Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Windows 8.1 na tabletach — powieść pt. "Przywrócenie ustawień fabrycznych" i ogólna refleksja na temat jego przyszłości

Tablet z Windows 8.1 na pokładzie i ekranie 8' służy mi od około czterech miesięcy. Choć czasami zachowywał się jak wersja przedprodukcyjna o czym wspominałem tu, to kolejne aktualizacje systemu oraz sterowników wyeliminowały większość problemów - takie czasy, że wszyscy jesteśmy beta-testerami. Aktualnie jestem zadowolony zarówno z działania sprzętu, jak i obecnego systemu w wersji 8.1, prawdopodobnie przez to, że dokładnie wiedziałem czego mogę się spodziewać i dokładnie wiedziałem, że trafia to w moje wymagania. W tym wpisie chcę opisać pewną zależność. Windows 8.1 na tabletach z procesorami x86 jest pełnym systemem operacyjnym o znacznie większych możliwościach niż Android i iOS. W tym przypadku nie oznacza jednak, że "większe możliwości" oznaczają lepszy tablet. Bowiem większe możliwości tych sprzętów są okupione pewnymi nieodłącznymi od lat cechami Windows, które od lat wnerwiają użytkowników komputerów osobistych, a na tabletach działają na nerwy ze zdwojoną siłą. Przekonałem się o tym podejmując decyzję o przywróceniu ustawień fabrycznych z powodu nagminnych błędów usługi OneDrive. Biorąc pod uwagę, że aplikacje Modern przywrócą się z kopii zapasowej w chmurze wraz z ich ustawieniami, a zostanie mi do zainstalowania tylko kilka używanych przeze mnie aplikacji desktopowych, uznałem, że proces ten nie powinien trwać zbyt długo. Przedstawię Wam więc jego przebieg.

Nieśmiertelny "Format C:" wbudowany w ustawienia systemu

Zaczynając od Windows 8 Microsoft umieścił proste narzędzie do przywrócenia systemu do stanu początkowego. Ogranicza się to do wejścia w ustawienia komputera i zadecydowania, czy usuwane mają być tylko pliki użytkownika, czy przywrócony ma być cały system "na czysto".

Szczerze, to lekko obawiałem się tego procesu. Widywałem już problemy z działaniem tego mechanizmu, a sam w praktyce nigdy go nie wypróbowałem. Byłem więc zaskoczony, gdy cały proces skończył się po mniej niż 15 minutach i system powitał mnie w stanie w jakim był, gdy wyciągnąłem tablet z pudełka. Szybkie przywrócenie aplikacji Modern i wszystko gotowe. No ale wypadałoby nieco zaktualizować system.

r   e   k   l   a   m   a

Aktualizacje liczone w setkach

Bardziej dociekliwi mogą spytać mnie dlaczego nie zostawiłem procesu instalacji aktualizacji systemowi, bo przecież może się to odbyć automatycznie, bez mojego udziału. Już więc tłumaczę: tablety są urządzeniami, od których oczekujemy, że będą gotowe do użytku po wzięciu do ręki i naciśnięciu przycisku wybudzania. System wybudzi się w ułamek sekundy, jeżeli był tylko uśpiony, a z pełnego wyłączenia wstanie w niecałe 10 sekund i już jest gotowy do pracy. Natomiast jeżeli po drodze zdecyduje się na wyświetlenie komunikatu "trwa instalowanie aktualizacji 12 z 84", co jest pewnie użytkownikom Windows doskonale znane, to prawdopodobnie będę miał ochotę rzucić nim o ścianę, bo zdarzy się to zapewne wtedy, gdy tablet będzie mi najbardziej potrzebny. To był powód pierwszy. Powód drugi jest taki, że proces aktualizacji Windows w tle jest tak "inteligentnie" zaprojektowany, że potrafi zadławić niejedną mocną stacjonarkę, a co dopiero tablet na energooszczędnym Atomie. Nie muszę chyba też mówić, że ma zwyczaj aktualizowania się w najbardziej nieodpowiednich momentach, ponownie, każdy użytkownik Windows chyba to zna. Z tych dwóch powodów właśnie wolę zainstalować na początku wszystkie aktualizacje, a potem całkowicie je wyłączyć i co jakiś czas sam aktualizować tablet. Inaczej Windows mnie sterroryzuje i zawładnie moim życiem.

