NIK ostrzega: nikt nas nie chroni przed promieniowaniem sieci komórkowej

Strona główna Aktualności
NIK ostrzega: nikt nas nie chroni przed promieniowaniem sieci komórkowej
NIK ostrzega: nikt nas nie chroni przed promieniowaniem sieci komórkowej

O autorze

Polska ma bardzo niskie normy dopuszczalnego promieniowania elektromagnetycznego, ale skąd możemy wiedzieć, że są one przestrzegane? Najwyższa Izba Kontroli potwierdziła, że nie możemy być tego pewni.

Według NIK organy Inspekcji Ochrony Środowiska oraz Państwowej Inspekcji Sanitarnej nie mają zaplecza technicznego ani organizacji, by kontrolować pole elektromagnetyczne. W 6 województwach organy te nie miały nawet potwierdzonych kompetencji do wykonywania pomiarów PEM. Przepisy nie określają ich roli w ochronie przed promieniowaniem elektromagnetycznym.

Rynek rośnie, fale harcują

Na własne oczy widzimy, jak szybko rozwija się rynek telefonii komórkowej w Polsce, jak poprawia się zasięg i prędkości łączy, a ceny rozmów spadają. Między 2010 i 2017 rokiem ilość danych przesłanych przez sieć komórkową wzrosła 57-krotnie, razem z nią liczba i czas połączeń. Lada rok w Polsce uruchomiona zostanie sieć w standardzie 5G, a do 2030 roku rynek telefonii komórkowej ma wzrosnąć jeszcze 24 razy.

Wzrost przełoży się na większą liczbę anten, a w przypadku sieci w standardzie 5G będą one montowane niżej i gęściej, gdyż pracują z mniejszą mocą. Przybywa też urządzeń mobilnych i to wszystko razem sprawia, że w wielu gęsto zaludnionych miejscach rośnie poziom PEM.

NIK zaznaczył też, że w innych krajach za kontrole PEM odpowiadają wyspecjalizowane instytucje. W Polsce jest to obszar bardzo zaniedbany, pracownicy przychodzą i odchodzą ze względu na słabą "zachętę finansową" i pomiary wykonują osoby bez kwalifikacji.

Organy kończą pracę o 16, więc pomiarów wieczornych w Polsce w ogóle nie robią. Jeśli już wyjeżdżają w teren, zwykle dzieje się to na wniosek osób prywatnych. Coś takiego, jak pomiar z urzędu w miejscu wysokiego ryzyka nie istnieje. Jeśli już jakieś pomiary zostały przeprowadzone, ich wyniki nie są udostępniane.

Stacje bazowe bez regulacji

Wiarygodna kontrola poziomu PEM to tylko jeden z wielu problemów. Obowiązujące w Polsce przepisy nie regulują także procesu budowy i modernizacji stacji bazowych. Przez to organy nie mają możliwości skontrolowania ryzyka przed budową stacji.

W takich sytuacjach organy państwowe są skazane na pomiary kontrolne, wykonywane już po włączeniu stacji bazowej. Mogą też otrzymać wyniki pomiarów przeprowadzonych przez niezależne laboratoria od telekomów. Tylko skąd inspektoraty mają wiedzieć, czy te badania są rzetelne? Nie przeprowadzają analizy sprawozdań, nie mają metod weryfikacji pomiarów ani zasad postępowania w przypadku, jeśli wyniki wydają się podejrzane. Nie ma nawet standardu formy i układu, w jakim wyniki są dostarczane.

W ramach Inspektoratu Ochrony Środowiska powinno powstać laboratorium referencyjne, które potwierdzi rzetelność badań z zewnątrz. Potrzebę utworzenia takiej jednostki wskazywano już w 2009 roku, ale nie było pełnej zgody w tej sprawie. Obecnie Minister Środowiska i Główny Inspektor znów przekonują, że laboratorium trzeba założyć i opracować uniwersalną metodykę. NIK przytoczył fragment jednego z raportów:

wyniki pomiarów wskazują, że w żadnym punkcie wokół obiektu i w miejscach przebywania ludności nie zostały przekroczone wartości dopuszczalne

W tym samym raporcie napisane było, że do prawie 500 mieszkań kontrolerzy nie mogli wejść, gdyż nikogo w nich nie zastali.

Co dalej?

Ministerstwo Zdrowia, Ministerstwo Cyfryzacji i środowiska naukowe podkreślają potrzebę edukacji w zakresie działania PEM. Działania potrzebne są zarówno wśród osób kontrolujących, jak i społeczeństwa. Na barkach PIS spoczywa obowiązek obserwowania społeczeństwa i edukowania o odpowiedzialnym korzystaniu ze smartfonów, którego nie wypełnia.

W następnej kolejności NIK zaleca Prezesowi Rady Ministrów opracowanie skutecznego systemu kontroli PEM, a Ministra Środowiska o określenie wymagań takich badań.

© dobreprogramy