Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Dlaczego wybrałem Orange - wpis bonusowy, niesponsorowany

Postanowiłem Was jeszcze trochę pomęczyć z oczekiwaniem na dalsze przygody z Orange i w dniu dzisiejszym urządzam sobie maraton krótkich, drobnych wpisów. Możliwe, że dojdzie jeszcze jeden wpis, niezwiązany ze światem IT bezpośrednio. Tak czy siak, niniejszy, poświęcony jest porównaniu ofert różnych operatorów - ale z innego punktu widzenia.

Kluczem jest telefon

Nie, nie aparat telefoniczny. Chodzi o telefon, w sensie połączenia głosowego. Nie będę tutaj porównywał żadnej firmy, która do mnie sama się nie zgłosiła z propozycją zmiany mojej taryfy ;) A, że dzwoniła tylko jedna...

Serio: dlaczego nie Era (T-Mobile), Heyah, Plus, ani sieci wirtualne?
Sieci wirtualne odpadają i tak od samego początku. Bo są sieciami wirtualnymi. Sprawa zamknięta, koniec i basta.

r   e   k   l   a   m   a

Era nie miała nic ciekawego do zaoferowania w cenniku. Heyah dawała bodaj 300 sms-ów do wszystkich sieci za każde doładowanie za 50 zł. Trochę mało... Poza tym, ceny połączeń do innych sieci nie były konkurencyjne. Plus miał ciekawe propozycje abonamentu, w szczególności z uwzględnionym dostępem do Internetu, ale... regulaminy zawiodły, a ostatecznie także cennik.

Kto zadzwonił?

Zabłąkana owieczka z Play :) Pewna Pani, pewnego niedzielnego ranka, zadzwoniła do mnie, mówiąc, że ma dla mnie ofertę. Ja wielce zdziwiony, spytałem o co chodzi. Otrzymałem pytanie zamiast odpowiedzi - czy jestem kierownikiem takim i owakim. Oczywiście, odpowiedziałem, że nie.

I tu zaczęła się zabawna część. Pani z Play, pracująca w dziale promocji dla klientów biznesowych, zamiast podziękować za informację i zadzwonić tam, gdzie powinna... zaczęła składać mi ofertę dla klienta indywidualnego. Grzecznie odmówiłem, rozmowa prawie się zakończyła. Ostatecznie, umówiłem się z Panią na następną sobotę, żeby miała możliwość dokładniejszego przestudiowania oferty, której (olaboga!) nie znała zbyt dobrze. Dopiero wówczas nastąpił koniec.

Parę dni później zadzwoniła znowuż inna pani. Tym razem w trakcie moich zajęć z Systemów Operacyjnych. Opuściłem salę, spytałem o co chodzi. Oczywiście - o ofertę dla pana kierownika. Podziękowałem, poprosiłem, żeby zaznaczyć, że jest to numer prywatny, i że proszę do mnie nie dzwonić, szczególnie, że już jestem umówiony. Przeprosiła, pożegnała się. Koniec.

Minął tydzień. W sobotę nikt nie zadzwonił. Ponownie zadzwoniła Pani z Play. Podejrzewam, że były tam we dwie, na zmianę, gdyż to była pierwsza z nich. Tym razem odebrałem (mój błąd) siedząc na sali w trakcie Systemów Operacyjnych. Byłem wyraźnie poirytowany. I... zostałem usunięty z sali, czego oczywiście nie omieszkałem Pani z Play zakomunikować. Wyraźnie speszona... spytała, czy nie jestem zainteresowany ich ofertą...

Wysłuchane (?) błagania

Bodaj dwa tygodnie później, jedna z Pań zadzwoniła do mnie zaraz przed wykładem z Metod Probabilistycznych. Wyszedłem na korytarz (byłem już na sali), i rozpocząłem dyskusję. Była to bodaj duża, 30 minutowa przerwa. Nie starczyło jej na tę rozmowę - postanowiłem bowiem tę sprawę doprowadzić do końca.

Na początek spytano mnie o moją aktualną ofertę. Wyliczyłem:
- 75 zł na połączenia, sms-y i dostęp do Internetu na 3 miesiące, czyli 25 zł miesięcznie
- Stawki: 29 groszy do Orange i innych sieci, 75 groszy do Play i 60 groszy do Polsatu Cyfrowego, 5 groszy za sms-a do Orange, 18 groszy za sms-a do innych sieci, drożej do Play i Polsatu Cyfrowego (nie wiem ile dokładnie)
- 60 minut do wszystkich sieci poza Play i Polsatem Cyfrowym przez pierwsze 31 dni
- 1200 minut do 3 wybranych numerów w Orange przez pierwsze 30 dni
- 6 minut do wszystkich sieci poza Play i Polsatem Cyfrowym za każde dłuższe bądź równe 2 minutom połączenie, maksymalnie 45 minut w ciągu dnia
- 30% z 50 zł (a więc 15 zł) do wykorzystania na połączenia i sms-y z Orange i telefonią stacjonarną (na cały okres doładowania)

Nie pamiętam, czy już wtedy działały te oferty, ale dziś dochodzą do tego dodatkowo:
- Skarbonka - 5% kwoty doładowania ląduje na specjalnym koncie, z którego po przekroczeniu kwoty 5 zł mogę doładować swój telefon na jeden z dwóch sposobów:
* Na konto normalne - 100% kwoty
* Na konto promocyjne - 150% kwoty
Co więcej, niewykorzystane fundusze co 93 dni rosną o 5% od swojej wartości.
- Co druga minuta gratis - tak jak w nazwie, co druga minuta jest za darmo. Do wykorzystania w ten sposób jest 1200 minut w ciągu 30 dni. Nie jest to płatny pakiet!
- UFOmesy - Jeśli aktywuję usługę (za darmo), a następnie doładuję konto za minimum 10 zł, to za każde wysłane w ciągu dnia 5 sms-ów opłaconych z konta głównego, otrzymam 5 darmowych sms-ów do wszystkich sieci (maksymalnie 75 w ciągu jednego dnia).
- HiperOdnowa - Jeśli doładuję konto, i przez 10 dni będę prowadził rozmowy, po czym doładuję je ponownie, otrzymam zwrot 30% kosztów na konto promocyjne (czyli do Orange i numerów Stacjonarnych); dla 20 dni, jest to 10% zwrotu. Dodane fundusze ważne są 5 dni.

