NVIDIA SHIELD – test androidowego tabletu, który rzuca wyzwanie konsolom

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

Od jakiegoś po naszej redakcji krąży tablet NVIDIA SHIELD, oficjalny następca przenośnej konsolki Shield Portable z 2012 roku. Jego debiut zaskoczył. Spodziewano się ulepszonej wersji minikonsolki, otrzymaliśmy tymczasem androidowy tablet. W czasach, gdy tabletów na rynku jest od zatrzęsienia, kolejny mógł wywołać tylko ziewnięcia… ale nie w tym wypadku. Choć urządzenie Nvidii jest na rynku od niemal roku (zadebiutowało w USA w sierpniu 2014), wciąż jest w czołówce, jeśli chodzi o wydajność, bijąc przy tym konkurencję na głowę w swoim głównym zastosowaniu, czyli graniu – i to nie tylko w gry mobilne. Zapraszam więc Was do zapoznania się z jego testem, a wkrótce po tym, do wzięcia udziału w konkursie, w którym będziecie mogli wygrać tablet SHIELD.

Ładna czarna bryła

Jak na urządzenie tych rozmiarów (130 × 220 × 9,1 mm) SHIELD swoje waży. Te 390 gram nie bierze się jednak z niczego. Metalowych części tu nie uświadczymy, ale mimo to tablet jest wykonany bardzo solidnie, a jego elementy bardzo dobrze spasowane. Nic tu nie trzeszczy, mamy do czynienia ze zwartą bryłą. Od razu też widać, że to urządzenie zbudowane z myślą o graniu i multimediach – proporcje ekranu 16:10 sprawiają, że dostajemy panoramiczny obraz bez przycinania.

Od frontu zobaczymy wyświetlacz IPS o przekątnej ośmiu cali i rozdzielczości 1920 × 1200 pikseli (gęstość 294 ppi), osłony stereofonicznych głośników i przednią kamerę. Niestety wyświetlacz nie jest pokryty żadnym ochronnym materiałem, lepiej uważać, by go nie porysować. Ramka wokół ekranu mogłaby być też mniejsza.

Plecki wykonane są z przyjemnego w dotyku, a zarazem stawiającego opór materiału, przypominającego silikon medyczny, dzięki czemu tablet dobrze leży w dłoniach, nie ma obawy, że przypadkowo się wyślizgnie. Podczas intensywnego grania, plecki lekko się nagrzewają, ale nie jest to nic nieprzyjemnego. Oprócz napisu SHIELD z tyłu zobaczymy też obiektyw głównej kamery, oraz slot na specjalne pojemnościowe piórko (załączone w komplecie).

Na górnej krawędzi (w pionowej orientacji umieszczono szczelinę głośnika, oraz złącza microUSB (z diodą wskazującą aktywność), miniHDMI (1.4a) oraz minijack. Na prawej krawędzi jest przycisk włącznika, przycisk regulacji głośności, sloty na karty microSD i nanoSIM oraz gniazdo piórka, gwarantujące jego bezpieczne osadzenie. Zastosowane w tablecie fizyczne przyciski mogłyby być jednak lepsze, minimalnie tylko wystają poza krawędź, ich przyciskanie jest niewygodne, nie mamy pewności co do skutków przyciśnięcia. U dołu znajdziemy tylko szczelinę głośnika, a po lewej, co warte uwagi, gniazda, w których umieszcza się zatrzaski magnetyczne specjalnego etui Nvidii – SHIELD Cover.

Etui to nie znajduje się w zestawie, niestety trzeba je dokupić oddzielnie. Kosztuje około 100 złotych. Złożone służy jako umiarkowanie stabilna podstawka dla tabletu. Po zamknięciu dobrze chroni wyświetlacz. Zabezpieczony takim etui tablet wygląda bardzo elegancko, zwracał uwagę w miejscach publicznych (miałem okazję wyjąć go w popularnej gamerskiej knajpie we Wrocławiu, gościom bardzo się spodobał).