Proces aktualizacji jest koszmarny. Począwszy od pobierania aktualizacji, które nie wiadomo dlaczego przez większość czasu stoi na poziomie 0%, po instalację, która odbywa się po restarcie i całkowicie uniemożliwia korzystanie z urządzenia i kilkakrotnie restartuje tablet. Dochodzi jeszcze do tego proces aktualizacji i instalacji aplikacji Modern który jest całkowicie wstrzymany (aplikacje "oczekują") dopóki proces pobierania aktualizacji przez Windows Update nie zakończy się. Oczywiście nie ma nigdzie o powodzie "oczekiwania" żadnej informacji, doszedłem do niego drogą dedukcji.
Proces niezbyt wydajnego pobierania i instalowania wszystkich aktualizacji trwał około 6 godzin. Nie odbywa się on jednak "na raz". Przykładowo, na początku system znajduje nam 40 aktualizacji. Pobieramy i instalujemy je wszystkie, trwa to 2 godziny. Uradowani, że to już koniec, po włączeniu Windows Update okazuje się, że system znalazł kolejne 80, co trwa kolejne 2 godziny. Po instalacji tych 80 system znajduje kolejne 20. Wszystko oczywiście trwa dosyć długo i obejmuje liczne restarty. Gdy aktualizowałem system były właśnie 3 takie cykle. Łącznie zainstalowała się około setka poprawek, niektóre o rozmiarze ponad 300MB.

Niespójne mechanizmy aktualizacyjne

Pół biedy, jeżeli wszystko odbywałoby się w jednym miejscu. Niestety tak nie jest. Aktualizacje aplikacji Modern odbywają się w Windows Store. Aktualizacje systemu i niektórych sterowników odbywają się w Windows Update, a aktualizacji BIOS'u czy niektórych sterowników dostarcza w moim przypadku Toshiba Service Station. Tym sposobem uaktualniony sterownik do kamery pojawił się w Windows Update, a uaktualniony sterownik dźwięku w Toshiba Service Station. Mamy więc 3 różne miejsca, które dostarczają aktualizacji.

Darmowy Office 2013 kosztuje przede wszystkim czas

Na początku urządzenia poniżej 10' z systemem Windows 8.1 otrzymywały pełną licencję na Office 2013 dla użytkowników domowych. Aktualnie zaczyna się oferować znacznie gorszą, roczną licencję na Office 365. Sam zwyczaj obdarowywania właścicieli tabletów Microsoftu pakietem Office uważam za dobry, aczkolwiek na tabletach o przekątnej 8' trochę bezsensowny. Użytkownicy sprzętu o takiej przekątnej potrzebują co najwyżej prostych edytorów biurowych do wygodnego przejrzenia dokumentów, ewentualnie do drobnych poprawek, a nie kombajnu, który na tablecie z pamięcią 32GB zajmuje 2,25GB pojemności. Jednakże, skoro go dostałem, skoro jest (choć w stopniu minimalnym) przystosowany do obsługi dotykiem w przeciwieństwie do innych klasycznych pakietów biurowych, to z niego korzystam. Jednakże mam do niego trzy zastrzeżenia:


  • Wspomniany wcześniej rozmiar na dysku wynoszący 2,25GB
  • Prehistoryczny i absurdalny zarazem sposób aktywacji produktu poprzez wprowadzenie alfanumerycznego klucza z kartki papieru - skoro system jest aktywowany prosto z pudełka, a Office ma ten sam klucz co cały system i w zasadzie jest jego integralną częścią (licencja jest na Windows 8.1 Small Screen with Office), to konieczność wprowadzania na klawiaturze ekranowej długiego klucza rodem z czasów Windows XP uważam za absolutnie niepotrzebną.
  • Pakiet nie jest gotowy do użytkowania od razu - najpierw trzeba go zainstalować, co zajmuje ponad godzinę czasu = doliczcie ją więc do listy dziwnie długich instalacji.
  • SecureBoot

    SecureBoot to w zasadzie drobiazg, który załatwiłem w 2 minuty, co nie zmienia faktu, że nie powinien wystąpić i jest kolejnym dowodem na "przyjazność" zarówno Windowsa jak i cudownych mechanizmów, które Microsoft wszczepił w hardware. SecureBoot to mechanizm związany z UEFI, który w praktyce ma podwyższać bezpieczeństwo systemu poprzez uniemożliwienie wniknięcia różnego rodzaju szkodników w proces ładowania systemu, w praktyce natomiast utrudnia życie oraz instalację alternatywnych systemów operacyjnych. Po wykonaniu resetu ustawień fabrycznych system powitał mnie znakiem wodnym "Usługa SecureBoot nie jest poprawnie skonfigurowana". Konieczna była wizyta w Google, pozyskanie informacji jak wejść do UEFI tabletu bez klawiatury oraz ręczne włączenie tam SecureBoot. Przy czym nie znalazłem typowej instrukcji do tego problemu ani jego źródła, tylko zrobiłem to "na czuja". Powodzenia dla zwykłych użytkowników nie wiedzących co to jest UEFI, czy SecureBoot w dochodzeniu co oznacza ten dziwny napis na pulpicie.

