r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Netflix skończył... 20 lat. Krótka historia o podboju VOD

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Netflix właśnie obchodził swoje 20 urodziny, dlatego przy okazji odpalania świeczek na torcie, warto przyjrzeć się jego ewolucji. Serwis przecież na samym początku był tak naprawdę wypożyczalnią filmów DVD, które dostarczano pocztą do domów. Ciekawa jest też legenda jego powstania powtarzana przy różnych okazjach przez Reeda Hastings’a, współzałożyciela oraz dyrektora generalnego Netflixa. Na pomysł nowego modelu biznesowego miał wpaść, ponieważ zgubił kasetę VHS z filmem Apollo 13, którą wypożyczył z pobliskiej wypożyczalni. Do zapłacenia miał karę w wysokości 40 dolarów i to bezpośrednio pchnęło go do obmyślenia założeń, które do dziś stanowią podwaliny konceptu Netflixa.

Początki

Początki serwisu sięgają końcówki sierpnia 1997 roku. Netflix wtedy jeszcze nie był Netflixiem, popularyzacja formatu DVD w stanach rozpoczęła się rok wcześniej, a dane ze sprzedaży mówią o niespełna 500 tys. sprzedanych odtwarzaczy. W takich okolicznościach Hastings zaproponował wypożyczanie filmów z dostawą do domu. Zamówienie należało złożyć online, a same płyty DVD można było przetrzymywać do 7 dni. Po dwóch latach wprowadzono system abonamentowy. Pozwalał on na przetrzymywanie do 4 filmów bez ograniczeń czasowych.

Do 2002 roku firma zatrudniała mniej niż 400 pracowników i posiadała 600 tys. abonentów. Mimo niezbyt sporych rozmiarów zdecydowano się na wprowadzenie firmy na giełdę, ogłaszając tym samym pierwszą ofertę publiczną. Od tamtego czasu Netflix radzi sobie na parkiecie dużo lepiej niż Apple czy Amazon. Po 15 latach każde 1000 dolarów zainwestowane w papiery wartościowe wyceniane jest na równowartość 140 tys. dolarów.

r   e   k   l   a   m   a

VOD

W 2007 roku Netflix przybiera kształt, z którego znany jest dzisiaj, czyli finalnie wprowadzono VOD. Na samym początku usługa umożliwiająca strumeniowanie filmów działała równolegle z modelem wysyłkowym. Dopiero po 4 latach wygaszoną tę drugą i to w dość osobliwy sposób. Najpierw rozdzielono dwie usługi, ogłaszając powstanie Qwikstera. Miał on otrzymać w spadku wysyłkę filmów DVD, jednak już po miesiącu Reed Hastings postanowił go uśmiercić.

Trzymając się chronologii, kolejnym ważnym momentem w historii firmy była produkcja serialu House Of Cards. Pierwsze 13 odcinków pierwszej serii, na które przeznaczono 100 milionów dolarów, okazały się wielkim sukcesem, a sam serial otrzymał 9 nominacji Emmy. Po dwóch latach przedstawiono pierwszą produkcję kinową. Za 12 milionów Netflix kupił film Beast of No Nation, którego premiera odbyła się jednocześnie w kinach i na platformie Netflixa.

Słabe wejście na polski rynek

W styczniu 2016 roku Reed Hastings ogłasza rozszerzenie obecności swojego serwisu o kolejne 130 krajów, wśród których znalazła się też Polska. Premiera Netflixa jednak nie należała do najbardziej udanych. Powodów było wiele, a chyba najważniejszym z nich był brak serialu House Of Cards. Czym to było spowodowane? Netflix sprzedał prawa do serialu innej platformie. Dodatkowo przez pierwsze miesiące dostępna była jedynie angielska wersja interfejsu, z kolei wielu kasowym pozycjom takim jak Suits lub Breaking Bad brakowało polskich napisów bądź lektora. Zabrakło nawet płatności w złotówkach .

Jak informowaliśmy, w pierwszym miesiącu z serwisu korzystało 337 tys. polskich użytkowników. W lutym liczba ta gwałtownie spadła do 73 tysięcy. Powodem było zakończenie darmowego okresu. Po tym największym załamaniu Netflix szybko odrobił straty, utrzymując publikę aż do sierpnia na poziomie ok. 120 tys. Po tym nastąpił wzrost, a to za sprawą wprowadzenia systemu płatności w złotówkach.

Odrabianie zaległości

Odrobić zaległości pozwoliło także wprowadzenie polskiego interfejsu oraz stopniowe dodawanie coraz to większej liczby tytułów dostępnych z polskimi napisami bądź lektorem. Polscy użytkownicy nie mogli się także czuć opuszczeni w chwili premiery serialu Stranger Things, która nad Wisłą odbyła się w tym samym czasie co amerykańska. Wszystko to sprawiło, że pierwszy rok obecności na naszym rynku Netflix zakończył z wynikiem 1,65% zasięgu. Z jednej strony można uznać to za sukces, choć na tle cda.pl z zasięgiem 21,2% to wciąż dość skromne osiągniecie.

Aktualnie pod względem popularności serwisów VoD Netflix plasuje się na 7 miejscu i wydaje się, że bezpośrednim konkurentem jest Showmax, który w zestawieniu znajduję się o pozycję wyżej. Oba serwisy na polskim rynku funkcjonują w podobny sposób: połączyły siły z sieciami komórkowymi, które nieodpłatnie oferują swoim abonentom korzystanie z VoD jednej bądź drugiej platformy.

Oczywiście jak co roku o tej samej porze rywalizacja zaczyna się od nowa. Netflix od września zaproponuje swoim widzom nowe produkcje. Wśród nich znajdą się trzeci sezon Narcos premiera Star Trek: Discovery oraz drugi sezon The Expense. Okazuje się też, że niektóre pozycje zostaną usunięte z listy dostępnych filmów. Od końca sierpnia nie obejrzymy już m.in. Bękartów Wojny, Big Lebeowskiego czy Gladiatora.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.