GeForce zamknięte w tablecie

NVIDIA zachwala swój tablet jako urządzenie o niezrównanych możliwościach graficznych w swojej klasie – i wystarczy uruchomić demo Tegra FaceWork, by się o przekonać, że nie są to puste przechwałki. Sercem tabletu jest układ Tegra K1. To cztery 32-bitowe rdzenie Cortex A15 taktowane zegarem maks. 2,2 GHz, sparowanymi ze 192 rdzeniami CUDA i 2 GB pamięci RAM DDR3. Wykonany w mikroarchitekturze Kepler GPU GK20A wspiera większość mechanizmów znanych z „dużych” kart GeForce, takich jak globalne oświetlenie, HDR, teselacja czy rozpraszanie podpowierzchniowe. Wydajności tego umieszczonego przecież w niewielkim ośmiocalowym tablecie czipu trudno sprostać. Da się to odczuć przy jego codziennym używaniu, pokazują to też benchmarki.

Weźmy popularny 3DMark IceStorm Unlimited – SHIELD osiąga w nim ok. 30 tys. punktów, więcej od HTC Nexusa 9, a niewiele mniej od znacznie większego i droższego Surface Pro 3 Microsoftu z procesorem Core i3, należącego przecież do innej klasy urządzeń. Z łatwością wygrywa też z Samsungiem Galaxy S6 czy iPadem Air 2. W bardzo wymagającym teście SlingShot (ES 3.1), z wynikiem ponad 2300 punktów wyraźnie pokonuje Nexusa 9 czy Galaxy Note 4. Z tak wydajnym „sercem”, SHIELD radzi sobie bez problemu z odtwarzaniem wideo FullHD w 60 FPS, poradził sobie też z płynnym odtwarzaniem wideo 4K na telewizorze podpiętym przez złącze HDMI.

Poza zastosowaniami stricte graficznymi już tak dobrze nie jest, ale i tu SHIELD należy do ścisłej czołówki. W benchmarku PCMark z wynikiem ok. 5500 pkt wygrywa z większością tabletów bazujących na najnowszych procesorach Intel Atom, ustępuje nieco najnowszemu Nexusowi N9 (wyposażonemu w 64-bitową odmianę Tegry K1).

Co ciekawe, na tak wysokiej wydajności tabletu nie ucierpiał czas pracy na zasilaniu bateryjnym. W środku znalazła się bateria o pojemności 19,75 Wh (5175 mAh). Pozwalać ona ma na 10 godzin surfowania po Sieci czy oglądania wideo i do pięciu godzin grania. Deklaracje producenta nie odbiegają zbytnio od rzeczywistości. Grałem na tym tablecie w w Half-Life 2 do pełnego rozładowania przez około pięć godzin, i to na pełnej jasności ekranu i głośności głośników. Benchmark PCMark pokazał równo sześć godzin pracy na baterii. To o połowę mniej niż Galaxy Tab 12.2, ale też urządzenie Samsunga jest znacznie większe, ma akumulator 35 Wh i odczuwalnie mniejszą wydajność niż SHIELD. Stosunkiem czasu pracy do rozmiarów i wydajności tablet Nvidii należy do ścisłej czołówki.

Szybko odkrywamy za to, że urządzeniu brakuje pamięci zewnętrznej. Testowany przeze mnie model miał 16 GB eMMC, dostępna jest też wersja 32 GB – i w normalnym urządzeniu to by wystarczyło. Te wszystkie piękne gry na Androida zajmują gigabajt i więcej, multimedia też zaczynają zajmować coraz więcej miejsca, więc wbudowana pamięć kończy się bardzo szybko. Na szczęście, w przeciwieństwie do popularnego tabletu konkurencji, tu rozszerzyć pamięć zewnętrzną jest bardzo łatwo. Obsługiwane są karty microSDHC o pojemności do 32 GB oraz karty microSDXC o pojemności nawet do 256 GB. Ze swojej strony wypróbowałem kosztującą ok. stu złotych kartę SDXC 64 GB firmy ADATA i muszę powiedzieć, że nie zauważyłem żadnych efektów ubocznych – aplikacje zainstalowane na karcie uruchamiają się szybko, odtwarzanie i nagrywanie mediów przebiega bez zacięć. Trzeba jednak powiedzieć, że umieszczenie karty w slocie wymaga zdolności manualnych.

