reklama

Od wczoraj operatorzy mogą odpowiedzieć mailem na reklamację

Strona główna Aktualności

O autorze

Kobieta o wielu talentach, użytkowniczka OS X kochająca fotografię, kuchnię wschodnią, ciężką muzykę i poprawną polszczyznę.

Wczoraj, czyli 8 czerwca, w życie weszły nowe zasady reklamowania usług świadczonych przez operatorów telekomunikacyjnych. Zmiany wprowadza rozporządzenie Ministra Administracji i Cyfryzacji dotyczące zasad składania i rozpatrywania reklamacji usług telekomunikacyjnych.

Dotychczas, bez względu na to, jaką drogą złożyliśmy reklamację dostawcy usług, na papierze czy mailowo, firma miała obowiązek odpowiedzieć nam na papierze. Rozporządzenie wprowadza możliwość wyboru, czy w sprawie reklamacji będziemy komunikować się z dostawcą drogą elektroniczną czy na „martwych drzewach”, bez względu na to, jaką drogą składamy reklamację. Jeśli wybór nie zostanie jasno określony, operator odpowie tym samym kanałem, jakim dostał zgłoszenie od klienta.

W założeniu zniesienie obowiązku odpowiadania klientom na piśmie ma przynieść znaczne oszczędności i usprawnić komunikację między klientem i dostawcą usług telekomunikacyjnych. Przede wszystkim osoby, które preferują drogę elektroniczną komunikacji, czyli e-mail bądź elektroniczne biuro obsługi, otrzymają odpowiedź natychmiast po rozpatrzeniu sprawy i będą mogli zapoznać się z nią w dowolnym miejscu i czasie. Jeśli odpowiedź z jakiegoś powodu nie dotrze, będziemy mogli zwrócić się o wysłanie jej duplikatu.

Po stronie przedsiębiorców zaś szykują się spore oszczędności. Z ponoszonych kosztów odpadnie papier, drukowanie, wysyłka listu poleconego i kilka minut czasu osoby odpowiedzialnej za korespondencję. Pomnażanie papierowej korespondencji jest niewskazane i ministerstwo liczy na możliwość oszczędzenia także cennych zasobów leśnych, co ma być długoterminową korzyścią ze zmiany. Oszczędzamy czas i cenne leśne zasoby! — tak zostało podsumowane ogłoszenie na stronie MAiC.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić