r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

NVIDIA uratuje Batmana, bo niedorobione gry nie zachęcają do kupna kart graficznych

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Niedawny upadek Mrocznego Rycerza w postaci niedorobionej wersji PC gry Batman: Arkham Knight, którą wycofano ze sklepów, nie przysporzył kłopotów tylko jej twórcom oraz wydawcy Warner Bros., ale również Nvidii. W końcu to biblioteki GameWorks obwiniano w głównej mierze za problemy z optymalizacją tytułu, również na kartach graficznych konkurencji. Firma wyjaśniła, że nie w jej interesie leży taki stan rzeczy.

W jednym z niedawnych wywiadów, główny inżynier w Nvidii Thomas Petersen podkreślił, że ponieważ to nowoczesne, fenomenalnie prezentujące się i działające płynnie produkcje, naszpikowane najróżniejszymi efektami, skłaniają komputerowych pasjonatów do kupna lepszych kart graficznych, brak optymalizacji jest zmorą także dla producenta. Dlatego właśnie setki specjalistów z firmy blisko współpracuje z Warner Bros., aby jesienią zamaskowany Bruce Wayne mógł pokazać swoje prawdziwe oblicze. Zaznacza równocześnie, że to nie on i jego koledzy, szykujący sterowniki pod nowe hity, odpowiedzialni są za wpadki programistów. Oni tylko udostępniają pewne rozwiązania.

r   e   k   l   a   m   a

Przypomina się, że biblioteki GameWorks, ułatwiające wprowadzenie do kolejnych gier realistycznego dymu, cieczy, ubrań, fizyki obiektów czy wreszcie włosów, są sprawą zupełnie opcjonalną. Używanie ich to wybór producenta, chcącego w pewien sposób pójść na skróty, zamiast od nowa wynajdywać koło. Oficjalnie nieprawdziwe są również wieści o specjalnym blokowaniu konkurencji czy twórców, w jakikolwiek sposób. Przy odrobinie wysiłku ze strony programistów, da się efekty graficzne nagiąć pod układy pochodzące nie od Nvidii, choć GameWorks powstało oczywiście z myślą o produktach z zielonym logo. Nie ma też żadnych specjalnych umów na wyłączność dla efektów.

NVIDIA będzie sobie dobrze radzić, jeśli radzić dobrze będzie sobie branża gier — krótko podsumowuje Petersen. Teraz, kiedy od niedawna możliwe są zwroty gier zakupionych na platformie Steam, ma to jeszcze większe znaczenie, a wydawcy po wielkiej wpadce Warner Bros. wreszcie pewnie przejrzeli na oczy. Wytwórca kart w dalszym ciągu będzie wspierał producentów gier, chcąc napędzić sprzedaż lepszych modeli, niemniej ostateczna jakość projektu nie zależy od niego. Pokazał to chociażby Wiedźmin 3: Dziki Gon, także robiący na komputerach przecież użytek z tego, co oferuje GameWorks.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.