    Podsumowanie tego niemal całodziennego festiwalu

    Czas w krótkich punktach nakreślić całość wydarzeń z dnia poprzedniego.


    • Tablet nieustannie pracujący na ciężkich obrotach przez 7 godzin
    • Około 100 zainstalowanych aktualizacji
    • 3 "cykle" aktualizacyjne w Windows Update
    • Około 10 restartów
    • Przebijanie się przez 3 różne środowiska, w których przeprowadzane są aktualizacje - Windows Update, Toshiba Service Station oraz Windows Store
    • A teraz wyobraźcie sobie, że ktoś posiada tablet z Windows 8.0 i musi jeszcze dodatkowo wykonać uaktualnienie do wersji 8.1 za pomocą Windows Store. Ciarki przechodzą.

      Słowo refleksji nad losem okien

      Moja opinia o systemie zasadniczo jest niezmieniona. Jeżeli ktoś wie czego się spodziewać a jednocześnie ma określone wymagania, którego tablety z Androidem nie mogą spełnić, to system zasadniczo się sprawdzi. Jednak "stacjonarność" tego systemu mu ciąży w stopniu czasami naprawdę przerażającym. Pakiet biurowy ważący prawie 2,5GB? Aktualizacje trwające pół dnia? Na komputerze stacjonarnym "jakoś to było", ale na tablecie takie rzeczy są nie do przyjęcia. Microsoft w zasadzie rzucił Windows 8.1 i stwierdził, że tutaj już nic nie pomoże, skupiając się nad Windows 9. Ten z kolei ma elastycznie dopasowywać interfejs do używanego urządzenia. Nie do końca jeszcze wiadomo jak to ma wyglądać - czy urządzenie hybrydowe po podłączeniu klawiatury będzie miało dostęp do pulpitu, a po jej odłączeniu zostanie mu tryb Modern? Czy prawdziwe są plotki mówiące o tym, że tablety poniżej 10 cali w ogóle nie będą miały dostępu do pulpitu?

      Jeżeli zniknięcie pulpitu na mniejszych urządzeniach to prawda, to w mojej opinii jedyna przewaga tabletów z systemem Microsoftu od tych z Androidem zniknie, bo użytkownikom zostanie sklep, w którym, cóż, nic nie ma. Z drugiej strony niewiele osób zdaje sobie sprawę jak absurdalne na tabletach są narzędzia typu zarządzanie grupami czy pełny zakres narzędzi systemowych jakimi dysponuje Windows. Wiele rzeczy jest na takich tabletach niepotrzebne, tak samo jak pełny Office - wystarczyłby lekki pakiet biurowy w środowisku Modern umożliwiający poprawne wyświetlanie dokumentów pakietu Office oraz ich edycję w rozsądnym zakresie, a nie z całym arsenałem narzędzi znanym z pełnego pakietu - czego Microsoft do tej pory nie zaoferował, a wiadomo, że prace nad Office w Modern UI trwają. Jeżeli ktoś potrzebowałby coś więcej mógłby zainstalować pełen pakiet Office lub skorzystać z pakietu Office Web Apps. Nie wiem czy to rozwiązanie jest dobre - wiem jedynie, że obecny kobylasty pakiet to przerost formy nad treścią.

      Microsoft tak namieszał ze swoją "jedyną słuszną" wizją, że ogromnie jestem ciekaw, jak z tego wybrnie. Odchudzenie Windowsa sprawiłoby, że zniknęłaby przynajmniej większość absurdów tu opisanych. Ale obawiam się, że zniknie też jego przewaga nad konkurencją - obsługa aplikacji Win32. No ale to tylko gdybanie - po niemal dwóch latach forsowania swojej wizji Microsoft ma nowy pomysł - jak do tej pory oprócz pompatycznych haseł w stylu "jednego systemu dla wszystkich urządzeń" nie wiadomo nic ani o koncepcji, ani o stronie technicznej. Pewne jest jedno - od ich następnego posunięcia zależy z jakim systemem operacyjnym będzie mój następny tablet.
       

windows oprogramowanie urządzenia mobilne

Komentarze