reklama

Mówiące samochody kolejnej generacji wyjadą na niemieckie drogi może już za dwa lata

Strona główna Aktualności

O autorze

Kobieta o wielu talentach, użytkowniczka OS X kochająca fotografię, kuchnię wschodnią, ciężką muzykę i poprawną polszczyznę.

Samochody, które same dowiozą pasażerów na miejsce, są coraz bliżej, ale zapewne nie każdy będzie komfortowo czuł się oddając swój los w ręce automatycznego pilota. We Frankfurcie przeprowadzone zostały (PDF) testy systemu dla mówiących samochodów i motocykli, które jednak prowadzić będzie kierowca z krwi i kości. Car-to-x, rozwijany jest przez konsorcjum Safe Intelligent Mobility Testfield (Sim TD), do którego należą między innymi Daimler (Mercedes-Benz), Audi, Volkswagen, Ford i Opel.

Z zewnątrz samochód wyposażony w technologię Car-to-x wygląda zwyczajnie. W środku znajduje się dodatkowy monitor, ponadto każde auto zostało wyposażone w moduł łączności bazujący na połączeniu 3G i WiFi, opracowany przez Fraunhofer Focus, wykorzystywany do komunikacji z innymi autami w okolicy. Autorzy tego rozwiązania zadbali też o prywatność kierowców. Każde auto ma kilka tysięcy „tożsamości”, które zmieniają się kilka razy w ciągu sekundy, dzięki czemu niemożliwe jest śledzenie trasy żadnego z nich w czasie rzeczywistym. Dane są przesyłane od razu i nigdzie nie są przechowywane, nie będzie więc można także odtworzyć trasy przejazdu auta.

Dzięki temu, że auta komunikują się między sobą, możliwe jest precyzyjne ostrzeganie o niespodziewanych sytuacjach na drodze, jak awaryjne hamowanie auta z przodu, „wyglądanie” za róg czy przed ciężarówkę, informacje o zbliżającym się pojeździe zanim będzie on widoczny i tak dalej. Nie zabraknie danych „standardowych”, jak warunki atmosferyczne, natężenie ruchu czy ostrzeżenia o uszkodzeniu nawierzchni. Sposoby na ostrzeganie kierowcy są różne. Najprostszy to oczywiście prezentowanie komunikatów na dodatkowym ekranie i komunikaty dźwiękowe, mówione przez komputer pokładowy. BMW pracuje nad projekcją piktogramów informujących o warunkach na drodze i niewidocznych jeszcze elementach na przednią szybę auta oraz o nad systemem ostrzegania przed kolizjami. Audi stara się opracować system, który będzie zwracał tylko uwagę kierowcy, bez niepokojenia pasażerów — obecnie koncern eksperymentuje z przekazywaniem informacji drgającymi pedałami i wibrującą kierownicą. Celem jest oczywiście poprawa bezpieczeństwa na drogach.

Osoby pracujące nad projektem szacują, że wystarczy, aby na drogach 5% aut i motocykli było wyposażonych w ten system, a już będzie on skuteczny. W Niemczech oznaczałoby to potrzebę zamontowania Car-to-x w 2 milionach pojazdów. Koszty nie są jeszcze znane. Sim TD przewiduje, że już za dwa lata takie auta wyjada na drogi.

Na samochodach się nie skończy. W planie jest również stworzenie systemu komunikacji dla sygnalizatorów sterujących ruchem.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama