Moja "walka z wiatrakami" - Multikino Poznań-Malta

Od lat "walczę z wiatrakami" poprzez dochodzenie swoich praw u różnych przedsiębiorców mających siedzibę lub oddział w naszym kraju. Szczęście (pech?) chciało, że spory odsetek mojej "konsumpcji" w formie towaru czy usług, jest świadczony nieprawidłowo. Praktycznie, w ciągu pierwszego miesiąca od otrzymania towaru, spora część trafia na różnego rodzaju reklamacji, albo jest zbyt małego kalibru, aby się tym przejmować. Być może wynika to z faktu funkcjonowania u mnie zasady, że jak coś kupuję, to działa to min. 2 lata bez "uszczerbku na zdrowiu".

Moja "walka z wiatrakami" - Play i MetLife Amplico - ku przestrodze!

Od lat "walczę z wiatrakami" poprzez dochodzenie swoich praw u różnych przedsiębiorców mających siedzibę lub oddział w naszym kraju. Szczęście (pech?) chciało, że spory odsetek mojej "konsumpcji" w formie towaru czy usług, jest świadczony nieprawidłowo. Praktycznie, w ciągu pierwszego miesiąca od otrzymania towaru, spora część trafia na różnego rodzaju reklamacji, albo jest zbyt małego kalibru, aby się tym przejmować. Być może wynika to z faktu funkcjonowania u mnie zasady, że jak coś kupuję, to działa to min. 2 lata bez "uszczerbku na zdrowiu".

Moja "walka z wiatrakami" - reaktywacja serii + zapowiedź

Dobre wieści dla czytelników (i nieco gorsze dla firm...) - reaktywuję serię Moja "walka z wiatrakami"! :) Ot, zdarzyło się po drodze parę sytuacji, które wymagają szerszego komentarza, a przy okazji - byłyby ostrzeżeniem dla innych :)

Wstępniak

Każdy mój artykuł w tej serii zawsze zawierał "wstępniak". Poniżej znajdziecie jego przeredagowaną treść.

Od lat "walczę z wiatrakami" poprzez dochodzenie swoich praw u różnych przedsiębiorców mających siedzibę lub oddział w naszym kraju.

Usługi Google vs. Windows Phone

Korzystam z Nokii Lumii 710 od paru miesięcy. Zdążyłem przez ten czas polubić ten telefon - ba, kupiłem sobie nawet dodatkowo żółtą i niebieską obudowę. Z jednej strony, "szpan", z drugiej "personalizacja", ale tak naprawdę chodziło o to, że 100% biel tego telefonu mnie po prostu irytowała. No cóż, każdy ma jakieś fanaberie :P

Tym niemniej, skupmy się na zagadnieniu z tytułu. Jako dość wierny użytkownik usług Google (Google+, GMail, Calendar, YouTube, Maps, Docs/Drive) nie mogłem ot tak sobie przerzucić się, na (mniej funkcjonalne!) odpowiedniki Windows Live.

Projekcja semi-transparentna, AR i... Gorillaz z Madonną (?!) - czyli koncerty Vocaloidów (Vocaloid, cz. 4, ostatnia)

Nareszcie! W końcu znalazłem chwilę, żeby zamknąć serię Vocaloid :) Wpis niniejszy poświęcony jest koncertom tychże. Jest tu nieco do opowiedzenia, więc pomijając dalsze wstępy, zapraszam do lektury!

Vocaloid Live Concert - historia prawdziwa

Do niedawna wierzyłem, że pierwszy koncert z udziałem Vocaloidów miał miejsce wraz z popularyzacją Character Vocal Series i pojawieniem się na scenie Hatsune Miku. Podejrzewam, że sądziliście tak samo, o ile w ogóle słyszeliście o tych koncertach. Nic bardziej mylnego!

Pierwszy koncert odbył się 6.

Prośba zakończona banem (czyli parę zdań o kulturze w Sieci)

A wszystko zaczęło się tak...

Niedawno zamieściłem na tym blogu wpis o fotoradarze. Historia jakich wiele w Sieci, w sumie bardziej napisana z żalu bycia złapanym, niż z jakiegoś wyższego celu. No, może trochę z chęcią dotarcia do ludzi bardziej obeznanych i poznania ich opinii odnośnie jakości zdjęcia.

Przy okazji wpisu, napisałem także na dwóch forach internetowych, podając się za użytkownika o pseudonimie Ater

Kompletnie nie ta tematyka, ale muszę - czyli jak mnie "złapał" fotoradar

Kwestia może niezupełnie związana z komputerami, ale spróbuję podejść do tego choć trochę technicznie. O co chodzi? O fotoradar, który złapał mnie, kiedy 26 lipca przejeżdżałem przez miasto Czaplinek, w woj. Zachodniopomorskim.

69 w wykonaniu Fotorapida CM nr... 069

Zabawne. Fotorapid CM nr 069 zarejestrował, że przejechałem ulicą Dąbrowskiego / 7KPP z prędkością 69 km/h. Już na samym początku zdradzę Wam pewną tajemnicę - jechałem samochodem z włączonym tempomatem na 50-tce*. Surprise. Szkoda tylko, że nie można tego w żaden sposób udowodnić.

Lustrzane Rodzeństwo i Światowa Dziewczyna (Vocaloid, cz. 3)

Niektórzy uznają, że w stosunku do liczby zagadnień technicznych, które poruszam w tej serii wpisów, przesadzam z kwestiami opisowymi. Mam w tym jednak swój cel. Nie kieruję bowiem swoich wpisów (przynajmniej chwilowo) do osób zainteresowanych tworzeniem podobnego projektu. Nie chcę też kierować swoich słów do fachowców. Moje wpisy celują do potencjalnej grupy odbiorców Vocaloida. Jaki ma to sens? Cóż... miło by było mieć jakichś polskich twórców pracujących w tym systemie, czy to w języku angielskim, czy japońskim.

Tysiące ludzi i jeden głos - fenomen Hatsune Miku (Vocaloid, cz. 2)

Przyznam, że trochę zastanawiałem się nad tytułem niniejszego wpisu. Nie jest bowiem prawdą, że Vocaloid ma jeden głos. Wersja pierwsza posiadała ich 5, druga już 17, każdy posiada wiele wbudowanych bibliotek - presetów - a jeden posiada nawet obsługę dwóch języków. Rzecz jednak polega na tym, że cały fenomen zapoczątkował jeden z nich. Przepraszam, mój błąd - jedna. Hatsune Miku. Biorąc to pod uwagę, to od niej zacznie się niniejszy artykuł.