows Phone.

Można długo się rozpisywać o przyczynach takiego stanu rzeczy, ale to nie miejsce na to - zbyt mało użytkowników według twórców aplikacji, niekorzystne warunki finansowe i inne kwestie sprawiają, że w ogólnym rozrachunku nie opłaca się tworzyć na dany system aplikacji. Ludzie starają się więc ominąć ten problem - zarówno twórcy oprogramowania, jak i użytkownicy. W jaki sposób - o tym właśnie chciałbym napisać wraz z oceną sensu tych sposobów.

r   e   k   l   a   m   a

BlueStacks czyli aplikacje z Androida pod Windows

Projekt BlueStacks jest niczym innym, jak próbą przeniesienia aplikacji z Androida na urządzenia z Windows 8.1 i Windows RT, które "swój" zasób aplikacji mają ubogi. Skoro ludzie nie piszą nowych aplikacji, to przenieśmy te już napisane - brzmi rewelacyjnie, prawda? Otóż nie do końca.

O tym projekcie po raz pierwszy usłyszałem pod koniec roku 2012. Dużo ludzi było zachwyconych, media technologiczne sypały nagłówkami o setkach tysięcy aplikacji z Androida, które możemy uruchomić na naszym urządzeniu z Windows. Na CES niemalże składano pokłony twórcom BlueStacks i obrzucano ich nagrodami za ich innowacyjność. Miał być to potrzebny przełom dla urządzeń z Windows. Minęły dwa lata. Czy ktoś słyszał o czymś takim jak BlueStacks? Domyślam się, że większość po raz pierwszy dowiedziała się o tym z tego wpisu. W praktyce wyszło na to, że jest to po prostu kolejny niezbyt wydajny emulator Androida jakich wiele, a używanie tego na jakimś urządzeniu dotykowym z Windows świadczy o skłonnościach danego użytkownika do masochizmu i silnej nienawiści do siebie samego.

Z tego co wiem, to oprogramowanie to było tworzone razem z AMD, więc może na urządzeniach z AMD działa lepiej? Nie wiem, ponieważ dawno żadnego urządzenia mobilnego jak laptop, czy tablet z AMD nie kupiłem, bo nie nienawidzę aż tak siebie samego. Wiem, że na Core i3-4200M z 4GB RAM działa to gorzej niż na zwykłym, tanim tablecie z MediaTekiem. Wyobraźcie sobie więc jak działa na zwykłym Atomie, których pełno dziś w tabletach i urządzeniach hybrydowych z Windows. Problematyczne jest w zasadzie wszystko - od okropnej nawigacji, braku wydajności, horrendalnego czasu uruchamiania się aplikacji kończąc na całkowitym braku korelacji między autorotacją urządzenia z Windows wraz z emulowanym Androidem - w skrócie, gdy tablet z Windows jest trzymany poziomo, to BlueStacks jest w wielu przypadkach jest pionowe, przez co zajmuje tylko 1/3 ekranu. Aby pierwszy raz uruchomić taką Androidową aplikacje, program musi wystartować całego Androida. Chyba każdy wie, że rozruch Androida nie należy do specjalnie szybkich procesów i potrafi trwać dłużej niż rozruch niejednego desktopowego Windowsa.

W skrócie, miała być rewelacja, wyszedł dramat. Absolutnie nikomu nie polecam emulowania Androida w Windows do celów użytkowych. Jeżeli potrzebujecie dostępu do aplikacji z Androida, kupcie urządzenie z Androidem, ponieważ wszelkie próby przeniesienia środowiska Androidowego do Windows to półśrodki i z wygodą nie mają one zbyt wiele wspólnego. Zarówno w kwestiach obsługi, która w aplikacjach z Androida jest zupełnie inna od obsługi urządzeń z Windows jak i wydajności działania.

