O tym jak smartfon może stać się komputerem. Część 2, czyli dlaczego pełne przeistoczenie w desktopa jest takie problematyczne

W pierwszej części napisałem o tym, jak urządzenia mobilne zwiększały swoje możliwości na przestrzeni lat, dzięki czemu w niektórych dziedzinach wyparły przynajmniej częściowo komputery klasy PC lub laptopy. Dziś natomiast omówimy zagadnienie inne, a mianowicie , dlaczego tak trudno wprowadzić desktopową funkcjonalność do urządzenia jakim jest smartfon.

By na to pytanie odpowiedzieć, wpierw musimy się zastanowić do czego wykorzystujemy komputery. Zanim to jednak zrobię, należy ujednolicić to pojęcie, bo przecież pod tym hasłem kryje się wiele urządzeń. Definicja mówi, że komputer jest maszyną elektroniczną przeznaczoną do przetwarzania informacji, które da się zapisać w formie ciągu cyfr albo sygnału ciągłego. W skutek takiego opisu, możemy pod tę definicje podpiąć nie tylko laptopy, ale i odtwarzacze MP3 czy konsole. W pojęciu mieszczą się również telefony, więc zaznaczam, że w tekście stosuje uproszczenie, które mają się odnosić do urządzeń klasy PC i laptopów.

Wracając do tematu, na desktopie spędzać czas w sposób bardzo różnoraki, zaczynając od swobodnego przeglądania treści w internecie, przechodząc do pracy, a kończąc na graniu w zaawansowane gry.

Ale chwila… obecnie smartfony przecież w teorii też tak potrafią. Ale czy aby na pewno?

Kluczową kwestią jest tutaj oprogramowanie wydane na daną platformę, gdzie każda ma inną specyfikę. System Android czy iOS są systemami mobilnymi, stąd aplikacje dostosowywują się specjalnie pod ekrany i możliwości urządzenia. Natomiast z uwagi na ekran i moc obliczeniową, to narzędzia profesjonalne tworzy się z myślą o systemach pokroju Windowsa lub OS X. Wynika to z wielu kwestii, a jedną z nich jest wielkość ekranu – bo przecież o wiele łatwiej pracować nad grafiką 3D na dużym ekranie niż na 5-calowym wyświetlacza mobilnego urządzenia.

Kolejną kwestią jest moc obliczeniowa. Owszem, wszystko dąży do miniaturyzacji – można to zauważyć przeglądając urządzenia z mojego poprzedniego tekstu, gdzie IBM Simon wyraźnie odstaje od teraźniejszych telefonów, a prawdopodobnie najmniejszym obecnie smartfonem jest produkt Unihertz Jelly o wyświetlaczu mającym zaledwie 2,45” i wymiarach 92,4x43x13mm (Simon miał 4,5” i wymiary 200x64x38mm).

Niestety nawet przy tak rozwiniętej technologii, produkt upakowany w tak ciasnej przestrzeni nie może równać się wydajnością ze swoimi większymi konkurentami (przynajmniej nie na tym samym poziomie cenowym i technologicznym). Doskonałym tego przykładem jest porównanie komputerów klasy PC z laptopami. Owszem, oba produkty mogą być szybkie, ale problem w tym, że na mniejszej powierzchni stosuje się podzespoły specjalnie zaprojektowane, które w tym celu mają nierzadko obniżone taktowanie procesora, jak i w ogólnym rozrachunku są nieco gorsze wydajnościowo.

Wynika to chociażby z tego, że podzespoły elektroniczne grzeją się, a w przypadku małych obudów problem jest jeszcze większy. Przekładając to na rynek smartfonów, nie jest możliwe (w każdym razie opłacalne dla producentów), by mobilne CPU było równe mocą z najnowszymi procesorami Intela lub AMD. Chipy wspomnianych firm są stosowane w urządzeniach klasy PC, w których obecne jest chłodzenie wiatraczkami, a i nie stanowi problemu zastosowanie chłodzenia cieczą (w smartfonach to samo rozwiązanie nie należałoby do najtańszych).

Mamy omówione już trzy problemy: wydajność podzespołów, wygodę pracy na obszarze roboczym, systemy operacyjny, a w konsekwencji dostępne na nie oprogramowanie. O ile z wolniejszą pracą na mniejszym ekranie da się pogodzić, to desktopowe systemy są barierą najtrudniejszą do przeskoczenia. W smartfonie interfejs czy „pulpit” możemy bez problemu zmienić na taki, który będzie w stanie uruchomić okna, paski zadań i inne możliwości graficznie reprezentujące system operacyjny z komputera, ale w większości na tym się kończy. Instalacja systemu operacyjnego z komputera jest często niemożliwa, za sprawą między innymi architektury procesora.

Ale czym jest właściwie architektura procesora?

Na architekturę procesora wspólnie składają się wspólnie modele programowy, jak i fizyczna budowa. Model programowy procesora to zestaw instrukcji procesora, czy sposób adresowania pamięci.

Natomiast fizyczna budowa, zwana również mikroarchitekturą to wewnętrzna, sprzętowa implementacja danego modelu programowego, określająca sposób wykonywania operacji przez procesor, szczegółową budowę wewnętrzną procesora itd. Brzmi to nieco zawile, ale ogólnie rozchodzi się o fakt, że mimo posiadania tej samej liczby rdzeni i częstotliwości taktowania, to porównywanie ARM bezpośrednio do procesorów o architekturze x86 nie ma sensu. Już rozszyfrowując akronim ARM, czyli Advanced RISC Machine, gdzie RISC oznacza zredukowany zestaw instrukcji. By jednak nie pisać o samych wadach ARM, należy wspomnieć, że architekturę tę zastosowano chociażby ze względu na mniejszą liczbę tranzystorów i niższy pobór mocy niż w procesorach z architekturą x86. Niestety stwarza to także pewne problemy. Owszem, Windows 10 jest przygotowywany pod procesory ARM64, ale tak czy siak, jest to jednak raczej poza możliwościami zwykłych użytkowników.

Teraz ktoś nieco bardziej obeznany w branży może powiedzieć, że przecież on i na iPhonie przez iBoxa, a na Androidzie za pomocą Bochsa jest w stanie uruchomić system Windows. Pierw jednak należy się zastanowić, czy takie rozwiązanie pozwoli na jakąkolwiek pracę, chociażby ze względu na dostępne sterowniki lub prędkość działania. 

W teorii więc najlepszym rozwiązaniem byłoby posiadać urządzenie z procesorem, które jest w architekturze x86, ale niestety ostatnimi smartfonami opartymi na takich procesorach to już przeszło dwuletnie produkty Asusa i Lenovo. Wynika to z faktu, iż Intel nie odnotował zbyt wysokich sukcesów w tym segmencie, w skutek czego wycofał się z rynku.

Tak więc czy pełne przeistoczenie smartfona w desktopa jest w ogóle wykonalne? W kolejnych częściach opowiem o możliwych sposobach.