Nowy Firefox pokaże stronom co im wolno: wreszcie wygodna kontrola uprawnień

Strona główna Aktualności
image
Ikona przeglądarki internetowej Firefox z depositphotos

O autorze

Dzisiaj debiutuje druga już od czasów wydania Firefoksa 57 Quantum duża aktualizacja przeglądarki, która kiedyś odmieniła Internet, a dziś musi walczyć o to, by wciąż się w Internecie liczyć. Firefox 59, którego od kilku tygodni mogliśmy testować w kolejnych kompilacjach z kanału beta dowodzi, że Mozilla idzie dobrą ścieżką. Czy jednak przekłada się to na zainteresowanie internautów? Oba popularne serwisy analityczne, StatCounter i NetMarketShare, pokazują że niestety nie bardzo – Firefox wciąż powoli się wykrwawia.

Prywatność

Kiedyś Firefox był kojarzony z tą przeglądarką, która najlepiej dba o naszą prywatność. Dzisiaj wciąż jest chyba tak kojarzony (chyba – niektórzy wciąż pamiętają fatalną wpadkę z marketingowym rozszerzeniem serialu Mr. Robot), jednak potrzeba czegoś więcej, by Mozilla mogła znów świecić przykładem dla innych. Firefox 59 przynosi to coś więcej, mianowicie precyzyjny system zarządzania uprawnieniami, dzięki któremu witryny internetowe będą działały tak, jak sobie tego życzymy.

Na stronie Prywatność i bezpieczeństwo ustawień przeglądarki pojawiła się sekcja Uprawnienia, w której możemy regulować dostęp stron do danych o naszym położeniu, obrazu z kamery, dźwięku z mikrofonu oraz możliwości wyświetlania modnych w ostatnich czasach powiadomień typu Web Push. Kliknięcie przycisku Ustawienia wyświetli listę uprawnionych stron z możliwością zablokowania im dostępu, i co równie ważne, możliwością zablokowania próśb o dostęp. W nowym Firefoksie „nie” znaczy „nie” – i mamy wreszcie możliwość wygodnego skorzystania z takiego prawa odmowy.

Tam też znajdziemy teraz opcje blokowania wyskakujących okien i ostrzeżeń o próbach instalacji dodatków, jak również możliwość zablokowania dostępu do przeglądarki usługom ułatwień dostępu (takim jak czytniki ekranowe… albo podszywające się pod czytniki ekranowe złośliwe oprogramowanie).

Bardziej skuteczny stanie się teraz też tryb porno prywatny. Marketingowcy będą nieszczęśliwi, ale w trybie tym Firefox 59 będzie odcinał informację o refererze od ścieżki adresu internetowego – innymi słowy witryny, które odwiedzamy nie będą mogły ustalić, skąd przychodzimy, nie będą mogły przechwycić też innych przydatnych informacji o użytkowniku, niejednokrotnie przekazywanych w ciągu referera.

Mozilla umożliwiła też w tej wersji automatyczne oznaczanie witryn dostępnych po HTTP jako niebezpiecznych. Służy temu nowa flaga ustawień, póki co wyłączona. Jeśli chcemy z tej możliwości skorzystać, należy przełączyć about:config?filter=security.insecure_connection_icon.pbmode.enabled na true. Zbliża się czas, gdy flaga ta będzie miała wartość true domyślnie, więc właściciele stron internetowych powinni zastanowić się nad certyfikatem SSL, choćby i darmowym z projektu Let’s Encrypt.

Zadbano też o większą kontrolę nad rozszerzeniami: za każdym razem gdy rozszerzenie przejmie kontrolę nad jakimś aspektem przeglądarki, Firefox wskaże je i przedstawi metodę odzyskania kontroli, tak jak to było do tej pory przy próbie wyłączenia ochrony przed śledzeniem czy zmianie wyglądu nowej karty.

Możliwości programistyczne

Web nie stoi w miejscu, tak więc i w tej wersji Mozilli pojawiają się zmiany, które mają umożliwić aplikacjom webowym i rozszerzeniom wykorzystanie nowych możliwości przeglądarek. Najważniejszą chyba ze zmian, które Firefox 59 wprowadza to dodanie eksperymentalnego API ukrywania kart. Za jego sprawą możliwe staje się ukrywanie karty, pokazanie ukrytej karty i sprawdzenie, czy karta jest ukryta – to wstęp do przywrócenia tego, co robiło się z kartami w „starym” Firefoksie, korzystającym z rozszerzeń na bazie frameworku XUL.

Pojawiły się też API do otwierania zakładek i wyników wyszukiwania w nowych kartach, metoda przechwytywania dowolnej karty, ograniczenie tworzenia nowych kart tylko do niewyskakujących okienek oraz odpytywanie kart według wzorca z tytułu otworzonej strony. Można będzie też kolorować karty i tło ich tytułów, obok kontrolowania koloru paska adresowego i paska wyszukiwania – pozwalają na to rozszerzenia Theme API.

Rozszerzenia mogą też modyfikować ustawienia proxy, co otwiera drogę do przywrócenia wielu popularnych rozszerzeń, wykorzystujących np. internetowe proxy do bardziej prywatnego przeglądania sieci, czy też omijania geoblokad.

Interesująco zapowiada się wykorzystanie Firefoksa 59 jako klienta zdecentralizowanych usług internetowych. Po zainstalowaniu odpowiednich dodatków przeglądarka obsłuży zasoby udostępniane po Dat Project (dat://), IPFS (ipfs://, ipns:// i dweb://) oraz Secure Scuttlebutt (ssb://), tak samo jakby były normalnymi zasobami po HTTP – wyżej wskazane prefiksy zostaną uznane za poprawne.

Dodano też możliwość wygodnego rejestrowania skryptów modyfikowania widoku treści dla określonych stron bez konieczności ręcznego wpisywania ich do pliku manifestu – może dzięki temu znów przyjdzie moda na modyfikacje stron po stronie użytkownika?

Ulepszone zostały też narzędzia deweloperskie Firefoksa: monitor sieci pokazuje podgląd wyrenderowanego HTML, wygodniej jest też przeglądać ciasteczka wg witryny w Inspektorze przechowywanych danych.

Wydajność

Współczesne przeglądarki są ekstremalnie szybkie, czy można coś jeszcze przyspieszyć? Zmiany wprowadzone w Firefoksie 59 jakieś jednak przyspieszenia dodają. Wyraźnie szybciej ładuje się zawartość strony domowej. Szybciej też będą wczytywały się strony, których zasoby zostały wcześniej zbuforowane lokalnie na dysku lub w jakimś sieciowym buforze.

Użytkownicy macOS-a zauważą też szybsze rysowanie stron, dzięki wprowadzeniu mechanizmu Off-Main-Thread-Painting, działającego już od Firefoksa 58 na Windowsie i Linuksie.

Firefox 59 czeka na Was oczywiście w naszej bazie oprogramowania w wersjach na Windowsa, macOS-a i Androida. Użytkownicy Linuksa lada moment powinni znaleźć przeglądarkę tę w repozytoriach swoich dystrybucji.

© dobreprogramy

Komentarze