Nvidia kończy wsparcie dla 3D Vision, ale gracze i tak powinni podziękować

Strona główna Aktualności

O autorze

Ktoś jeszcze pamięta modę na stereoskopowy trójwymiar, jaka opanowała branżę technologiczną w pierwszej dekadzie XXI wieku? Nvidia najwyraźniej uznaje ten pomysł za martwy. Własnościowe 3D Vision od kwietnia nie będzie już wspierane w kolejnych wydaniach sterownika.

Porzucenie 3D Vision odbędzie się równolegle z zakończeniem wsparcia dla mobilnych kart graficznych w architekturze Kepler, czyli serii 700M oraz 600M. Przy czym o ile mobilne Keplery do kwietnia 2020 roku otrzymają jeszcze poprawki bezpieczeństwa jako produkty objęte statusem legacy, o tyle kompletnie nie wiadomo, jaki dokładnie los czeka 3D Vision.

Najprawdopodobniej Nvidia po prostu usunie moduł 3D Vision z nowych wersji sterownika, a zarazem zaprzestanie wydawania profili 3D i certyfikatów zgodności dla premierowych gier.

Do dwóch razy sztuka

Nvidia dwukrotnie podchodziła do tematu 3D w autorskim wydaniu. Pierwszy raz w roku 2008, drugi zaś – 2011. Wydano wówczas zestawy, składające się z okularów migawkowych, nadajnika i niezbędnego okablowania. Nowsza wersja miała zwiększoną jasność soczewek. W międzyczasie pojawiły się też laptopy i monitory z wbudowanym nadajnikiem, gdzie potrzebne były wyłącznie okulary. Z tego względu sprzedawano je również oddzielnie.

Oprócz okularów i nadajnika, 3D Vision wymagało monitora o częstotliwości odświeżania co najmniej 120 Hz. Wynika to bezpośrednio z metody użytej do stworzenia złudzenia 3D. Ekran musi naprzemiennie wyświetlać klatki dla lewego i prawego oka, a soczewki w tym czasie odpowiednio rozjaśniają się i ściemniają, aby obraz został odebrany tylko przez oko docelowe.

Niestety, taki stroboskop u wielu ludzi wywoływał zawroty głowy i mdłości, co oczywiście regularnie uderzało w i tak niewysoką popularność efektu trójwymiaru. Producent z Santa Clara nigdy nie pochwalił się, ile zestawów 3D Vision sprzedał. Cóż, zapewne nie było czym się chwalić.

Ale, ale, ale...

Tym niemniej, pomimo braku sukcesu sprzedażowego, nie możemy nazywać 3D Vision zbędnym. Wprost przeciwnie – pomysł Nvidii odbił się w środowisku graczy szerokim echem, choć wielu z nich może sobie z tego nie zdawać sprawy. Otóż próba popularyzacji stereoskopowego 3D wpłynęła na rozwój dziś niezwykle popularnych monitorów o podbitej częstotliwości odświeżania.

Pierwszy produkowany na szeroką skalę 120-hercowiec, Samsung 2233RZ, nie był wcale promowany jako narzędzie dla wytrawnych graczy, ale właśnie monitor dedykowany do 3D Vision. To samo tyczy się techniki LightBoost, czyli stroboskopowego podświetlenia, które dzisiaj wykorzystuje się do zwiększenia ostrości w ruchu. Wtedy, jak sama nazwa wskazuje, głównym celem miało być podbicie jasności w okularach migawkowych. A co z tego wyszło, wszyscy doskonale wiedzą.

Dzisiaj niewielu mówi o 3D. Za to każdy zapalony gracz pragnie monitora z odświeżaniem równym 120 lub więcej herców. I co by nie mówić, jest w tym pewna zasługa Nvidii i 3D Vision.

© dobreprogramy