reklama

Niemcy i Francja postulują pozostawianie furtek w każdym mobilnym komunikatorze

Strona główna Aktualności

O autorze

Na dziobie okrętu. Stawia znaczące nad znaczonym, lubi czapki z daszkiem, teorię gier, tłumaczenia maszynowe i karabiny maszynowe.

Jakiś czas temu przytaczaliśmy fakt publikacji przez Europejskiego Inspektora Ochrony Danych opinii, która spotkała się na ogół z aprobatą Czytelników. Chodziło wówczas o nowelizację europejskich regulacji, które poskutkowałyby powszechnym zakazem stosowania tylnych furtek programistów oraz przewidzianym prawnie obowiązkiem szyfrowania end-to-end.

Dziś wiemy już, że trudno oczekiwać, aby opinia (nowelizująca między innymi także politykę zarządzania ciasteczkami) rzeczywiście spotkała się z aprobatą najważniejszych osób w Unii. A nawet jeśli, to z pewnością napotka duży opór w postaci dwóch najważniejszych dziś państw we wspólnocie: Francji i Niemiec. Oprócz szeroko pojętego prosperity, oba te kraje połączył także w ostatnim czasie eskalujący problem zamachów terrorystycznych, szczególnie zaś samotnych wilków lub grup o dużej autonomii, które wykorzystują do komunikacji aplikacje mobilne.

Każdy kto śledzi od jakiegoś czasu politykę wewnętrzną Francji i Niemiec, szczególnie zaś w kwestii nadzoru nad komunikacją i Internetem, zapewne wie do czego zmierza ta historia. Otóż, jak donosi TechCrunch, na paryskim spotkaniu ministrów spraw wewnętrznych obu państw została podniesiona kwestia wymogów wobec twórców aplikacji, jakich wprowadzenie reprezentacje tych państw będą postulować w Brukseli.

Są one precyzyjnym przeciwieństwem punktów przedstawionych w opinii Europejskiego Inspektora Ochrony Danych. Mowa zatem o próbach wymuszenia na autorach aplikacji obowiązku (sic!) umieszczenia w nich tylnych furtek, co ma ułatwić ekstrakcję danych. Financial Times przytacza tutaj słowa francuskiego ministra obrony, który po listopadowych atakach w Paryżu dysponuje gigabajtami danych, do których nie może uzyskać dostępu, gdyż twórcy WhatsAppa i Telegrama, z których korzystali zamachowcy, stosują szyfrowanie end-to-end.

Takie plany już spotkały się z krytyką aktywistów, jednak biorąc pod uwagę pozycję na europejskiej arenie interesów Francji i Niemiec, nietrudno obstawiać, kto w Brukseli będzie dysponował większą siłą przebicia. Zwłaszcza że Natasha Bertaud, sprawozdawca Jean-Claude’a Junckera i Fransa Timmermansa, stwierdziła, że bezpieczeństwo należy do kompetencji narodowych, ale stworzenie odpowiednich struktur na poziomie europejskim pomoże państwom wypełniać obowiązek ochrony obywateli.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama