Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Ekosystem Microsoftu jest niespójny, bezsensownie ograniczony i absurdalnie drogi

Na wstępie chciałbym powitać w nowym roku, bo to mój pierwszy wpis w 2013. W poprzednich dosyć pochlebnie podchodziłem do aktualnej działalności Microsoftu, ten wpis jednak chciałem poświęcić drugiej stronie medalu. Będzie on opisem jak trzy urządzenia - przeciętny laptop z Windows 8 (dotykowy i niedotykowy), telefon oraz tablet - na przykładzie Microsoft Surface ze sobą (nie) współpracują połączony z ogólnymi uwagami na temat ekosystemu Microsoftu w kontekście telefon - tablet - komputer. Tematu konsoli od Microsoftu nie poruszam, ponieważ w temacie się nie orientuję. Na codzień korzystam z: telefonu Nokia Lumia 710 z Windows Phone 7.8, laptopa z Windows 8 oraz tabletu GoClever 7500 z Androidem 4.0.4.

Jak Microsoft widzi tablet

Na początku wypada wspomnieć o trochę innym niż ogólnie przyjęte pojmowaniu czym według Microsoftu jest tablet. Weźmy na początek system Android. Mamy go na swoim telefonie, przy odrobinie szczęścia nie zasyfiony jakąś nakładką czy oprogramowaniem operatora. Mamy również tablet - czy to kupiony za 200zł w promocji w Tesco, czy coś z wyższej półki jak Galaxy Tab, czy Nexus. Aplikacje zakupione na telefonie będą również działać na tablecie. Podobnie jest w przypadku ekosystemu iOS - na ogół gry i aplikacje z iPhone działają na iPadzie, nie trzeba ich kupować drugi raz. W obu przypadkach mechanizm działania sklepu i aplikacji jest praktycznie ten sam w przypadku telefonu i tabletu.
A co wymyślił Microsoft? Otóż Microsoft wymyślił, że tablet, to jest taki mniejszy komputer, a nie większy telefon. Przynajmniej ja to tak widzę, z racji tego, że sklep dla Windows RT i Windows 8 jest zupełnie inny niż dla Windows Phone 7 i 8. A jakie to rodzi następstwa, o tym później.

No dobra. Co mnie więc wkurza?

r   e   k   l   a   m   a

Następstwo wizjonerstwa Microsoftu, czyli osobne sklepy dla tabletu i telefonu

Bądźmy szczerzy, telefon i tablet mają podobną mechanikę obsługi, dlatego gry na te dwa urządzenia są przeważnie identyczne, a na tablecie po prostu gramy w nie na większym ekranie. Jeżeli kupimy Angry Birds na telefonie z Androidem za 3,50 PLN, będziemy je mieli również na swoim tablecie z Androidem. Bo w gruncie rzeczy to bardzo podobne urządzenia, tylko z różnymi wielkościami ekranu. W Microsofcie natomiast jeżeli kupimy przykładowe Angry Birds na swoim telefonie z Windows Phone 8 za 3,50 PLN (darmowej wersji nie ma), później kupimy sobie tablet z Windowsem 8 (ale fajnie, przecież reklamy mówią, że to wszystko tak wspaniale ze sobą współgra), to w wymienione Angry Birds sobie nie pogramy, ponieważ mając Windows RT lub Windows 8 musimy je kupić drugi raz i to nie za 3,50. Tu kosztują 17,50. Czyli nie dość że aplikację kupujemy dwa razy, to jeszcze za cenę kilka razy wyższą. Nie mówiąc o tym, że na Androidzie w ogóle nie musimy jej kupować, bo istnieje wersja darmowa. Jeżeli sądzicie, że na iOS jest drogo, zajrzyjcie do sklepu Microsoftu, a najlepiej do dwóch i podliczcie sobie, ile zapłacicie za swoje ulubione gry (o ile je znajdziecie).

Ceny i dostępność Microsoftowego sprzętu

Z pompatycznych premier, wypowiedzi i prezentacji wynikało, że Microsoft chce zdobyć świat swoim Microsoft Surface. Wielu ludzi zakochało się w tym sprzęcie, w tym ja. Bo było to coś zupełnie innego, pięknego (moim zdaniem) i po prostu zachęcało do zakupu. Oglądając w domu premierę na żywo miało się wrażenie, że jest się świadkiem czegoś dużego, co może zmienić rynek. Po czym zostało wprowadzone w absurdalnych cenach, w garstce miejsc na świecie, z pustym sklepem z absurdalnie drogimi grami i aplikacjami. Minęło już trochę czasu od premiery, a sytuacja w sumie nie uległa zmianie. Microsoft lekko poszerzył dostępność tabletu, jednak dalej ma przed sobą lata świetlne do jakiegokolwiek sukcesu. W sklepie dla Windows RT nie ma praktycznie nic taniego i dobrego, gier jest mało, są koszmarnie drogie, podobnie sprawa wygląda z oprogramowaniem. A przecież na tabletach się gra i to bardzo dużo. Idźmy krok dalej. Z jakiej racji Surface ma cenę zbliżoną do iPada lub wyższą, kiedy jego użyteczność jest mocno wątpliwa, a i tak drugie tyle musimy wydać na gry i aplikacje, bo za głupie Angry Birds chcą 17,50 PLN? A przecież ja już je raz kupiłem na swój telefon z Windowsem. Vobis sprowadza ten sprzęt i chce za niego 2700 PLN. W życiu nie widziałem droższego i równie ograniczonego tabletu.

No tak, ale przecież wyjdzie Surface z pełnoprawnym Windows 8, a na rynku jest dużo innych sprzętów

Kiedy już wyjdzie Surface z pełnoprawnym Windows 8, jego cena zmiażdży polskiego klienta tak, że zostanie po nim tylko czarna dziura, a i tak nie będzie tu oficjalnie dostępny. Na rynku jednak pojawiło się dużo dziwnych, konwertowalnych, kolo 11-calowych urządzeń z dwoma ekranami, lub z ekranem odłączanym od całości. Bardzo dobrze, że takie urządzenia wychodzą. W Polsce może nie są jeszcze na każdym kroku dostępne (i tanie), ale będzie coraz lepiej, a nie coraz gorzej. Im większy wybór tym lepiej. Jednak dla mnie tablet to głównie narzędzie do konsumpcji treści - wiadomości, internetu, gier. Po co mi więc taki 11,6 calowy tableto-laptop? Jest za duży na przenośny tablet, za mały na domowy laptop, a teraz w dużej mierze stacjonarne komputery zastąpiły 15-17 calowe laptopy. Pewnie, są osoby, dla których taki sprzęt będzie idealny. Ale nie jest to rozwiązanie dla mas. Tablety z Windows 8 mają dostęp do wszystkich "zwykłych" aplikacji na zwykłe komputery, jednak ich zastosowanie typowo tabletowe jest wątpliwe, tu lepiej sprawdza się Modern UI. Bardziej sprawdzi się w tych wszystkich konwertowalnych cudach z klawiaturą, bo takich urządzeń będzie najwięcej, typowych, "zwykłych" kanapowych tabletów z Windowsem 8 raczej nie uświadczymy.
W ciągu najbliższych miesięcy nadziei nie ma. Nadzieją na kiedyś jest Windows Blue, który miejmy nadzieję poszerzy możliwości systemu i będzie można go używać na 7-calowych tabletach. Nie chce kolejnego sprzętu z systemem z komputera. Wystarczy mi kilka dobrych gier i aplikacji do rozrywki, czytania i konsumpcji treści.

Xbox Live, czyli o co chodzi?

Jak pewnie niektórzy wiedzą, gry w Windows Phone Marketplace są podzielone na "zwykłe" i "Xbox Live". Abstrahując już od tego czemu tak jest, bo nie jestem gotów na rozważania na takim poziomie abstrakcji, chodzi mi tu głównie o inną rzecz. Gry Xbox Live są synchronizowane z kontem Microsoft pod kątem osiągnięć w tych grach (w grze X zdobyłeś Y czegoś tam). A skoro platforma do gier na telefonie jest już podpięta do chmurki, czy aż tak przerosło Micosoftowych geniuszy zaimplementowanie zapisywania stanu gier w tej chmurce? Odpalasz Angry Birds w telefonie, dochodzisz do 60 rundy, a potem odpalasz sobie druga, kupioną za 17,50 PLN grę w swoim kosztującym 2700 PLN Surface i zaczynasz od nowa. Czy to było aż takie trudne, skoro i tak gry lączą się z Microsoftową chmurką? A skoro o chmurce mowa...

Microsoftowa chmurka magnesem na problemy

Kolejną rzeczą, która przechodzi przez Microsoftową chmurkę są wiadomości z Facebooka. Jeżeli skonfigurujemy sobie w telefonie konto Facebooka, to mamy w systemie komunikator, w którym wiadomości z czatu Facebooka pojawiają się jak SMSy. W teorii. W praktyce działa to jak chce. Wiadomości pojawiają się albo wcale, albo z opóźnieniem. Czasami czat w ogóle nie działa - wyskakuje "nie można połączyć z rozmową". Czasami działa, a w pewnym momencie przestanie oczywiście w żaden sposób użytkownika o tym nie informując. W efekcie jeżeli ktoś wymaga jakiegoś minimum przyzwoitości działania, po prostu ściągnie sobie IM+, czy inny komunikator który obsługuje czat z Facebooka. Ostatnio miałem włączoną tą funkcję w telefonie i aktywną stronę Facebooka przy komputerze. Przeprowadziłem rozmowę na komputerze, potem siadłem przed telewizorem. Po jakichś 10 minutach telefon zbombardowało 30 wiadomości, na które już dawno odpowiedziałem z komputera.

Mobilny Internet Explorer żyje swoim własnym życiem, niezależnie od desktopowego

Dziś wszystko synchronizuje się ze wszystkim. Cóż, taka moda. Instalując Chrome na komputerze, na telefonie ma się tą samą zawartość przeglądarki. To samo w Operze, to samo w Firefoxie. Microsoft jednak funkcja ta przerosła. Nie ma absolutnie żadnej synchronizacji zakładek czy haseł między IE w Windows Phone 8, a Windows RT / 8.

Inne fetysze i dziwactwa

Trochę tych drobiazgów jest, jedne mniej istotne, drugie bardziej. Przykładowe z nich: skoro mamy identyczny ekran blokady w telefonach i tabletach/laptopach, to czemu nie wprowadzono automatycznej zmiany tapety wszędzie, a funkcja jest dostępna tylko w telefonach? Dlaczego Office w Windows RT otwiera się w trybie pulpitu, a nie w interfejsie Modern? Czy szary użytkownik oglądający te pompatyczne reklamy "to co na telefonie, mam na komputerze" (czy coś takiego) naprawdę te wszystkie zawiłości zrozumie?

Swego rodzaju wisienka na torcie, czyli pliki DOCX w Windows Phone kontra w Androidzie.

Mam na dysku i na Skydrive trochę dokumentów Office zaszyfrowanych i co za tym idzie, zabezpieczonych hasłem. Skoro Microsoft tak puszy się swoim pełnoprawnym Microsoft Office na telefonach z Windows Phone (bo to w końcu coś, czego Android i iOS nie mają) to pewnie będzie miał on przewagę? Otóż nie. Ten Office nie może otworzyć tak zabezpieczonych dokumentów. A oczywiście alternatywnych pakietów biurowych na Windows Phone nie ma. Niby nic, ominąłem po prostu problem konwertując te pliki na PDF, które nawet zaszyfrowane są otwierane na Windows Phone, więc mogę mieć do nich wgląd z telefonu. Jednak nie to mnie uderzyło. Z ciekawości wziąłem do ręki mój tablet za 150 zł, na którym nie instalowałem żadnego pakietu biurowego, miał on tylko to, co ma Android, bądź co dorzucił producent. Moje zdumienie sięgnęło zenitu, gdy otworzyłem ten plik, tablet grzecznie poprosił o hasło i otworzył ten plik bez problemu. Moje rozgoryczenie właśnie osiągnęło punkt szczytowy.

Mowa końcowa

Uważam, że Windows Phone 7 i 8 są dobrymi systemami i osobiście jestem z siódemki bardzo zadowolony. Swoją Lumię 710 kiedyś kupiłem za 600zł, a żaden nowy telefon z Androidem nie dałby mi za tą cenę takiej płynności, responsywności i porządnego interfejsu (pozbawionego brzydkich jak noc nakładek producentów). Problem sztucznych ograniczeń jest jednak naprawdę poważny i dziwią mnie takie dziwactwa, jak niemożność otworzenia dokumentów szyfrowanych. Jeżeli natomiast chodzi o współpracę urządzeń - ekosystem Microsoftu praktycznie nie istnieje. Ekosystem pod pojęciem którego rozumiemy urządzenia i ich oprogramowanie współpracujące i synchronizujące się ze sobą. Kupując telefon i tablet z Androidem otrzymujemy w miarę spójne środowisko, gdzie mamy te same aplikacje, synchronizację naszych danych, zakładek, a nawet otwartych kart w przeglądarce. Kupując tablet i telefon z systemem Microsoftu otrzymujemy dwa urządzenia zupełnie ze sobą niezwiązane. Urządzenia, które żyją swoim życiem, mają osobne sklepy, nie mają za grosz synchronizacji danych między sobą w dobie usług internetowych i chmury. W dodatku mające bezsensowne ograniczenia. Gdyby one naprawdę z czegoś by wynikały, można byłoby to jakoś przełknąć. Ale one istnieją, bo... właściwie nie mam pojęcia dlaczego. Chyba po prostu trzeba być wizjonerem, żeby pojąć ich wizjonerstwo. Ja... cóż, nie jestem. 

windows sprzęt oprogramowanie

Komentarze