Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Dlaczego LTE jako alternatywa dla internetu kablowego to bardzo zły pomysł

Nastały już te czasy, w których w zasięgu LTE naszych operatorów telekomunikacyjnych jest większość populacji Polski. Nie gorzej jest zapewne z zasięgiem marketingu operatorów - reklamy zewnętrzne, telewizyjne, radiowe i jakie tylko marketingowcy są w stanie wymyślić radośnie informują nas, że już dziś możemy mieć bezprzewodowy dostęp do sieci o prędkości ponad 100Mb/s, za małe pieniądze i z dużą liczbą gigabajtów (albo wręcz nielimitowaną, co jest fikcją). Znam kilka przypadków, gdy taki przekaz spowodował, iż potencjalny odbiorca zaczął się zastanawiać - skoro jest tak dobrze, to właściwie po co mi internet stacjonarny? Przypadek dalej idący następuje, gdy odbiorca zamienia swój kablowy lub bezprzewodowy (np. po WiFi od lokalnego dostawcy) internet na superszybki internet LTE. Ja natomiast spróbuję przekazać, dlaczego jest to w większości przypadków pomysł chybiony, mimo że na krótką metę może się wydawać rozsądny.

Z dostępem do sieci w kraju jest różnie. W zasadzie wszystko zależy od tego, gdzie mieszkamy. W mieście, na wsi, w bloku, w domu, w namiocie. Możemy mieć internet 100Mb/s po kablu za 20zł, a w innym miejscu mieć tylko internet satelitarny, bo nie ma absolutnie żadnej alternatywy. Nic odkrywczego. Problem zaczyna się w miejscu, gdzie zostajemy postawieni przed wyborem.

Sytuacja hipotetyczna. Zbudowałem sobie domek jednorodzinny. Potrzebuję mieć w nim dostęp do sieci. Mieszkam w dużym mieście, jednak nie jestem w zasięgu sieci kablowych, gdzie za kilkadziesiąt złotych miesięcznie można mieć łącze o prędkości kilkaset Mb/s. Mój wybór to:

r   e   k   l   a   m   a

Internet po kablu z Orange

Cena bez telefonu stacjonarnego to około 70zł. Prędkości natomiast wynoszą do 10, do 20 lub do 80Mb/s w zależności od jakości linii telefonicznej, co operator może określić w przybliżeniu, jednak jakość działania w zasadzie ukazuje się dopiero po podłączeniu i uruchomieniu łącza.

Internet od lokalnego dostawcy WiFi

Internet radiowy po WiFi na częstotliwości 5GHz od lokalnego dostawcy. Cena od 40 do 90zł, prękość od 6Mb/s do 30Mb/s, jakość działania zupełnie nieznana - okaże się po podłączeniu. Cenne mogą być opinie sąsiadów, którzy są podłączeni do dostawcy.

Internet LTE

Załóżmy, że dostępny jest zasięg wszystkich czterech operatorów. Praktycznie wszyscy oferują jakąś formę "nielimitowania":


  • W Plusie teoretycznie transfer jest nielimitowany, ale operator może spowolnić transmisję po przekroczeniu ustalonej liczby GB w celu realizacji "fair usage policy" - stosowane jest to w celu uniknięcia "wysysaczy" łącza i ma związek z pojemnością radiową sieci, o której będzie za chwile. Dla wariantu 50GB usługa kosztuje 59,99zł miesięcznie.
  • W Orange możemy mieć "strefę domową", w której mamy prawie-nielimitowany transfer. Prawie, ponieważ po przekroczeniu w "strefie domowej" 150GB transferu, prędkość zostanie ograniczona do 1Mb/s. Reklamuje się to jako "internet LTE dla domu" i kosztuje 59,90zł na miesiąc.
  • W T-Mobile mamy nielimitowany internet LTE za 79,99zł miesięcznie, gdzie w umowie znajduje się klauzula, że jeżeli będziemy z niego korzystać zbyt namiętnie, w sposób zagrażający stabilności sieci, obetnie się nam transfer do końca okresu rozliczeniowego do poziomu 16kb/s.
  • W Play za 69,99zł mamy "nielimitowany" internet, w którym po przekroczeniu 100GB prędkość zostaje obcięta do nie więcej niż 1Mb/s.
  • Co więc wybieram?

    Jeżeli tylko mogę, zawsze wybiorę internet kablowy. Nawet, jeżeli będzie on na papierze posiadał znacznie niższą prędkość niż bezprzewodowy. Dlaczego? Ponieważ opiera się on na innej zasadzie działania.

    Po kablu zwykle do klienta zestawiane jest połączenie, które jest ograniczone albo przez ofertę operatora, albo przez jakość łącza (np. jakość linii telefonicznej). Tak jest też zazwyczaj w dobrze zrobionych sieciach na 5GHz - takich jednak jest mało, aczkolwiek mam wrażenie, że coraz więcej.

    W przypadku LTE jesteśmy natomiast ograniczani zarówno przez łącze, jakim jest podłączona stacja bazowa (radiolinia lub światłowód) jak i pojemnością samej stacji bazowej, złożonej zazwyczaj z trzech lub czterech sektorów wycelowanych w różne kierunki. Deklarowane prędkości rzędu 100Mb/s (lub większych w przypadku rozwinięć technologii LTE) są osiągane tylko w przypadku idealnych warunków radiowych, czyli idealnego poziomu sygnału, odpowiedniej modulacji sygnału i brakiem innych urządzeń klienckich podłączonych do danego sektora. W przypadku obecności innych urządzeń prędkość maksymalna w dużym uproszczeniu jest współdzielona między wszystkie urządzenia. Ponadto, przez inne czynniki, takie jak obecność dużej liczby urządzeń o bardzo niskiej jakości sygnału prędkość dodatkowo spada. Dlatego w jeden dzień możemy mieć prędkości rzędu 80Mb/s, a za miesiąc prędkość kilkanaście razy niższą, ponieważ w okolicy kilka nowych urządzeń klienckich zaczęło bardzo intensywnie wykorzystywać pasmo.

    Wina operatorów?

    Ktoś może spytać - jaki masz problem, przecież możesz przetestować internet, a jeżeli nie będzie działał, rozwiązać umowę. Tak, można. Jednak warunki radiowe mogą zmienić się za miesiąc. A za dwa miesiące operatorowi skończy się pozwolenie na użytkowanie stacji bazowej lub właściciel budynku, na którym stoi stacja bazowa nie przedłuży mu umowy. I z LTE nagle zrobi się 3G. Takich rzeczy nie da się przewidzieć, a operator w zasadzie nic nie gwarantuje.

    Podsumowanie

    Można by powiedzieć, że operatorzy mieli dwa wyjścia - zachowywać rygorystyczne limity transmisji danych i cieszyć się wysoką jakością działania sieci lub praktycznie całkowicie je usunąć, znacznie obniżając jakość działania sieci, ale zyskując więcej klientów. Wybrano drugą drogę, reklamując internet LTE jako "nielimitowany" i dobry zawsze i wszędzie - na polu, w domu, nawet zamiast Neostrady. Internet LTE nielimitowany jest jednak tylko według marketingowców. Pojemność sieci jest limitowana. Użyteczne pasmo radiowe na potrzeby internetu jest limitowane zarówno przez prawo jak i fizykę. Sieć kablową można rozbudowywać praktycznie bez końca. Sieć bezprzewodową nie. Stąd wymyślne zapisy w umowach o "fair usage policy" i o zagrożeniu dla działania sieci.

    Jeżeli mamy dostęp do internetu "po kablu", najlepszym pomysłem będzie z niego skorzystać. Faktem jest, iż nie zawsze - widziałem przypadki, gdy jakość linii telefonicznej była tak zła, że w zasadzie nie dało się korzystać z internetu. Jednak z założenia internet kablowy powinien być stabilniejszy i bardziej odporny na czynniki zewnętrzne. A operator nie utnie transferu za całonocne pobieranie dystrybucji Linuksa ;) 

sprzęt porady urządzenia mobilne

Komentarze