BlackBerry i Snap

W przypadku urządzeń z Blackberry mają one przewagę w postaci fabrycznej możliwości uruchamiania aplikacji z Androida. Aktualnie jest nawet dostępny normalny klient Google Play dla BlackBerry - Snap. Jest to częsty temat poruszany w różnego rodzaju komentarzach, lub wątkach na forum - "przecież można uruchamiać aplikacje z Androida". Na pewno jest to znacznie lepiej rozwiązane niż w przypadku BlueStacks. Odpowiednie narzędzie mamy dostępne już w systemie, nie ma problemów z wydajnością i mamy dostęp do Google Play. Jednak dostęp do aplikacji z Androida dalej nie może być stawiany na równi z natywnymi aplikacjami dla tego systemu z trzech powodów:


  • Wygląd - aplikacje z Androida są przystosowane stylistycznie (powiedzmy) do Androida i wyglądają jak zupełnie oderwane od systemu. Niektórych to może zupełnie nie interesować, bo najważniejsze będą dla nich możliwości, jednak jest to fakt. Poza tym, co będzie już tylko i wyłącznie moją osobistą opinią - jeżeli ktoś nabył za całkiem dużą kwotę BlackBerry, to raczej nie chciał nabywać urządzenia z Androidem i korzystać z Androidowych aplikacji - gdyby chciał, to by po prostu kupił urządzenie z Androidem. Jak mówiłem jednak wcześniej - to tylko moja opinia.
  • Obsługa - BlackBerry w kwestii obsługi ma zupełnie inną filozofię, rozbudowane gesty, inaczej rozwiązany multitasking. A Android... cóż, ma swoje brzydkie trzy przyciski. Po prostu inaczej projektuje się aplikacje na Windows Phone, inaczej na Androida, a inaczej dla BlackBerry OS bo każdy z nich ma swoje cechy charakterystyczne. Wsadzając aplikację z Androida do BlackBerry otrzymujemy to samo, co otrzymalibyśmy uruchamiając ją w Windows Phone - stylistyczną biegunkę niczym po śledziach popitych zimnym drinkiem.
  • Kompatybilność i dostęp do usług Google Play - pomimo dostępu do zasobów Google Play nie mamy żadnej gwarancji, że dana aplikacja zadziała - może ona wymagać dostępu do jakiegoś API, którego w Blackberry nie ma, a jest w Androidzie z Google Play Services lub po prostu w jakiś inny sposób może być niekompatybilna, bo nikt w takim syntetycznym środowisku nie zagwarantuje nam 100% kompatybilności aplikacji. Czasami nawet aplikacje teorytycznie kompatybilne nie działają z pewnymi urządzeniami z Androidem, więc tym bardziej mogą wystąpić problemy na zupełnie innej platformie sprzętowej i programowej.

  • Odkąd pojawił się klient Google Play dla BlackBerry sytuacja znacznie się poprawiła, jednak dalej nie jest to idealne rozwiązanie. Aby awaryjnie odpalić jakąś aplikację niedostępną w sklepie BlackBerry jest to rozwiązanie dobre, jednak podchodzenie do tego na zasadzie "po co mi aplikacje natywne, skoro mogę uruchamiać aplikacje z Androida" prawdopodobnie prędzej czy później doprowadzi do płaczu. Bo to dalej jest obejście, a nie rozwiązanie problemu braku aplikacji.

    Strumieniowanie aplikacji z Androida do Windows Phone

    Tu i ówdzie słyszy się o projekcie Arcadia
    mającym umożliwić strumieniowanie gier i aplikacji pod Windows Phone. O ile wszystko to jest jeszcze w powijakach i prawdopodobnie najwcześniej usłyszymy konkretne informacje gdzieś w roku 2015 i o ile w ogóle do czegoś takiego dojdzie, to sposób ten, jakkolwiek zrealizowany będzie miał w przypadku strumieniowania aplikacji z Androida podobne wady, jak opisywane wyżej - tak więc również będzie to pewnego rodzaju "proteza". Co innego strumieniowanie np. gier z Xboxa - o ile również jest tutaj wiele kwestii technicznych do przeskoczenia, tak wydaje mi się że to będzie miało już większy sens - o ile oczywiście nie skończy jako zmarginalizowany, zapomniany projekt, którym nikt się nie interesował.

    Aplikacje z Androida w Chromebookach

    Ten temat również jest stosunkowo świeży - możliwość uruchamiania aplikacji z Androida w Chromebookach wprowadzono niedawno. Nieoficjalne możliwości takiego narzędzia pozwalają przekonwertować niemal każdą aplikacje do formatu obsługiwanego przez Chromebooka. Oficjalnie dostępna jest na razie garstka aplikacji, za to są przetestowane i dostępne w oficjalnym sklepie. Grono tych aplikacji zapewne będzie się powiększać, wraz z możliwościami Chromebooków.

    Jeżeli już jakikolwiek z przedstawionych tutaj sposób przenoszenia aplikacji z Androida na inne platformy ma się sprawdzić, to zapewne będzie to właśnie ten ostatni. Po pierwsze, mamy dwie platformy, jednak jednego producenta. Po drugie, nie ma problemów z wydajnością. Po trzecie, jest to oficjalny sposób i nie wymaga kombinacji (oczywiście oprócz ręcznego przerabiania pliku do działania z Chromebookiem, ale z tym również każda rozgarnięta osoba może sobie poradzić). Po czwarte, wręcz idealnie wpisuje się w ograniczone możliwości Chromebooków, które nie zawsze możemy rozszerzyć za pomocą rozszerzeń i aplikacji webowych (także działających offline) tak jak chcemy, a aplikacje z Androida znacznie to ułatwią, a w dalszym ciągu będą wpisywać się w cechy charakterystyczne Chromebooka - lekkość, prostotę i brak możliwości łatwego zepsucia go. Możliwości, które to za sobą niesie nie wpłyną negatywnie na Chromebooki, a mogą im pomóc.

    Każda platforma musi mieć swoje aplikacje, inaczej to protezy i kompromisy

    Można uruchomić aplikacje z Androida na Windowsie. Można to zrobić na BlackBerry. Trochę lepiej działają one na BlackBerry, trochę gorzej na Windowsie. Jednak takie rozwiązania to w mojej opinii po prostu szereg kompromisów na które musimy się zgadzać, a nie musielibyśmy, gdyby każda platforma miała swój zestaw dobrze napisanych, przystosowanych do interfejsu danej platformy aplikacji. Niestety to chyba tylko mokry sen każdego systemowego purysty. Reszta musi zmagać się z aplikacjami webowymi, zamiennikami firm trzecich o dobrej bądź wątpliwej reputacji lub po prostu wybrać Androida lub iOS, gdzie możliwości wyboru w aplikacjach są największe. Są pewne jednostkowe odstępstwa, czy dziwne przypadki - np. nigdy nie zrozumiem dlaczego na Androidzie nie ma żadnego dobrego czytnika RSS choć zbliżającego się do NextGen Reader lub czemu przez tyle lat tabletowego boomu nikt nie zdołał przystosować najpopularniejszych aplikacji do trybu tabletowego i wyglądają one jak absurdalnie rozciągnięte wydmuszki, jednak nikt nie zaprzeczy, że pomiędzy tymi dwoma platformami jest przepaść w porównaniu do pozostałych. Oczywiście producenci mogą ścigać się na ilość aplikacji, z czego oczywiście namiętnie korzystają pusząc się co jakiś czas ile to mają aplikacji, jednak jest to wyścig totalnie "z czapy", bo dobrze wiadomo ile z tych aplikacji naprawdę do czegoś się nadaje. Mało tego, niejednokrotnie ile czasu zajmuje aby do tych wartościowych aplikacji czy gier się dokopać przez cały ten śmietnik.

    Przenoszenie aplikacji z Androida na zasadzie 1:1 uważam natomiast za drogę totalnie donikąd a argument że "nie ma aplikacji" nie może być obalony kontrargumentem "przecież można uruchamiać aplikacje z Androida". Może i jest to sposób, który daje pewne dodatkowe możliwości, jednak wygodą można to porównać do kupienia MacBooka a kupienia laptopa za 1000zł na AMD i postawienia na nim maszyny wirtualnej z Hackintoshem. Można, ale raczej nie polecam. 

windows oprogramowanie urządzenia mobilne

Komentarze