reklama

Nowa Opera Max dostępna z trybem VIP, czyli szybka lekcja quid pro quo

Strona główna Aktualności

O autorze

Na dziobie okrętu. Stawia znaczące nad znaczonym, lubi czapki z daszkiem, teorię gier, tłumaczenia maszynowe i karabiny maszynowe.

Opera zajmuje się nie tylko tworzeniem popularnej przeglądarki. W swoim portfolio posiada także między innymi aplikację umożliwiającą na Androidzie bezpłatne połączenie z VPN, a także oszczędzający dane program Opera Max. Pojawiła się właśnie jego nowa wersja, która stanowi odpowiedź na niedawne zarzuty pod adresem twórców.

Na początku listopada ukazała się aktualizacja Opery Max z nową funkcją, pozwalającą na sprawdzanie reputacji wyświetlanej strony. Pojawiły się tam informacje o algorytmach śledzących czy wykorzystywanym protokole. Nowy tryb prywatności pozwalał także na automatyczne szyfrowanie ruchu. Wraz z tymi nowościami wprowadzono jednak ograniczenie, które poirytowało wielu użytkowników.

Chodzi o konieczność ponownego aktywowania Opery Max co 12 godzin. Na twórców spadła oczywiście fala krytyki ze strony użytkowników, jak to zwykle bywa w przypadku udostępniania tworzonego oprogramowania za darmo. Swoją decyzję uzasadnili ogromnym zainteresowaniem aplikacją, które przekłada się na obciążenie (udostępnianej za darmo) infrastruktury.

Dziś konsekwencje tej historii przełożyły się bezpośrednio na funkcjonalność samej aplikacji. W udostępnionej właśnie najnowszej wersji, którą można już pobrać z nasze bazy, pojawił się bowiem tryb VIP. Umożliwia on korzystanie z oszczędzania danych bez wprowadzonego w listopadzie 12-godzinnego limitu, po którym aplikację trzeba było aktywować ponownie.

No dobrze, gdzie jest haczyk? Czy za dostęp do trybu VIP trzeba płacić co miesiąc krocie? Bynajmniej. W zamian Opera Max będzie wyświetlała reklamy na ekranie blokady podczas (i tylko wtedy) ładowania smartfonu. Wilk syty i owca cała? Propozycja wydaje się więcej niż rozsądna, jednak zadecydują użytkownicy.

© dobreprogramy

Komentarze

reklama