Nie skreślajmy AMD – z pomocą Zen i Tajwańczyków „czerwoni” jeszcze powalczą z Intelem

Strona główna Aktualności

O autorze

Spośród producentów procesorów dziś chyba tylko Intel ma jasną, lub przynajmniej jasno wytyczoną przyszłość. Zamiary pozostałych są trudne do przewidzenia, pojawiające się doniesienia wzajemnie sobie przeczą. Najwyraźniej widać to w wypadku AMD, które według wszelkich wcześniejszych raportów miało całkowicie zakończyć współpracę z tajwańskim producentem TSMC i całą produkcję przenieść do Global Foundries. Sytuacja rynkowa zrewidowała jednak te założenia. Włoski serwis Bitsandchips.it dowiedział się, że AMD nie tylko nie zerwało z TSMC, ale też jego siłami przedstawi swoje nowe procesory, produkowane w procesie 16 nm i wykorzystujące zupełnie nowe, niepodobne do Bulldozera rdzenie.

Na pewno procesory graficzne od AMD, które zobaczymy w pierwszej połowie 2015 roku, będą wciąż produkowane w procesie 28 nm. Proces procesowi jednak nierówny – to co zaoferowało GlobalFoundries, czyli 28 nm SHP (Super High Performance) ma pozwolić na uzyskanie wyższych częstotliwości pracy i mniejszej powierzchni czipu przy tym samym napięciu. Pozwoli to na obniżenie kosztów produkcji i zwiększenie wydajności, mimo że rozmiar tranzystora pozostanie ten sam.

Jednak według doniesień Włochów, kolejna generacja GPU, która pojawić miałaby się pod koniec 2015 roku, wykonana będzie w procesie 16 nm u TSMC. Podobno za decyzją tą stoją kwestie przede wszystkim logistyczne: moce produkcyjne w procesie 14 nm Global Foundries i Samsunga, który miałby być kolejnym krokiem dla AMD, są już niemal całkowicie zarezerwowane, zaś Tajwańczycy wciąż przyjmują klientów. Co więcej, mimo pewnej miniaturyzacyjnej przewagi procesu Global Foundries i Samsunga, nie przekłada się ona na wyższą wydajność i niższe zużycie energii. Z danych dostarczonych przez TSMC wynika, że oba procesy mają być pod tym względem porównywalne, ale ich podejście, pozwalające na wykorzystanie nawet 95% tych samych narzędzi co stosowane w procesie 20 nm, jest po prostu tańsze.

Warto tu zaznaczyć, że wszyscy producenci ścigają się tu do tej samej konstrukcji tranzystora – FinFET, w której kanał, źródło i dren są odseparowane od niedomieszkowanego podłoża, a prądy upływu znacznie ograniczone. Do tej pory liderem tu jest Intel, ze swoimi tranzystorami Tri-Gate i opracowywanym procesem 10 nm, ale jego przewaga nad konkurencją topnieje. TSMC wraz z konsorcjum ARM obiecują przedstawić wykorzystujące tranzystory FinFET+ pierwsze czipy w procesie 10 nm już pod koniec 2015 roku, i jeśli obietnicy dotrzymają, to oznacza to koniec dotychczasowej przewagi Intela na polu miniaturyzacji.

Wrócmy jednak do AMD – proces 16 nm od TSMC miałby zostać wykorzystany nie tylko w produkcji GPU, ale też nowych APU i CPU, wykorzystujących mikroarchitekturę x86 o nazwie Zen. Jest to pierwsza realna innowacja w AMD od czasów wprowadzenia rdzenia Bulldozer: Piledriver, Steamroller, a nawet zapowiadany na przyszły rok Excavator, są jedynie stopniowymi ulepszeniami oryginalnej konstrukcji, wciąż niedomagającymi pod względem wydajności w porównaniu do rdzeni oferowanych przez Intela. O Zen do tej pory prawie nic nie wiadomo, oprócz tego, że zostanie zaprezentowana wraz z mikroarchitekturą K12 dla urządzeń z procesorami ARM. Spodziewać się można też porzucenia jednowątkowości w rdzeniach na rzecz czegoś podobnego do HyperThreadingu w procesorach Intela, a nawet zapożyczenia pomysłu Nvidii na architekturę 4+1, gdzie czterem wydajnym rdzeniom towarzyszy jeden mniejszy, lekki rdzeń, przeznaczony do realizacji lekkich obciążeń roboczych przy minimalnym zużyciu energii.

Raczej nie należy się jednak spodziewać w Zen jakiegoś skoku liczby rdzeni – maksymalnie osiem rdzeni, pogrupowanych w moduły po dwa, powinno pozostać standardem, pozwalając AMD w miarę łatwo przygotować modele procesorów dla różnych segmentów rynku. Niedobór liczby rdzeni nigdy zresztą przecież nie był problemem „czerwonych”, lecz mierna wydajność poszczególnych z nich. Z tanimi, znacznie wydajniejszymi procesorami, wykonanymi w procesie 16 nm, AMD miałoby realną szansę odzyskać choć część rynku komputerów desktopowych, dziś niemal w całości kontrolowanego przez Intela.

© dobreprogramy