Sporo tego, nie sądzicie? Przy założeniu, że aktywuję wszystkie usługi, przez pierwszy miesiąc doładowania mogę korzystać z telefonu na łączną sumę ok. 1600 zł, natomiast w pozostałych miesiącach ok. 1200 zł. Przy doładowaniu trwającym 3 miesiące, wartym 75 zł na cały okres, czyli 25 zł miesięcznie.

Co więc zaoferowała mi Pani z Play? Abonament w wysokości 30-kilku złotych, a w nim:
- Połączenia do wszystkich sieci za 29 groszy za minutę (nie pamiętam po ile sms-y)
- Ileś bonusowych minut do wykorzystania przez 14 dni od doładowania
- Droższe połączenia przychodzące dla innych (a więc nikomu by się nie chciało do mnie dzwonić, jeśli braknie mi pieniędzy - bo wyjdzie im to za drogo)
- Prawie całkowity brak promocji
- Możliwość zmiany profilu na internetowy, wówczas miałbym...

...bezprzewodowy dostęp do Internetu w wydaniu Play

- Prędkość: 1 MBit/s (dla porównania: Era w tamtym czasie udostępniała już pełne 7,2 MBit/s dla wszystkich usługobiorców)
- Transfer w obu kierunkach: 1 GB

A cena nadal pozostała na poziomie 30-kilku złotych... Ale najlepsze było tłumaczenie, że to wcale nie jest mało:

- Chwila. To nie tylko mam 1 MBit/s prędkości, zamiast możliwych w moim telefonie 3,6 MBit/s, ale jeszcze mam mieć ograniczenie do 1 GB? A co jak je przekroczę?
- Nic! Zupełnie nic!
- A jak jest to sformułowane w regulaminie?
- Nie ma. Jest tylko, iż istnieje limit.
- W takim razie po co ten limit?
- No, po jego przekroczeniu możemy Panu spowolnić łącze...
- Aha. Możecie Państwo?
- Tak, ale tylko jak sieć będzie obciążona...
- Państwa sieć już jest nadmiernie obciążona, wnioskując po tym jak Panią przerywa na linii biznesowej. A do jakiej prędkości?
- 16 KBit/s
- Słucham?
- 16 KBit/s
- Pani wybaczy, to jest po prostu śmieszne. Nawet Plus oferuje 36 KBit/s, a zwykłe łącze modemowe w moim domu miałoby 56,6 KBit/s. Jak sobie Pani to wyobraża?
- Ale my nie spowalniamy zazwyczaj!
- A korzysta Pani? Zdarzyło się to Pani?
Cisza...

Spóźniony, wszedłem na Metody Probabilistyczne. Ale że już było jakieś 10 minut po rozpoczęciu, ilość notatek była nie do przepisania w "czasie rzeczywistym" :P Cóż... wiele mnie ta rozmowa, w połączeniu z lenistwem, później kosztowała ^^'

Dlaczego wybrałem Orange?

Czy nadal muszę próbować odpowiedzieć na to pytanie? ;)

Kończąc historię, umówiłem się na rozmowę w następny weekend. Nie zadzwoniono do mnie. Jakiś czas później, kiedy jechałem (na szczęście z "zestawem głośnomówiącym" - kiedyś go Wam może opiszę :D) na trasie Poznań-Jarocin, zadzwonił do mnie ktoś z Play. Tym razem był to Pan z Play. I spytał, czy może z kierownikiem... Na słowa, że jestem osobą prywatną i to jest numer prywatny, i nie życzę sobie tych telefonów wynikających z ich bałaganu... spytał, czy nie chciałbym posłuchać jego oferty dla klientów indywidualnych...

Było mi samotnie w samochodzie ( ;) ), więc z rozbawieniem zgodziłem się. Zaproponował mi tę samą taryfę, co jego koleżanka parę miesięcy wcześniej. Jak zacząłem opisywać swoją aktualną taryfę, sam zadbał o szybkie zakończenie rozmowy, słowami: "w takim razie nie mam chyba nic lepszego do zaoferowania".

Akt rozżalenia

Kiedyś, za czasów Idei, Ery i Plusa, abonament był czymś drogim, ale znacznie opłacalniejszym od ofert na kartę. Każda kolejna umowa była progresywnie lepsza, program lojalnościowy pozwalał na wiele - choćby na to, że co 3 miesiące, z programu Profit na telefonie z abonamentem, miałem możliwość doładowania swojego telefonu na kartę za 50 zł. Dziś, w Orange, z PayBackiem nie wiem ile czasu muszę zbierać punkty, i to już nie tylko w samym Orange, ale jeszcze w Realu jednocześnie ;) Niby powinno być lepiej... pytanie tylko: dla kogo...

Miało być krótko

Wyszło jak wyszło. Żeby było krócej, nie załączam obrazków :D Dajmy wytchnąć naszym zmęczonym łączom ;) 

Komentarze