Coś dla oka, coś dla ucha

Wbudowany w Shielda ośmiocalowy panoramiczny wyświetlacz IPS o rozdzielczości 1920 × 1200 pikseli sprawia niezłe wrażenie. Co prawda widać, że nie jest co prawda tak jasny jak iPad Air czy Galaxy Tab Pro 10.1, ale zapewnia za to fenomenalny poziom czerni i kontrast, zauważalnie lepsze niż w iPadzie Air. Przy pełnej jasności ekranu bez problemu można czytać w świetle słonecznym.

W porównaniu do iPadów z wyświetlaczem Retina widać jednak, że reprezentacja kolorów mogłaby być jednak znacznie lepsza. Profesjonalne pomiary z użyciem kolorymetru pokazały, że pod względem reprezentacji skali szarości jak i przestrzeni barw sRGB SHIELD pozostawia trochę do życzenia, szczególnie przy bardziej nasyconych kolorach. Na plus trzeba wymienić bardzo szerokie kąty widzenia, bez zauważalnych zniekształceń. Reasumując, graczom te niedostatki nie będą przeszkadzały (nie ma co udawać, tekstury w grach to nie jest profesjonalna fotografia), fotografowie mogą marudzić.

Skoro mowa o fotografach, to warto też wspomnieć o wbudowanych kamerach. Oczywiście tablet to nie urządzenie do robienia pięknych zdjęć, ale zastosowane tu rozwiązania są całkiem dobre. Co ciekawe, zarówno przednia jak i tylna kamera stosują taki sam sensor 1/4” 5 Mpix. Różnica jest w obiektywie – tylna ma jasność f/2.0 z ogniskową 2,95 mm, przednia f/2.8 i ogniskową 4,76 mm (przynajmniej wg producenta, mi wydała się krótsza). Żadnych diod doświetlających nie znajdziemy. Przy prowadzonych przez komunikator wideorozmowach, obraz z przedniej kamery jest znakomity, a obraz z tylnej? No cóż, nie jest zły, nawet w ciemności można coś uchwycić, bez dużych szumów. Całkiem dobrze wychodzą też zdjęcia makro, moim zdaniem najbardziej przydatny typ fotografii „tabletowej”.

A co z tymi uszami? W przeciwieństwie do wielu tabletów konkurencji, tu nie znajdziemy Dolby Stereo, ale i tak zastosowane w Shieldzie głośniki nie powinny nikogo rozczarować. Dźwięk jest czysty i mocny. Dwa frontowe głośniki stereo bass-reflex radzą sobie i z niskimi i z wysokimi tonami, tak że bez cierpień można sobie pozwolić na granie bez słuchawek. Ich moc jest wystarczająca, by tablet był słyszalny z drugiego końca kilkunastometrowego pokoju. Tak dobrego dźwięku z tabletu nigdy wcześniej nie słyszałem. SHIELD nie ma też problemu z podłączeniem zewnętrznego sprzętu audio, sparowałem go z zewnętrznym wzmacniaczem po Bluetooth i dźwięk był bardzo dobry. Niczego też nie można zarzucić wbudowanemu mikrofonowi.

Łączność ze światem i sensory

Niektórzy liczyli na Wi-Fi 802.11ac w Shieldzie. Nic z tego, w środku znajdziemy czip Broadcoma BCM 43241, obsługujący dwupasmowe Wi-Fi 802.11n, w dwuantenowym układzie 2x2 MIMO. Maksymalna przepustowość, w paśmie 5 GHz powinna osiągnąć 300 Mb/s. U mnie w warunkach domowych, z routerem ASUS AC2400 RT-AC87U, uzyskałem ok. 185 Mb/s. Trzeba powiedzieć sobie uczciwie – dobry router to dla tabletu SHIELD kluczowa sprawa, bez niego można zapomnieć o wygodnym graniu przez usługi strumieniowania gier, takie jak GRID czy GameStream. Oczywiście jest tu też Bluetooth 4.0, pozwalający na łatwe parowanie tabletu z głośnikami, gadżetami takimi jak kostka do gry DICE+ czy komputerem.

Oprócz modelu wyposażonego tylko w Wi-Fi, NVIDIA oferuje także model z modułem łączności komórkowej. Zapewnia on łączność przez LTE, HSPA+, 3G, 2G, GSM i EDGE. Niestety nie miałem okazji go sprawdzić, z informacji użytkowników na oficjalnym forum wynika jednak, że strumieniowanie gier przez LTE nie jest czymś niemożliwym (ale kto chciałby za nie płacić?).

Całości obrazu dopełnia działający bez Wi-Fi odbiornik GPS/GLONASS, który namierza pozycję w ciągu kilkunastu sekund (nawet w niesprzyjających warunkach, między wysokimi budynkami), czuły trzyosiowy akcelerometr oraz żyrometr.

Peryferia

Każdy SHIELD sprzedawany jest w komplecie z pojemnościowym piórkiem Direct Stylus 2. Moja żona z tego jednego powodu zakochała się w tym tablecie – na rynku nie widzieliśmy dotąd niczego porównywalnego. Piórko pozwala na precyzyjną kontrolę grubości rysowanych i pisanych linii, reaguje na zmiany w nacisku, a opóźnienie w pisaniu jest niezauważalne, znacznie mniejsze, niż np. w Galaxy Note. Robienie odręcznych notatek w preinstalowanych programach Write czy Evernote jest równie wygodne, co pisanie na papierze. Rysowanie i malowanie w programie Dabbler to przyjemność. Mieliśmy okazję dać Shielda do zabawy zawodowej artystce – efekty możecie zobaczyć pod koniec przygotowanego wideo. Warto podkreślić, że piórko może być wykorzystane praktycznie z każdą aplikacją, np. w Gmailu. Wystarczy przełączyć ekranową klawiaturę w tryb rozpoznawania pisma odręcznego. Moje rozpoznawał bezbłędnie, choć może to dlatego, że piszę dość kwadratowymi literami.

Piórko jest w cenie tabletu. Za niezbędny jednak do wielu gier gamepad trzeba będzie zapłacić dodatkowo – i to niemało, specjalny kontroler kosztuje obecnie ok. 250 zł. Moim zdaniem to mądre postawienie sprawy, nauczka z błędu, jakie popełnił Microsoft z konsolą Xbox One, zmuszając początkowo klientów do kupowania jej w pakiecie z kamerą 3D Kinect, mimo że wielu nie było tym zainteresowanych. Sprzedawany oddzielnie pad kupią tymczasem tylko faktycznie nim zainteresowani, pozostali dostają tablet w minimalnej cenie.

Co można powiedzieć o samym padzie? Trzeba się do niego przyzwyczaić. Ja zwykle gram na DualShocku 3, opanowanie pada Shielda przyszło mi szybko, choćby ze względu na symetrycznie rozmieszczone dżojstiki – fanom Xboksa może być trudniej. Pad od Nvidii to duża, skomplikowana konstrukcja. Oprócz normalnych dla padów przycisków i dżojstików, znajdziemy tu też dodatkowe przyciski do sterowania interfejsem Androida, a także, co szczególnie warte uwagi, precyzyjny touchpad. Otwiera to drogę do grania w pozycje, które na zwykłych padach są niezbyt grywalne. Pochwalić można też umieszczenie w padzie gniazda słuchawkowego, dzięki czemu do grania w trybie konsolowym odpada koszt słuchawek bezprzewodowych.

Jest jeszcze jedna różnica między tym padem, a znanymi z konsol Sony czy Microsoftu. Łączy się on z tabletem nie za pomocą Bluetootha, ale przez własnościową implementację Wi-Fi Direct. Była to dobra decyzja, gdyż różnica jest ogromna, szczególnie w FPS-ach. Moi drodzy, to jest naprawdę szybkie, opóźnienia są niezauważalne. Porównałem go sobie z graniem na podłączonym przez Bluetooth DualShocku – do starego pada nie bardzo chce się wracać.

Znacznie więcej, niż tylko czysty Android

SHIELD zadebiutował na rynku z Androidem 4.4 KitKat, jednak wiadomo było, że na tym rozwój jego oprogramowania się nie skończy. Od zeszłego roku NVIDIA wydała już osiem oficjalnych aktualizacji systemu drogą radiową (OTA), nie tylko usuwających usterki, ale też wprowadzających zupełnie nowe funkcje. W listopadzie taka aktualizacja radykalnie ulepszyła Shielda – tablet, jako jedno z pierwszych urządzeń, dostał oficjalną wersję Androida 5.0 Lollipop, wraz z nowym, inspirowanym Material Design interfejsem użytkownika, nowymi graficznymi API, klientem streamingu gier GRID i ulepszoną aplikacją malarską Dabbler.

W grudniu kolejna aktualizacja przyniosła poprawki Androida 5.0.1, ale też wsparcie najnowszego OpenGL-a 4.5, optymalizację wykorzystania pamięci, wspomagane akceleracją GPU efekty wizualne dla filmów i fotografii z podglądem na żywo. W lutym kolejne ulepszenia interfejsu, klienta GRID, wydłużenie czasu pracy na baterii i obsługę wielu kontrolerów w grach strumieniowanych przez GameStream. W maju zaś właściciele Shielda zaczęli otrzymywać aktualizację do Androida 5.1, wraz z mechanizmami ulepszonego bezpieczeństwa, zwiększeniem wydajności grafiki i sprzętowym wsparciem dla globalnego tone mappingu, dzięki któremu można wydobyć więcej szczegółów obrazu z najjaśniejszych i najciemniejszych jego partii.

Nie spotkałem się jeszcze dotąd z androidowym urządzeniem, które z takim zaangażowaniem byłoby rozwijane przez swojego producenta. Można być pewnym, że SHIELD jako jeden z pierwszych tabletów dostanie w tym roku Androida M, a jego systemowe aplikacje będą stale ulepszane.

Przyjrzyjmy się bliżej samym aplikacjom. Na starcie dostajemy oczywiście standardowy pakiet aplikacji Google (Chrome, Gmail, Maps, Drive, YouTube, Hangouts itp.) oraz pakiet aplikacji Nvidii – SHIELD Hub, NVIDIA Dabbler, Write, SHIELD Controller i SHIELD Console. SHIELD Hub kiedyś nazywał się Tegra Zone – jest to agregator wszystkich gamingowych atrakcji dla tego tabletu. Przez niego możemy uzyskać dostęp do gier strumieniowanych z chmury lub lokalnego PC, czy też wyszukać androidowe gry zoptymalizowane pod kątem procesora Tegra. Ich zakup i instalacja przebiega normalnie, przez sklep Play, SHIELD Hub po prostu ułatwia ich wyszukiwanie według gatunków.

NVIDIA Dabbler to wspomniana już aplikacja do rysowania i malowania. Zasługuje na oddzielną recenzję – powiem tylko, że dostajemy całkiem realistyczne narzędzie do rysowania ołówkiem, malowania akwarelami i farbami olejnymi, możemy mieszać barwy, kontrolować rozwodnienie, modyfikować grawitację, wybierać pędzelki czy stosować szpachelkę. Dabbler pozwala na pracę na warstwach, importowanie bitmap i grafik wektorowych (które można płynnie transformować), a nawet modyfikowanie oświetlenia płótna. Możemy rysować nie tylko piórkiem, ale też palcami.

Write to drugie narzędzie pokazujące możliwości piórka. Szybkie notatki na kartkach wirtualnego zeszytu plus mechanizm zarządzania – nie jest to Evernote, ale w wielu wypadkach może wystarczyć, szczególnie że dzięki akceleracji GPU działa b. szybko, piórkiem pisze się praktycznie bez opóźnień. SHIELD Controller to aplikacja do zarządzania padem, pozwalająca m.in. na rekonfigurację funkcji przycisków, zaś SHIELD Console pozwala na przekształcenie tabletu w konsolę stacjonarną: po podłączeniu go przez HDMI do telewizora dostajemy na nim typowo telewizyjny interfejs, czytelny z odległości kilku metrów od ekranu.

Na koniec wspomnę o aplikacji fotograficznej, odbiegającej od standardowej aplikacji fotograficznej Androida. Oprócz standardowych funkcji oferuje także pomoce kompozycyjne, tryb HDR i działające w czasie rzeczywistym (dzięki akceleracji GPU) filtry. Korzysta się z niej całkiem wygodnie, choć oczywiście tablet ten nie jest lustrzanką (ani nawet jakąś flagową Lumią), cudownych zdjęć nim nie zrobimy.

Jak to jest z tym graniem?

