Moja torba fotograficzna

Moje rozważania i wspomnienia kieruję w zasadzie do
wszystkich bez względu na staż fotograficzny i upodobania. I do początkujących,
którzy dopiero się urządzają, ale i do zaawansowanych, którzy moje
doświadczenia mogą przyrównać do swoich.

Uwaga redakcyjna. Zdjęcia
zamieszczone poniżej są wizualizacją mojej aktualnej praktyki opisanej w
opowiadaniu - i niekoniecznie są związane z przyległym do nich fragmentem
tekstu.

Aby dowiedzieć się - dlaczego, trzeba wpierw zapytać:
dlaczego?

Czy zmoczyła was kiedyś ulewa podczas burzy, gdy z aparatem
fotograficznym powędrowaliście w góry? Albo czy znaleźliście się z aparatem
fotograficznym pośród piasków pustyni, gdy wiał Chamsin? Mnie się zdarzyło. Ale
nie trzeba samemu doświadczyć takich trudnych zjawisk meteorologicznych, aby
zrozumieć, że już samo wyobrażenie o potencjalnych zagrożeniach powinno
inspirować nas do działań zapobiegawczych. Ludzie mają instynkt samozachowawczy
i moc działania, aparaty fotograficzne - nie.

Czyli czego nie lubi nasz aparat fotograficzny i jak mu
pomóc, aby nas na długo polubił

Właściciele cyfraków (ale i starszych też) na pewno czują,
że w ich interesie jest, by, wydając w końcu nie małe pieniądze na aparaty fotograficzne,
tych pieniędzy po frajersku nie stracić. Te nasze zabawki tak samo chronić
trzeba przed deszczem, kurzem, uderzeniem, jak i przed złodziejem. Choć czasem
jednak zastanawiam się, czy w pewnym sensie nie jest złodziejem i deszcz, i
kurz i to, co opisał Newton w swoich zasadach dynamiki? Bo to jest tak: Aparat
zamoczony, czy zakurzony = wielki kłopot. Aparat, który zapoznał się z drugą i
trzecią zasadą dynamiki Newtona = katastrofa. A te zasady Newtona to
najprościej ujmując np. trywialne przypadkowe walnięcie aparatem o skałę w
górach. Różnych możliwości i wariantów – multum.

Aby więc uchronić się przed sytuacją, do której pasuje
powiedzenie o mądrym Polaku po szkodzie - i być mądrym przed szkodą, i żadną
miarą nie dopuścić do puenty znanej fraszki Jana Kochanowskiego - już przed
wielu laty, gdy kupiłem swoją drugą lustrzankę (Minolta 404si, pierwszą był
Zenith TTL) nabyłem od razu do niej torbę. Dawno, dawno temu aparaty
fotograficzne sprzedawano jeszcze z fabrycznymi, masywnymi futerałami
dopasowanymi do modelu (przykładem mój Zenith TTL), ale potem w dobie
powszechności lustrzanek, gdy były realne możliwości dokupowania dodatkowych
obiektywów, producenci aparatów wyczuli to, a może także chcieli ekstra
zarobić, fakt, że zaczęło się upowszechniać sprzedawanie aparatów bez
futerałów, a torby trzeba było sobie dokupić oddzielnie.

A ta moja pierwsza, najstarsza torba?….. Jeszcze istnieje.
Podarowałem ja komuś. Ale dziś, jak na nią patrzę w myślach, to zdaję sobie
sprawę z tego, jak wielki postęp nastąpił na tym rynku, i że dziś bym takiej zapewne
nie kupił, choć na początku byłem z niej dumny. Jednak, jak się okazało po
latach, ten w sumie niezbyt do końca udany zakup (mierząc dzisiejszą miarą),
stał się cenną pierwszą lekcję kupowania toreb, tych następnych, które potem
stały się miejscem postoju moich kolejnych aparatów.

