Niektórzy deweloperzy manipulują na Steam datą wydania. Mają w tym cel i są bezkarni

Strona główna Aktualności

O autorze

Co zrobić, aby dłużej utrzymać swoją grę w sekcji z nadchodzącymi tytułami na Steam? Odpowiedź brzmi: wystarczy manipulować datą wydania, Valve i tak nikogo nie ukarze. Mike Rose, twórca gry No More Robots, zwraca uwagę na trwający w najlepsze proceder.

Okazuje się, że platforma Steam pod względem kontroli daty premiery jest dziecinnie prosta do oszukania. Weryfikacja zgodności pomiędzy faktyczną datą premiery a deklaracjami dewelopera następuje tylko raz. Po czym twórca, jeśli nie jest do końca uczciwy, może do woli modyfikować ten parametr w back-endzie. To prosty sposób na utrzymanie wysokiej pozycji na liście.

Steam wyciąga na listę nadchodzących tytułów te pozycje, które mają największą popularność wśród graczy, przez co należy rozumieć jak największą liczbę deklarujących oczekiwanie na daną grę. Co zrozumiałe, chodzi tu o tytuły, które niebawem mają trafić do nabywców. Cóż, przynajmniej w teorii, bowiem praktyka wskazuje na coś innego. Mianowicie system nietrudno oszukać.

A mówili, że podróże w czasie to bajka

Rose zauważył, że w bardzo prosty sposób można umieścić na liście każdą grę, o ile oczekuje jej wystarczająco dużo osób, bez względu na datę premiery. Wystarczy zmieniać datę premiery, w back-endzie platformy. Co ciekawe, użytkownicy nawet tego nie zauważą, gdyż na karcie gry (stronie w sklepie) wyświetlany jest inny rekord, podany na potrzeby front-endu, a nie ten zmodyfikowany w późniejszym czasie. Tego rodzaju występek udowodnił m.in. twórcom gry Steel Division 2.

Przy czym o ile wspomniana ekipa jedynie przybliżyła datę premiery, która zaplanowana jest na 4 kwietnia 2019 roku, o tyle trafiają się także producenci wpisujący w back-endzie bliskie daty, pomimo zupełnego braku przewidywanego terminu wydania. Za przykład niech posłuży gra The First Man, która widnieje jako "wydana, gdy będzie gotowa", a mimo to pojawia się wśród pozycji lada moment nadchodzących. Tak, znów ktoś podał fałszywą datę w back-endzie.

W odpowiedni na zarzuty Rose'a, Tom Giardino z Valve zadeklarował, że firma będzie poszukiwać sposobu na nieuczciwych twórców. Jednak nie chce, jak twierdzi, odebrać deweloperom możliwości zarządzania datą premiery. Rodzą się komplikacje, których ponoć nie umieją rozwiązać.

Podpowiem: drogie Valve, wystarczy, że data premiery będzie wyrażona tylko jednym rekordem w bazie. Czemu w tym przypadku ma służyć podział na front-end i back-end? Nie wiecie? Nikt tego nie wie, a kanciarze urządzili sobie figloraj i bawią się z wami na całego.

© dobreprogramy