reklama

Nawet połowa zliczonych użytkowników Microsoft Edge to boty

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Microsoft Edge miał być podstawową przeglądarką użytkowników Windows 10. Przepisany od podstaw, doskonale zintegrowany z najlepszym desktopowym systemem operacyjnym na świecie, miał nie dawać nikomu powodów, by szukać czegoś innego. Po prostu miał być wszystkim tym, czym Internet Explorer nie był. I przez pewien czas wyglądało na to, że faktycznie, użytkownicy się przekonali, wraz ze wzrostem popularności Windows 10, rosła też popularność Edge… przynajmniej na wykresach. W pewnym momencie Edge miało być używane przez nawet co czwartego użytkownika tego systemu. Jak twierdzi teraz jednak firma badawcza Net Applications, wyniki te zostały zakłamane aktywnością botów. W rzeczywistości popularność Edge jest daleko mniejsza.

Wizerunkowo to dla Microsoftu katastrofa. Według poprawionej metodologii Net MarketShare, popularność Edge wśród użytkowników Windowsa 10 spadła w ostatnim miesiącu do 13,82%, a na całym rynku komputerów desktopowych do 3,68%. Słabo to wygląda, biorąc pod uwagę to, że przed zmianami Edge miało być używane przez nawet 28,5% wszystkich użytkowników Windowsa 10. Co się więc stało?

Net Applications wyjaśnia, że to wina aktywności botów. Dochodzi do sytuacji, w której obserwowany ruch z niektórych dużych państw będzie całkowicie ruchem botów, przeznaczonych do generowania wartościowych kliknięć w reklamy. Takie zautomatyzowane systemy, próbujące naśladować zachowania ludzi, symulują dziś najczęściej kliknięcia z platformy Windows 10 z Edge, uważanej za wartościową.

Filtrowanie danych pochodzących z takiej aktywności botów to nic nowego, jednak dopiero niedawno Net Applications zaczęło sobie radzić z ich nową generacją. Nowe techniki detekcji pokazały, że w pewnym momencie nawet połowa odnotowanego z Edge ruchu to boty. Dopiero w ostatnich miesiącach aktywność botów spadła do około 30%.

Nie inaczej wyglądała sytuacja z Internet Explorerem. Po wycięciu ruchu z botów, jego popularność spadła ponad dwukrotnie. Nic więc dziwnego, że łączne udziały przeglądarek Microsoftu w ostatnim badaniu (listopad 2017) wyniosły 16,3%. W styczniu 2017 przeglądarki Microsoftu miały łącznie 32,7% rynku… ale po odfiltrowaniu ruchu z botów, było tego tylko 17,3%.

Zauważyć można, że te poprawione wyniki są znacznie bliższe temu, co pokazywał w swoich badaniach StatCounter, który dziś daje Internet Explorerowi globalny udział na poziomie 8,5%, zaś Microsoft Edge 10,9%. Trendy w badaniach obu firm jasno pokazują – jeśli nie stanie się cud, to popularność microsoftowych przeglądarek może spadnie poniżej poziomu Firefoksa. Nowa rewolucyjna wersja przeglądarki Mozilli została przyjęta życzliwie przez użytkowników, da się zauważyć, że wiele osób dotychczas korzystających z Chrome zdecydowało się zainstalować Firefoxa 57.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama