Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Moje przygody z HP Pavilion X2 10

2 tygodnie temu zaopatrzyłem się w pewnej sieci sklepów w urządzenie 2 w 1 firmy HP. Sprzęt który w zasadzie nie wie czy jest tabletem, czy laptopem. Generalnie dobrze, że w ogóle wie czym jest. A ponieważ wszyscy domagają się specyfikacji, literek i cyferek oto krótkie streszczenie tego, co zawitało do mojego domku:

Procesor - 4-rdzeniowy intel atom 2,16GHz.
Pamięć - 2GB DDR3
Dysk - 32 GB eMMC.
OS - Win 8.1 z możliwością upgradu do Win 10.

Z wyglądu urządzonko fajne. Ma dość wygodną klawiaturę wyspową z dość czytelnymi przyciskami. O dziwo nawet przy słabszym świetle widać je w miarę dobrze.

r   e   k   l   a   m   a

Ma kilka złacz. I tu plus dla HP za pełnowymiarowe USB 2.0. Minu za ułożenie złącz. Generalnie jeśli tablet się ładuje (a robi to za pomocą portu MicroUSB nie da się nic zamontować w drugim porcie USB, a to z racji tego, że złącza są tak blisko siebie, że korzystając z jdnego automatycznie wykluczamy używanie drugiego. Na szczęście bateria pozwala na 11 godzin pracy, więc ładowarka nie będzie zbyt potrzebna. Mogę uwierzyć, że bateria tle trzyma. Nawet pod dość mocnym obciążeniem jej wydajność jest bardzo dobra.

Jak wspomniałem sprzęcik ma klawiaturkę. A ta łączy się z wyświetlaczem za pomocą jakiegoś magicznego złącza ustawionego na kawałku szmatki. Szmatka ta oprócz klawiatury i kilku pinów ma napis HP, kawałek tektury i magnesik za pomocą którego przyczepia się do wyświetlacza. daje nam to możliwość postawienia tabletu tak, że urządzonko zamienia się w laptop. I jest to rozwiązanie do niczego. O ile design jest fajny, wyjątkowy, oryginalny i może się podobać o tyle praca z czymś takim to katorga. Postawione urządzenie nie nadaje się do przenosin. Możemy wiec je postawić i pracować i to też tylko na twardym i płaskim podłożu. Na łóżku już tak kolorowo nie będzie. Podobnie postawienie tego na choć trochę wyprofilowanym krzesłem będzie męczarnią. Nie wspomnę już o postawieniu tego czegoś na kolanach. Wyświetlacz jest niestabilny i nawet podczas przesuwania urządzenia po stole potrafi się przewrócić, albo rozłączyć. Gdy podłoże jest inne niż idealnie płaski stół nie ma mowy o jakiejkolwiek stabilności. Porażka na całej linii. Niepraktyczne, ale ładne. Kto co lubi.

No i poważny minus za zainstalowany OS. Dla mnie win 8.1 to porażka Microsoftu. Firmę powinni zamknąć za wypuszczenie czegoś takiego na świat. Powtórzony "sukces" Visty, bo do niczego używalnego nie mogę tego przyrównać. No, ale od czego mamy darmową aktualizacją, którą nas Microsoft zaszczycił? Klik tu i klik tam i komunikat, że system pobiera 2GB danych z netu. Bajka. Pół godziny i pociągnięte. a co. Potem instalacja. Godzina czasu... Reset, podczas którego na około 30 minut zawitał komunikat "konfiguracja systemu windows 10. Proszę czekać". No cóż, czekam i czekam i... w końcu upragniony komunikat - trwa ponowne uruchamianie komputera", które faktycznie trochę potrwało tylko po to, aby.... uruchomił się Windows 8.1 i kolejna reklama, aby zaktualizować system, bo 8.1 to przeżytek i coś nienadającego się do pracy a ja muszę mieć Win10, bo to jest najlepsze, najpiękniejsze, najfajniejsze i bez tego generalnie mogę umrzeć. I jeszcze żaden system nie był tak wspaniały, doskonały i piękny jak Windows 10. Co jest??
No nic, zrobiłem to tylko dla picu. Przecież moje ręce strasznie sprawne są i nie będe się w ogóle męczył z Windowsem. Pendrajw bootowalny z Ubuntu powinien załatwić sprawę i sprawić, że tablecik będzie używalny. Aha, żebym przypadkiem... wyklikanie i zajechanie przyisku F10, co by się do biosu dostać. Wyłaczenie Securit Boot... i tu kolejna niespodzianka -> nie ma opcji włączenia Legacy Support. Kurde, to źle. HP owszem, odczytuje, że pendrive jest, ale nie zamierza z niego wystartować. Za to zarzuca mnie niebieskimi komunikatami "Device failed", lub "system not Authorized". Ojks. No to co? Lenovo w łapki i wszechwiedzący Wójek google zawsze dopomoże. Cholerka, nie tym razem. Okazuje się, że ludzie ogólnie mają z tym problem i kilka rozwiązań podawanych na forach z regóły zagranicznych nie przynosi efektu. A już rady typu "włącz Legacy Support" wydają się być nie na miejscu. Poszedłem po rozum do głowy i na DP założyłem wątek ze swoim problemem. Pragnę podziękować za próbę rozwiązania mojego problemu tym kilku osobom, które chciały pomóc. Niestety kilka-kilkanaście rad nie przyniosło efektu. Wymiana kilku informacji ze znajomym serwisem również bezskuteczna. A jak po raz kolejny usłyszałem "proszę włączyć Legacy Support" straciłem wiarę w techników, biorąc pod uwagę, że mówiłem, że nie mam w biosie takich opcji.
No cóż, pozostaje może zadzwonić do jakiegoś serwisu. Obdzwoniłem kilka i tylko jeden powiedział "dobrze postaramy się", a cała reszta powiedziała, że się tego nie dotknie. Kurka... No to kontakt z HP. Oczywiście wysyłanie maili do nich mija sie z celem, ale telefonicznie... krótka rozmowa i pan po drugiej stronie mówi "weź pan i zaktualizuj bios". Genialny plan. Niestety nieskuteczny. No, może tyle, że teraz sam bios mnie informuje "proszę wyłączyć legancy supprot jeśli zamierzasz korzystać z urządzenia USB". Tylko, że nie daje on możliwości wyłączenia. Ponowny telefon i inny pan po drugiej stronie miło mnie informuje "proszę czekać, skonsultuje się z technikami". Po zakończonej konsultacji odpowiedział "skonsultujemy się z producentem urządzenia i zadzwonimy do Pana w poniedziałek". No i czekam... I w sumie nadzieję straciłem. Na windowsie urządzenie jest dla mnie kompletnie nieużyteczne. I zasili moją szafkę jako zbieracz kurzu i roztoczy za niecały 1000zł. Hm... a może go sprzedam? Minęło 2 tygodnie i moge powiedzieć jedno kupno tego urządzenia to błąd i więcej komputerów HP nie kupię. Ale drukarki robią świetne. :) Czas pokaże co będzie dalej.


 

sprzęt urządzenia mobilne

Komentarze