Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Microsoft w walce z piractwem

Korzystanie z płatnego oprogramowania bez płacenia za nie na masową skalę odbywa się od dawna i prawdopodobnie odbywać się będzie zawsze. Można dostarczyć produkt darmowy, a zyski czerpać z innych źródeł. Można to zrobić nawet tak, że użytkownik będzie myślał że wszystko daje mu się zupełnie za darmo - Google osiągnęło w tym mistrzostwo. Bez względu na mnogość różnych modeli biznesowych, które można zastosować przy oferowaniu oprogramowania to zawsze znajdą się osoby, które za płatne oprogramowanie nie będą raczyli zapłacić. A w Internecie zawsze będą dyskusje jak bardzo złe to jest, czy jest to kradzież itp. Nie będę tutaj wartościował tego zjawiska, bo to zapewne wywołałoby falę bujnych komentarzy. Chcę się natomiast skupić na tym, jak wyglądała wieloletnia "walka" Microsoftu z piratami.

Microsoft nie chce zlikwidować piractwa

Dlaczego tak sądzę? Dlatego, że popularyzacja Windows szczególnie w mniej rozwiniętych krajach jest ważniejsza niż jakieś domniemane straty z tego tytułu. Aktualnie z resztą problem przestaje mieć taki wymiar jaki miał przez długie lata do tej pory -jesteśmy przecież w momencie, gdy Microsoft deklaruje tablety za mniej niż 100 dolarów i laptopy za 200 dolarów. Windows na najtańszych urządzeniach jest dostępny za darmo, laptopów i komputerów stacjonarnych jest coraz mniej - a przecież to tam - na laptopach zakupionych bez systemu i stacjonarkach "składakach" działa najwięcej nielegalnych kopii.

Trochę historii

Za czasów Windows 98 sytuacja była prosta - firmy zazwyczaj miały legalne systemy, a odbiorcy indywidualni, cóż, kto chciał, ten miał Windows przegrany od kolegi. Zabawne, że nie było wtedy powszechnego Internetu, torrentów i innych źródeł nielegalnych programów, a mimo obieg nielegalny działał wręcz perfekcyjnie. Jak ktoś nie pamięta jakie były wtedy realia, niech sobie przypomni radość z nowej, pachnącej gazetki z płytką wypełnioną pełnymi wersjami programów ;).

r   e   k   l   a   m   a

Pierwsze wyraźne wskazanie "jesteście piratami" nastąpiło wraz z wydaniem "poprawki" dla KB905474 Windows XP, która, co robiła, większość pewnie wie. Powiadomienie o oryginalności systemu Windows (zabawne, że tak się nazywa, skoro informowało o głównie nieoryginalności, w dodatku bardzo często w pełni legalnie zakupionych i użytkowanych systemów) Microsoft przemycał wśród góry innych poprawek w Windows Update. Niezauważone, zainstalowane automatycznie uprzykrzało życie osobom korzystającym z Windows XP. Szybko zaczęły pojawiać się pytania "jak to usunąć?". Usunięcie nie było zbyt trudne, a większość nawiedzonych przez tę poprawkę użytkowników prawdopodobnie wyłączyła aktualizacje automatyczne w obawie przed kolejnymi niespodziankami od Microsoftu.

Czasy Visty i Windows 7 to wręcz raj dla piratów. W sieciach torrent krążyły wersje podpisane jako "preactivated". Zaleta? Ściągnij, zainstaluj i gotowe. Żadnych seriali, cracków, po prostu działały. Wada? Taka, jak większości systemów z torrentów - nigdy nie wiadomo, co oprócz Service Pack'a autor torrenta dorzucił gratis do systemu. Dodatkowo, Microsoft przez Windows Update "przemycał" różne poprawki, po których takie systemy stawały się nieaktywne, a więc bez licencji. Walka Microsoftu z piractwem jest więc wieczną zabawą w kotka i myszkę - piraci korzystają z systemu, Microsoft wydaje łatkę, po czym piraci szukają innego aktywatora. I tak w kółko. Wystarczy spojrzeć na fora.

Legalnie = wygodniej? Niezupełnie.

Inną zupełnie kwestią jest to, czy mając świeżutki, legalny system zakupiony z komputerem będzie nam się żyło łatwiej, niż gościom zatoki piratów. Oczywistą odpowiedzią jest, że nie. Nie usprawiedliwia to w żaden sposób korzystania z nielegalnego oprogramowania, jednak nikt mnie nie przekona, że legalnie = wygodniej. Nie wiem jak jest teraz, ale do pewnego czasu Microsoft raczył nas tak skomplikowaną licencją OEM, że nikt nie wiedział, czy osoba samodzielnie kupująca laptopa i dokupująca do niego system OEM może z niego legalnie korzystać, czy będzie to niezgodne z licencją. Tu zaś dochodzimy do problemu skomplikowania licencji, który nawet na stronie głównej dobrychprogramów był niegdyś poruszany. Dalsze brnięcie w to zatem nie ma sensu.