Siłą tabletu gamingowego powinny być oczywiście gry. Niedawno mój redakcyjny kolega Paweł Piskurewicz miał okazję bawić się w streaming gier z usługi GRID i peceta, więc nie będę się powtarzał – potwierdzę tylko, że jeśli mamy dobre łącze internetowe i router pracujący w paśmie 5 GHz, to płynne granie w FullHD jest jak najbardziej możliwe.

Tutaj zajmę się kwestią gier lokalnie instalowanych na tablecie. Na dzień dobry dostajemy preinstalowaną kultową platformówkę Trine 2, która wygląda równie dobrze, co na PC czy PlayStation 4. Przez SHIELD Huba znajdziemy jeszcze ponad setkę zoptymalizowanych pod Tegrę gier (w tym Half-Life 2 i Portal), każdego miesiąca pojawiają się nowe, zwykle w rozsądnych cenach. Nawet najdroższe gry są kilkukrotnie tańsze, niż ceny nowości na konsole Sony czy Microsoftu. Ostatnio w Hubie znalazła się świetna gra filozoficzno-logiczna The Talos Principle za niecałe 23 złote. Ogromną popularnością cieszą się oczywiście darmowe Hearthstone czy World of Tanks Blitz.

Oprócz tego co w Hubie mamy oczywiście możliwość grania w zwykłe gry androidowe, ale jakie one są – każdy widzi. W porównaniu z grami dostępnymi na iPada oferta google'owego sklepu wypada gorzej, a co dopiero mówić o platformie Steam? Dlatego muszę powiedzieć, że paradoksalnie w gamingowym tablecie Nvidii najsłabszym punktem jest wybór gier. Z czasem może się to zmienić, wielu wydawców zainteresowało się wydaną niedawno stacjonarną konsolą SHIELD, wykorzystującą potężniejszą wersję procesora Tegra – X1, ale póki co, zainteresowani graniem na Shieldzie, gdy już ograją interesujące ich pozycje z Huba, będą musieli polegać na streamingu z PC czy chmury.

Konsola czy tablet?

Nie jest tak, że z czystym sumieniem mogę tablet NVIDIA SHIELD polecić każdemu. Szukający tabletów do celów biznesowych lepiej pewnie wyjdą na tabletach z Windows. Szukający tabletu najbardziej uniwersalnego pewnie powinni sięgnąć po iPada Air. Jednak jeśli chodzi o elektroniczną rozrywkę, tablet zielonej drużyny jest dzisiaj najlepszym tego typu produktem, mogącym wielu osobom zastąpić też stacjonarną konsolę. Jest to też urządzenie w pełni rodzinne, dzięki łatwemu zarządzaniu profilami użytkowników możemy wyznaczyć odrębne konta dla dzieci i dla dorosłych, każdy będzie miał dostęp tylko do swoich danych, fotografii i filmów. Przystępne ceny gier na Androida, generalnie niższe niż na PC (nie mówiąc już o konsolach), sprawiają że granie nie nadszarpnie też tak domowego budżetu. Nawet korzystanie ze streamingu gier wydaje się całkiem dobrym pomysłem. Pozostający w fazie testowej GRID to obecnie ponad 50 gier znanych z PC, jednak gdy tego lata stanie się dostępny komercyjnie, ich liczba ma szybko urosnąć do kilku setek. Dostęp do takiej biblioteki w cenie nie przekraczającej 20 dolarów miesięcznie (a o takiej kwocie się dzisiaj mówi) może sprawić, że SHIELD będzie o wiele lepszym rozwiązaniem niż stacjonarne konsole.

Co więcej, nawet bez tych wszystkich gier, jest to bardzo wygodne w użyciu, wydajne urządzenie, jeden z najlepszych tabletów z Androidem, jakie kiedykolwiek powstały. Do tej pory byłem niechętny wobec urządzeń z ekranem panoramicznym, wolałem ten iPadowy format 4:3, ale SHIELD to zmienił. Wygodnie mieści się w kieszeni bluzy czy spodni-bojówek, sprawdza się w podróży, w połączeniu z klawiaturą Bluetooth nada się też do prostszych prac biurowych. Dlatego sam zamierzam sobie taki tablet kupić, a dla Was mam dobrą wiadomość: urządzenie Nvidii będziecie mogli wygrać w naszym konkursie. Szczegóły już wkrótce.

© dobreprogramy