OpenCore Computer, czyli producent komputerów z internetowego podziemia

Strona główna Aktualności

O autorze

Słyszeliście o OpenCore Computer? Strzelam, że nie – ale anonimowość jest jedną z głównych domen tej marki. Jej twórcy z pełną świadomością łamią amerykańskie prawo. Robią to jednak w sposób taki, aby stale wymykać się stróżom prawa i władzy sądowniczej.

OpenCore Computer sprzedaje hackintoshe, czyli – dla nieświadomych – komputery z nielegalnie zainstalowanym systemem macOS. Dlaczego nielegalnie? Bo licencja zabrania dostarczać ów system z urządzeniami innymi niż macierzyste, a do tego nie jest on dostępny w wolnej sprzedaży. Czyli każdy hackintosh to, mówiąc wprost, sprzęt z pirackim oprogramowaniem. W ten sposób naruszone zostają m.in. postanowienia ustawy Digital Millennium Copyright Act, nie wspominając już o oczywistym narażaniu się na pozew ze strony Apple'a.

Historycznych przykładów, jak może skończyć się taka sytuacja, nie trzeba daleko szukać. W 2008 roku firma Psystar Corporation, integrator systemów, wprowadziła do oferty opcję instalacji systemu Mac OS X Leopard. Apple od razu ruszył z pozwem i po niespełna roku Psystar otrzymał bezterminowy nakaz sądowy, by zaprzestać spornych działań. Sąd Najwyższy odmówił ponownego rozpatrzenia sprawy w roku 2012, a wkrótce potem Psystar zwinął interes.

Łamać prawo można, dopóki cię nie złapią

Niemniej jednak, jak już zostało wspomniane, OpenCore Computer podchodzi do sprawy w sposób, nazwijmy to tak, bardziej ekstrawagancki. Nie wywodzi się, przynajmniej oficjalnie, z legalnie działającej firmy. Na stronie tego nietypowego producenta próżno doszukiwać się jakichkolwiek danych teleadresowych. Nie wiadomo więc, kto właściwie stoi za tym biznesem, gdzie ma swoją siedzibę ani jak głęboko tkwi w branży komputerowej. Jakby tego było mało, płatności obsługiwane są wyłącznie w kryptowalucie bitcoin, co zapewnia ich odbiorcy anonimowość.

Dociekliwi zauważą pewnie, że OpenCore to także nazwa bootloadera, który pozwala uruchomić hackintosha. To prawda – jednak grupa odpowiedzialna za niniejsze narzędzie stanowczo odcina się od handlu komputerami. W oświadczeniu pisze: "Dla nas, którzy pracujemy niekomercyjnie jako wolontariusze i dla zabawy, szokujące i obrzydzające jest to, że niektórzy nieuczciwi ludzie, których nawet nie znamy, odważają się używać nazwy i logo naszego bootloadera, OpenCore, w celu promocji nielegalnego procederu". Słowem, nikt nic nie wie.

Tymczasem kontrowersyjna firma(?) nabiera wiatru w żagle. W tej chwili oferuje jeden model komputera, Velociraptor, zbudowany na platformie AM4. Zapowiada jednak kolejne, w tym taki z Threadripperem. Zarzeka się jednocześnie, że nie zamierza oszukać żadnego klienta, a dowodem na to ma być implementacja systemu powierniczego poprzez Bitrated.

© dobreprogramy
s