Rzecz o nowej torbie, czyli planowanie strategiczne

Mając w torbie sprzęt za dobrych kilka tysięcy złotych muszę
mieć pewność, że żaden złodziej deszczowy, czy kurzowy, czy ten od Newtona, mu
nie zaszkodzi. Stąd warto zawsze przy szukaniu nowej torby zwrócić uwagę na to,
jakiej grubości są ścianki, bo to będzie decydować o ich wytrzymałości na
działania tych od Newtona. Tkanina, z której powinna być uszyta torba powinna
być raczej gładka, a nie włochata, bo będzie odporna na przenikanie brudu do
jej struktury, a poza tym rodzaj tkaniny powinien być odporny na pierwsze
krople deszczu. A gdy mowa o deszczu, ale nie chodzi o pokropywanie, ale o
prawdziwy prysznic, dobrze, aby torba wyposażona była w specjalny, chowany
pokrowiec przeciwdeszczowy (także przeciwśnieżny). Nazwę go pelerynką. W
terenie nigdy nic nie wiadomo, a czasem z małej chmury… Co do kurzu, to jest to
odwieczna wojna, bo jego zawsze i wszędzie pełno. Ale możemy się przed nim w
miarę skutecznie bronić. Klapa zamykająca dostęp do wnętrza torby obowiązkowo
powinna być zasuwana na suwaki (zamki błyskawiczne) na całym obwodzie otwarcia,
a najlepiej, aby suwaki były podwójne, bo to jest dość praktyczne. Zamki
suwakowe są pierwszą linią obrony przed kurzem (ale, nie przed tym saharyjskim
podczas burzy piaskowej), przed kroplami deszczu też (choć już niekoniecznie
przed rzęsistą ulewą). Dobrze jest, jeśli klapa posiada okap zakrywający zamki,
bo to byłaby druga linia obrony przed kurzem i słabym deszczem. Komora powinna
być miękko wyściełana, co zabezpiecza przez otarciami. Zwłaszcza w większych torbach
komora powinna być na klapie górnej dodatkowo zabezpieczana klamrą zatrzaskową,
mocowaną na brzegu klapy, lub okapu, jeśli takowy jest (ale są modele i bez
klamry). Klamra, jeśli jest, pełni tu rolę dodatkowe wzmocnienie dla zamków
błyskawicznych i…. zawartości torby. Jest ważna zawsze tam, gdzie klapa górna
wyposażona została w rękojeść do przenoszenia całości, a torba, z uwagi na
gabaryty, może zostać znacząco obciążona. Torby obecnie zazwyczaj są wyposażane
w różne dodatkowe zewnętrzne kieszenie boczne, lub/i przednie, czasem w klapie,
bywa, że i z tyłu. Czasem boczne kieszenie są dopinane, ale to dotyczy
niektórych średnich i większych modeli, i ma sens głównie, jeśli użytkownik dysponuje
(lub planuje) sporą ilością dodatkowych akcesoriów (obiektywy, lampa błyskowa).
Rozwiązanie to ułatwia późniejszą rozbudowę pojemności. Wewnątrz torby, w
zależności od jej wielkości, mogą być przewidywane dodatkowe przegrody mocowane
na rzepy, co służy modelowaniu wnętrza przez użytkownika wg jego potrzeb. Te
„rzepowe” przegrody pozwalają na stworzenie dopasowanej, a zatem bezpiecznej
przestrzeni dla samego aparatu, także np. dla dodatkowego obiektywu i innych większych
akcesoriów. Wewnętrzne kieszonki mają zazwyczaj przeznaczenie na drobne
akcesoria. Pasek nośny torby powinien mieć możliwość regulacji długości i jeśli
to model większy, także przesuwną nakładkę zmniejszająca nacisk jednostkowy na
barku.

