Dlaczego wybrałem Orange - wpis bonusowy, niesponsorowany

Postanowiłem Was jeszcze trochę pomęczyć z oczekiwaniem na dalsze przygody z Orange i w dniu dzisiejszym urządzam sobie maraton krótkich, drobnych wpisów. Możliwe, że dojdzie jeszcze jeden wpis, niezwiązany ze światem IT bezpośrednio. Tak czy siak, niniejszy, poświęcony jest porównaniu ofert różnych operatorów - ale z innego punktu widzenia.

Kluczem jest telefon

Nie, nie aparat telefoniczny. Chodzi o telefon, w sensie połączenia głosowego.

Jestem panem swego zdania, moje zdanie jest mym sługą

Na wstępie, bardzo proszę, nie zamieszczajcie Tego wpisu na głównej, bo najzwyczajniej w świecie się obrażę :P Ten wpis z założenia nie ma się tam znaleźć - jest zbyt małej ważności i ma zbyt niską wartość merytoryczną.

Drobny apel do wszystkich twórców

Załóżmy, że napiszecie jakiś artykuł. Zachowujecie go na swoim komputerze i chcecie publikować.

STOP!

Zastanówcie się. Zostawcie go na parę minut, parę godzin, dzień lub dwa - długość okresu zależy indywidualnie od Was, ale go po prostu zostawcie. Odetchnijcie.

Moja "walka z wiatrakami" - Nowe Orange Go - część 1

Przyznam Wam bez bicia, tytuł jest przydługi. Pierwsza jego część to tytuł nowej serii na moim blogu (blagu? :P) opisującej moje zmagania z różnymi firmami. Druga część - o co konkretnie chodziło.

Słowem więc wstępu odnośnie tychże zmagań. Mam pecha, i to sporego. 90% sprzętu, który zakupię, jest fabrycznie uszkodzony lub wadliwy. Praktycznie w ciągu pierwszego miesiąca od zakupu, sporo spośród tych 90% ląduje na reklamacji. Pozostała część to zbyt malutkie "badziewia", żeby się o to martwić.

Co kreuje taki los? Nie mam bladego pojęcia.

O tworzeniu Informatyków felietonu część druga

Obietnica musi zostać spełniona, zatem część druga wpisu niechaj się stanie ;)

Na wstępie, zamiast logo Dziewczyny na Politechniki wstawiam starego, dobrego Hasacza:

Za: Nonsensopedia (wersja animowana)

I w sumie w tym miejscu ten wpis powinien się zaczynać...

Tutaj bowiem leży całe meritum sprawy. A zatem: jakie mam wrażenia z ostatnich 4 semestrów Informatyki na Wydziale Informatyki (i Zarządzania

Wielki (mały?) powrót NoiRioN'a - i o tworzeniu Informatyków felietonu część pierwsza

Wielkiego (małego?) powrotu początek!Wróciłem!Wielkiego (małego?) powrotu koniec!

Chwila ciszy...

Gdzie suchar, tam Informatyk

Co miał na celu ten, jakże nakłaniający do wykonania "gestu Picarda", wstęp? Oczywiście, po pierwsze, pokazanie jak bardzo szczęśliwy jestem, że w końcu mam chwilę na napisanie czegoś na łamach dobroprogramowego bloga.

Moja "walka z wiatrakami" - krótki (?) i niewaleczny tekst o Acerze (Aspire 5562 WXMi)

Przyznam Wam bez bicia, tytuł jest przydługi. Pierwsza jego część to tytuł nowej serii na moim blogu (blagu? :P) opisującej moje zmagania z różnymi firmami. Druga część - o co konkretnie chodziło.

Słowem więc wstępu odnośnie tychże zmagań. Mam pecha, i to sporego. 90% sprzętu, który zakupię, jest fabrycznie uszkodzony lub wadliwy. Praktycznie w ciągu pierwszego miesiąca od zakupu, sporo spośród tych 90% ląduje na reklamacji. Pozostałe 10% to zbyt malutkie badziewia, żeby się o to martwić.

Co kreuje taki los? Nie mam bladego pojęcia. Po prostu tak jest i tyle.

NoirDesk - czyli biurko NoiRioN'a

Niedawno panowała ogromna moda na zamieszczanie zdjęć swoich biurek / pokojów / miejsc pracy. Pomyślałem sobie: czemu by nie?. Jak widać po fakcie istnienia tego wpisu, odpowiedzi na to (retoryczne) pytanie nie było ;)

Ok, zaczynamy. Aparat w dłoń, i... hmm... może by tu jakoś posprzątać? Albo nie, bardziej naturalnie... w końcu tak właśnie się uczę, tak pracuję, tak gram...

Moja "walka z wiatrakami" - Logitech diNovo Media Desktop Laser - cz. 3

Przyznam Wam bez bicia, tytuł jest przydługi. Pierwsza jego część to tytuł nowej serii na moim blogu (blagu? :P) opisującej moje zmagania z różnymi firmami. Druga część - o co konkretnie chodziło.

Słowem więc wstępu odnośnie tychże zmagań. Mam pecha, i to sporego. 90% sprzętu, który zakupię, jest fabrycznie uszkodzony lub wadliwy. Praktycznie w ciągu pierwszego miesiąca od zakupu, sporo spośród tych 90% ląduje na reklamacji. Pozostałe 10% to zbyt malutkie badziewia, żeby się o to martwić.

Co kreuje taki los? Nie mam bladego pojęcia. Po prostu tak jest i tyle.

Moja "walka z wiatrakami" - Logitech diNovo Media Desktop Laser - cz. 2

Przyznam Wam bez bicia, tytuł jest przydługi. Pierwsza jego część to tytuł nowej serii na moim blogu (blagu? :P) opisującej moje zmagania z różnymi firmami. Druga część - o co konkretnie chodziło.

Słowem więc wstępu odnośnie tychże zmagań. Mam pecha, i to sporego. 90% sprzętu, który zakupię, jest fabrycznie uszkodzony lub wadliwy. Praktycznie w ciągu pierwszego miesiąca od zakupu, sporo spośród tych 90% ląduje na reklamacji. Pozostałe 10% to zbyt malutkie badziewia, żeby się o to martwić.

Co kreuje taki los? Nie mam bladego pojęcia. Po prostu tak jest i tyle.

Moja "walka z wiatrakami" - Logitech DiNovo Media Desktop Laser - cz. 1

Przyznam Wam bez bicia, tytuł jest przydługi. Pierwsza jego część to tytuł nowej serii na moim blogu (blagu? :P) opisującej moje zmagania z różnymi firmami. Druga część - o co konkretnie chodziło.

Słowem więc wstępu odnośnie tychże zmagań. Mam pecha, i to sporego. 90% sprzętu, który zakupię, jest fabrycznie uszkodzony lub wadliwy. Praktycznie w ciągu pierwszego miesiąca od zakupu, sporo spośród tych 90% ląduje na reklamacji. Pozostałe 10% to zbyt malutkie badziewia, żeby się o to martwić.

Co kreuje taki los? Nie mam bladego pojęcia. Po prostu tak jest i tyle.