Powyższy wykres jest oczywiście dosyć uproszczony, trochę przesadzony i traktowałbym go z przymrużeniem oka, ale obrazuje ten problem - każda próba zwalczania tych nielegalnych godzi w tych legalnych i widać to wszędzie, nie tylko w systemach operacyjnych. Widać to w grach, muzyce, filmach (DRM). Licencja "zaszyta" w komputerze, jak w przypadku Windows 8 jest, cóż, świetna, dopóki przywracanie ustawień fabrycznych się na nas nie wypnie. Co wtedy? Jak trwoga to do Google. A tam rzeczy, które zwykłego użytkownika przerażą - ten będzie się męczył z forami dyskusyjnymi i "wyciąganiem klucza z wnętrza komputera", co bynajmniej nie oznacza poszukiwania klucza w rozkręconym wnętrzu laptopa (bo w przypadku Windows 8 na naklejce go już nie ma, w imię wygody oczywiście), tylko wyciągnięcie klucza z UEFI. A wersja pirata zainstaluje i zaktywuje się sama. W dodatku ze zintegrowanymi poprawkami, które oficjalnie nawet jeszcze nie wyszły (tak było w przypadku Update 1 dla Windows 8.1). W przypadku Windows 7 było podobnie - ile razy widziałem na forach, jak ktoś pyta czy może ściągnąć sobie obraz Windows z torrentów, bo recovery się posypało, a na płycie z systemem producent postanowił zaoszczędzić. Można, ale nie należy...

Zabezpieczenia współczesne i ulubiona usługa piratów - KMS

Po premierze Windows 8 obserwowałem uważnie zarówno to, co Microsoft z nim robi, jak i to, co robi się z nim "nieoficjalnie". Fakty były dwa. Pierwszy, że system faktycznie nie został od razu złamany. Drugi, że nawet, jeżeli byłby złamany, to i tak nikt go nie chciał nawet za darmo. Nawet zaglądając do zatoki teraz, Windows 7 jest 3 razy popularniejszy niż Windows 8.1. Po premierze Windows 8 nastąpiła "awaria", w skutek której można było mieć aktywowany system pod warunkiem zapisania się na darmowy dodatek Media Center, którego klucz aktywował cały system. Do tej pory zastanawiam się, czy aby na pewno nie było w tym chociaż cienia celowości. W końcu, zabezpieczenia Windows 8 zostały złamane za pomocą usługi KMS - "Usługa zarządzania kluczami (KMS) jest usługą aktywacji, która pozwala organizacjom aktywować systemy w swojej lokalnej sieci, co eliminuje konieczność łączenia się poszczególnych komputerów z Microsoft w celu aktywacji produktów". Stawiano "lewy" serwer KMS, system zostawał czasowo aktywowany. Gdy czas się skończył procedurę powtarzano. Najzabawniejsze było to, że takie serwery faktycznie w Internecie funkcjonowały. Na miejsce jednego nieczynnego pojawiały się inne, a same listy krążyły w najlepsze po forach internetowych. Wraz z nadejściem Windows 8.1 usługę KMS ulepszono i system chwilowo znów stał się niedostępny dla piratów. Do czasu aż złamano go... przez usługę KMS. Tak, zgadliście. Tyle że nie na serwerze gdzieś w Rosji, tylko za pomocą emulatora serwera KMS działającego w systemie. Osoby, które to wymyśliły, dokonały w zasadzie niemożliwego - wymyśliły sposób aktywacji systemu przez Internet bez dostępu do Internetu ;)

Kończąc tą część, zarówno sprzedaż jak i mniej legalne pozyskiwanie Windows 8 nie trzymały się na zbyt wysokim poziomie - wszak to Windows 7 wciąż króluje. Jak w statystykach, obejmujących zarówno systemy legalne jak i nie, tak w zatoce.

Windows 9 i nowy system aktywacji systemu

Wspomniane na dobrychprogramach przecieki o Windows 9 przynoszą nowe wieści o sposobie jego aktywacji - system ma być przypisany do komputera i aktywowany w Microsoft Store. Taka trochę aktywacja w chmurze. Przypomina mi to trochę usługę KMS. Jeżeli faktycznie aktywacja tak będzie przebiegać - ciekawe ile zajmie szczególnie uzdolnionym osobom podstawienie pod Microsoft Store jakiegoś emulatora, który zaktywuje system, tak jak dzieje się to w przypadku usługi KMS?

Wnioski

Bez względu na to, czy faktycznie proces aktywacji będzie tak przebiegał - pamiętajmy, że nie są to oficjalne informacje i bez względu na to, jak szybko nowy rodzaj zabezpieczeń zostanie złamany, zadaję sobie jedno pytanie: czy w okresie wielkich przeobrażeń, w jakim jest teraz Microsoft będzie to w ogóle konieczne? Już teraz Windows jest częściowo darmowy. Od czasu do czasu przebąkuje się też o ucieczce do chmury, przejściu na model abonamentowy, którego sensowność i to, czy jest przekleństwem, czy błogosławieństwem jest ogólnie tematem na zupełnie oddzielny wpis (ale Adobe myślało, że chmury nikt nie złamie - przeliczyło się). Wiem jedno - model pozyskiwania oprogramowania od Microsoftu przez osoby prywatne na pewno sporo się zmieni. Ja natomiast mam jedno główne życzenie - chciałbym dożyć dnia, kiedy umowy licencyjne na oprogramowanie nie będą wyglądały jak cyrografy zawierane z królem piekła w serialu Supernatural.


 

windows oprogramowanie internet

Komentarze