Planując zakup torby trzeba wziąć pod uwagę wszystkich jej
późniejszych lokatorów, zaczynając od jej lokatora głównego: aparatu z
podpiętym obiektywem (także, jeśli to kompakt). A ponadto dla dodatkowych
obiektywów (jeśli już są, lub są planowane), zapasowych kart pamięci,
zapasowego akumulatora (~ów), zapasowego dekielka na obiektyw, dekielka na body
(to tylko pozornie mało ważny przedmiot), filtrów (jeśli aparat jest z
wymiennymi obiektywami), akcesoriów higieny, czyli szmatek do szkieł lub/i
pędzelków do usuwania kurzu z obiektywu i filtra, gruszki do przedmuchiwania
matrycy (tylko dla aparatów z wymiennymi obiektywami). Jeśli ma to być torba
wyjazdowa (na urlop, wakacje, kilkudniową wycieczkę) trzeba będzie pamiętać o
miejscu na cały system ładowania (ładowarka + kabel).

Z mojego doświadczenia wynika, że planowanie wielkości torby
powinno uwzględnić nasze przyszłe apetyty na nowe akcesoria, w myśl zasady, że
apetyt rośnie w miarę jedzenia. Zbyt ciasne, siłowe upakowanie delikatnych elementów
może im tylko zaszkodzić. Lepiej, jak będzie trochę luzu, niż miałoby być zbyt
ciasno. No, ale z tym luzem też nie można wpaść w przesadę, bo przecież na
wycieczkę nie możemy się udać z wielką torbiagą. Pamiętam, gdy kupowałem przed
laty torbę do pewnego aparaty kompaktowego mojej małżonki, najpierw wykonałem
atrapę tego aparatu z drewna, by potem w sklepach przymierzać się do różnych
toreb. Jedne okazywały się zbyt ciasne, inne zbyt przestronne. Sprzedawcy
przyglądali się początkowo zaintrygowani, a potem z uznaniem kiwali głową. Ale
oczywiście nikomu nie zalecam strugania makiet aparatów z drewna.

Czas na decyzję

Na rynku obecnie jest kilka marek, na które warto zwrócić
uwagę, choć ja mam swojego zdecydowanego faworyta, ale o tym potem. Torby mają
różne wykonania, wyposażenie, rozmiary i…. ceny. Ideałem jest, jeśli wszystkie
potrzebne cechy zejdą się w jednym modelu. Trzeba cierpliwie szukać i nie
zadowalać się tym, co pan sklepowy zachwala. Z szukaniem nie powinno być jednak
zasadniczych kłopotów, bo tu panuje absolutny rynek klienta. Mamy Internet, a
to otwiera szerokie pole do poszukiwań. Ale, niech informacje o towarach z
Internetu będą na początek tylko inspiracją do późniejszego poszukania, gdzieś
w jakimś sklepie stacjonarnym, wypatrzonego modelu. To ważne. Mam świadomość,
że mieszkańcy dużych miast mają łatwiej. Ale to jest zakup na lata i warto mu
poświęcić uwagę. Zanim się kupi upatrzoną torbę, trzeba ją najpierw wziąć w
ręce, obejrzeć, podotykać, spróbować zamki, zajrzeć do środka, przyjrzeć się
precyzji spasowania elementów, szwom i nitkom, faktycznie jak wykonane są
kieszonki i schowki, sprawdzić rodzaj materiału, odporność ścianek na uderzenie
z boku, z góry, z dołu, zabezpieczenia antydeszczowe, itp.

Z doświadczenia wiem, że zdjęcia toreb zamieszczone w
Internecie, a także niektóre opisy, nie zawsze oddają precyzyjnie wszystkie
detale torby i ich właściwości. Dlatego, aby uniknąć rozczarowań zalecam
osobiste, fizyczne zapoznanie się z właściwościami przedmiotu. Nie raz
oglądając torbę, która wzbudzała moje zainteresowanie na podstawie zdjęcia, po
jej wzięciu w ręce, musiałem uznać, że albo jest mniejsza, lub ciaśniejsza, niż
się początkowo wydawało, albo detale wewnętrzne, lub funkcjonowanie - nie
odpowiadają moim potrzebom i wcześniejszym wyobrażeniom. No i sprawa ważna. Cena.
Po pierwsze, absolutnie nie warto oszczędzać na jakości torby i wynikającym
stąd bezpieczeństwie sprzętu. Po drugie, jak już uznaliśmy, że upatrzona torba
jest tym, co tygrysy lubią najbardziej, to kupujemy tam, gdzie zakup cenowo
jest optymalny. Podkreślam jednak, że własna, ugruntowana przeszukaniem rynku,
wiedza jest warunkiem tego, że nie dacie sobie wcisnąć czegoś przeciętnego, a
jednocześnie za duże pieniądze.

Przejdę teraz do moich osobistych preferencji (z tym, że
każdy z Czytelników może mieć swoje). Najbardziej odpowiada mi oferta firmy
„Lowepro”. To profesjonalnie zaprojektowane mieszkanka dla sprzętów
fotograficznych. Widać, że firma w tym asortymencie specjalizuje się od lat i
wie, czego wymagający fotograf potrzebuje. Moje trzy „cyfraki” przechowuję wraz
z osprzętem i akcesoriami, właśnie w torbach Lowepro. W sumie na przestrzeni
jedenastu lat kupiłem już cztery torby tej marki (jedną dla kogoś z rodziny) i
jestem z nich bardzo zadowolony. Mają wszystko to, co uważam za potrzebne. I
choć to kilka modeli, to wybierałem tak, że wszystkie cztery mają pelerynkę
przeciwdeszczową. W nazwie modelu torby figuruje wtedy skrót literowy AW (All
Weather), czyli na każdą pogodę. W naszym klimacie to się przydaje. I już nie
raz pelerynka ratowała torbę (i to, co w środku) przed zamoczeniem właśnie w
górach. Pelerynka jest wszyta, więc zgubić jej nie można. Po wyschnięciu chowa
się ją do zewnętrznej skrytki/kieszonki, pod spodem torby.

Zdrowie i paragraf

W terenie torbę z aparatem zawsze noszę przewieszoną przez ramię na ukos. W odróżnieniu od noszenia na jednym ramieniu,
po jednej stronie ciała, noszenie na ukos skuteczniej zapobiega jednostronnemu
obciążeniu kręgosłupa, co nabiera znaczenia zwłaszcza podczas dalszych
wędrówek. Ale noszenie na ukos to także sposób na bezpieczniejsze noszenie
(drogiego przecież) sprzętu, bo znacznie utrudnia złodziejowi dokonanie rabunku
na tzw. wyrwę, gdy nagle, gdzieś na ulicy błyskawicznie podbiega od tyłu i
jednym ruchem chce torbę zerwać z ramienia. Noszenie torby na jednym ramieniu
znacznie mu to ułatwia. Tak na wszelki przypadek w zakamarkach torby dobrze
jest gdzieś umieścić nierzucający się w oczy dowód, że to nasza własność i mieć
oddzielnie przechowywane numery aparatu i obiektywu. Na dalszych wycieczkach
mając aparat w torbie przewieszonej na ukos, mam jednocześnie na plecach mały
plecak, który niejako przykrywa i „przytrzymuje” pasek torby.

I jak widać na pierwszym zdjęciu, na torbie umieściłem
element odblaskowy. To tak na wszelki wypadek, gdybym musiał gdzieś wieczorem maszerować
brzegiem drogi bez chodnika. Zresztą na plecaku też takie mam.

Wszystkim życzę, na czas ich sesji plenerowych, pięknej,
słonecznej pogody, także pogody ducha – no, ale…. przezorny zawsze ubezpieczony,
jak powiadało niegdyś znane hasło reklamowe.

Epilog

W ciągu pięciu lat używania torby przenosiła ona w swoim
wnętrzu ponad 60 tysięcy zdjęć. W piątym roku używania pękła klamra zatrzaskowa
spinająca klapę (wszyłem nową).

[Zdjęcia zamieszczone w niniejszym tekście wykonane zostały
aparatem Sony Alfa 37 + Tamron 18-200, rozdzielczość 4912x3264]