Notatnik Windowsa przestał być reliktem XX wieku, zamienia się w całkiem wygodny edytor

Strona główna Aktualności

O autorze

Dołączane do systemu operacyjnego oprogramowanie nie musi być najlepsze. Wystarczy, by było wystarczająco dobre, by w praktyce wyeliminować konkurencyjne aplikacje z rynku. Zwykły użytkownik, mając pod ręką program wystarczająco dobry, po prostu nie czuje potrzeby poszukiwania czegoś innego. Gdyby Microsoft był w stanie zbudować wystarczająco dobrą przeglądarkę internetową, zapewne dziś Chrome nie miałoby takiej przewagi. Ale może programistom Microsoftu uda się stworzyć wystarczająco dobry edytor tekstowy? Starożytny Notatnik doczekał się w ostatnich miesiącach znaczących modernizacji. Mogą je testować członkowie programu Windows Insider – i chyba powinni być zadowoleni. Notatnik zaczyna nadawać się do poważnej pracy.

W maju firma z Redmond zaskoczyła Insiderów wprowadzeniem do swojego edytora tekstowego obsługi uniksowego standardu znaków końca linii. Za pomocą Notatnika wreszcie możliwe stało się szybkie edytowanie skryptów czy kodu interpretowanych języków na serwerach – wcześniej poszczególne wiersze były zlane w jeden nieczytelny ciąg. Dodano też funkcję wyszukiwania zaznaczonego tekstu w Bingu, zwracając wyniki w domyślnej przeglądarce.

Wraz z zaprezentowanym w tym tygodniu buildem 17713, Microsoft wprowadził do Notatnika dziesiątki drobnych lecz istotnych zmian. Dzięki nim korzystanie z wysłużonego Notepad.exe przestaje być podróżą w czasie do XX wieku. Można powiedzieć, że wraz z jesienną aktualizacją Windowsa 10 (Redstone 5), systemowy edytor tekstu zacznie się wreszcie zachowywać tak, jak można tego od systemowego edytora tekstu oczekiwać.

Pierwsza widoczna zmiana to obsługa skalowania tekstu. Docenią to użytkownicy monitorów HighDPI i ludzie ze słabszym wzrokiem. Kombinacją klawiszy Ctrl+Plus, Ctrl+Minus oraz Ctrl+kółko myszy możemy powiększać i pomniejszać tekst. Ctrl-0 przywraca domyślne ustawienie.

Naprawiono stary problem z nieprawidłowym wyświetlaniem numerów wierszy dla zawiniętego tekstu. Teraz nawet jeśli długi wiersz zostaje zawinięty (Word wrap), to i tak będzie traktowany jako pojedynczy wiersz w liczniku paska statusu.

Poprawiono zachowanie tekstowej wyszukiwarki. Do tej pory Notatnik potrafił przeszukiwać tekst tylko od pozycji kursora do końca tekstu. Było to szczególnie nieprzyjemne przy pracy z dłuższymi plikami – w praktyce trzeba było ręcznie przewijać tekst do początku przed rozpoczęciem wyszukiwania. Teraz wyszukiwarka oferuje ustawienie Zawijaj w dół (Wrap around) i ustawienie kierunku wyszukiwania. Jeśli dojdzie do końca tekstu, wróci do początku, przeszukując cały tekst pod kątem zadanego ciągu.

Wyszukiwarka podświetla też automatycznie wszystkie znalezione instancje frazy i automatycznie kopiuje do bufora zaznaczony przez użytkownika fragment tekstu, tak że jest on gotowy do wyszukania od razu po jej wywołaniu.

Zwiększyły się też możliwości edycyjne – klawisze kursora poprawnie odznaczają tekst, a dopiero potem przemieszczają kursor, możliwe stało się skasowanie poprzedniego słowa kombinacją Ctrl+Backspace. Zmieniło się też coś w środku programu… Notatnik wreszcie jest w stanie otwierać duże, wielomegabajtowe pliki, przy których jego stare wersje zamierały. Ich edycja jest szybka i zwinna.

Zanim Redstone 5 trafi do końcowych użytkowników Windowsa 10, Notatnik doczeka się pewnie kolejnych ulepszeń. Pewnie nie ma co liczyć na obsługę skrótów klawiaturowych z uniksowego vi, ale z drugiej strony kto wie? Biorąc pod uwagę chęć uczynienia z Windowsa 10 najlepszego systemu do uruchamiania oprogramowania linuksowego, może i doczekamy się kiedyś w Notatniku możliwości skasowania wiersza kombinacją klawiszy dd.

Póki co i tak jest nieźle. Nowy Notatnik jest na tyle dobry, że zwykły użytkownik przestaje potrzebować rozbudowanych zamienników, zwykle projektowanych z myślą o programistach.

© dobreprogramy