reklama

Nokia: Symbian musi odejść, czas na tanie smartfony z Windows Phone

Strona główna Aktualności

O autorze

Związał się z portalem dobreprogramy w 2009 roku. Zaczynał jako autor newsów, ma na koncie także kilka artykułów. Obecnie prowadzi cykl podsumowania blogów, w ramach którego opisuje tygodniową aktywność blogerów dobrychprogramów.

Nokia planuje wprowadzić do sprzedaży naprawdę tanie smartfony z Windows Phone. Pozwoli to na stopniowe wycofywanie z oferty telefonów z Nokia Belle i skuteczną konkurencję z low-endowymi smartfonami pracującymi pod kontrolą Androida.

Podczas Mobile World Congress Nokia zaprezentowała szereg nowości, w tym niedrogi smartfon z systemem Windows Phone - Lumia 610. Według najnowszych informacji telefon ten ma kosztować 189 euro. Niklas Savander, wiceprezes Nokii, powiedział serwisowi Pocket-lint, że jest to i tak zbyt dużo, bo część ludzi woli kupić prosty smartfon z Androidem za nieco ponad 100 euro. Jego zdaniem trzeba wykorzystać fakt, że Microsoft wraz z aktualizacją Tango znacząco zmniejszył wymagania sprzętowe systemu Windows Phone i wprowadzić na rynek jeszcze tańszy telefon z Windows Phone. Docelowo rodzina smartfonów Lumia ma obejmować produkty ze wszystkich przedziałów cenowych, zaczynając od Lumia 900 z ekranem 4,3 cala, kończąc na nienazwanym jeszcze modelu za nieco ponad 100 euro. Obecnie w sektorze low-end Nokia oferuje smartfony z najnowszą wersją Symbiana - Belle. Firma ma świadomość, że platforma ta jest już przestarzała i zamiast marnować pieniądze na jej rozwijanie, Finowie wolą postawić na Windows Phone.

Chciało by się rzec „wreszcie”. Dzięki wysiłkom Microsoftu system Windows Phone trafi do tanich telefonów, co Nokia skwapliwie wykorzysta, by zunifikować swoją ofertę. Pozostaje cierpliwie czekać, aż plan nakreślony przez Savandera zostanie wcielony w życie, a Symbian dla smartfonów odejdzie na zasłużoną emeryturę.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić