Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

HotZlot 2034 — rzut oka w kryształową kulę

4 lipca 2014 r. odbędzie się HotZlot 2014, czyli zlot czytelników portalu dobreprogramy.pl. Będzie to już ósme tego typu spotkanie i jeśli nie walnie w nas meteoryt, nie pochłonie czarna dziura, a Towarzysz Władimir swoje napoleońskie zapędy zakończy na Półwyspie Krymskim, i w ogóle szeroko rozumiany palec boży nie dźgnie nas w klatę - to tegoroczny HotZlot na pewno nie będzie ostatnim w historii.

Dlaczego "HotZlot"? Pewnie niewielu zastanawia się nad genezą tej nazwy, a jeszcze mniej genezę tę miało możliwość poznać. Ja miałem. Chyba.

Było to Roku Pańskiego 2011, w pięknej scenerii rozpalonej słońcem Doliny Charlotty, gdzie ja, Ostatni z Mohikanów, miałem zaszczyt po raz pierwszy uczestniczyć w HotZlocie. W ostatnim dniu Zlotu, kiedy to zgodnie z tradycją Esencja Złotego Łana leje się strumieniami i rozplątuje większość języków, miałem przyjemność zasiąść przy wspólnym stole z anielsko rozweseloną (zwłaszcza w tym pamiętnym dniu) słynną Maszyną Losującą, czyli qbap'em.

r   e   k   l   a   m   a

Według zasłyszanej wówczas opowieści, nazwę HotZlot wymyśliła była dziewczyna qbap'a. Wiem/pamiętam tylko tyle, że w swej prostocie i jednocześnie genialności nazwa spodobała się Redakcji i w niezmienionej formie od II Zlotu funkcjonuje do dziś. Czy historia tej nazwy miała jakiś szerszy zarys albo drugie dno, tego nie wiem, bo obszary mojego umysłu, odpowiedzialne za pamięć, zostały wówczas nieco zmiękczone pianą na bazie chmielu.

Domyślać się jedynie mogę, że ówczesnej partnerce qbap'a słowo "hot" zapewne przyszło na myśl jako pierwsze, gdy spoglądała na swego wybrańca - wówczas jeszcze młodego, przystojnego, zadbanego i właśnie "gorącego". Ach, stare, dobre czasy, panie qbap'ie...

Ok, dość odgrzewania kotletów sprzed lat. Czas spojrzeć w przyszłość; i to nie w tę za rok, dwa, pięć, ale w tę za lat dwadzieścia. Czy HotZlot pozostanie HotZlotem?

Portal dobreprogramy.pl ma się świetnie i raczej nie sądzę, by mógł znaleźć się po niewłaściwej stronie mocy, tym samym ginąc w otchłaniach internetu, a w umysłach internautów stając się mglistym wspomnieniem. Co ma początek, ma i swój koniec, ale w przypadku dobrychprogramów koniec ten jest jedynie domniemaną teorią, a realne kształty przyjmie... Nie! Nie przyjmie!

Z organizacją HotZlotu będzie podobnie - dopóki istnieje portal i dopóki "sól tej ziemi", czyli użytkownicy, trwają przy nim wiernie, dopóty zloty będą organizowane. Tak przynajmniej ja prorokuję. No chyba, że jest coś, o czym nie wiem... Ale nie - skupmy się na optymistycznej wersji: HotZloty były, są i będą.

A jak wyglądać będą jego uczestnicy? Nie chodzi tu o dosłowny wygląd zewnętrzny. Choć faktycznie będzie to ciekawy obrazek, zwłaszcza z Redakcją w tle - do bandy łysych adminów dołączą Krogulec z Gutkiem, Docent wreszcie (jak na pana w średnim wieku przystało) dowie się, co to znaczy mieć brzuch, Nicolassa oprószy siwizna, a TomisH symulator kozy zacznie mylić z symulatorem samego siebie. Cóż, starość nie radość. I tylko Xyrcon - jak na damę przystało - pozostanie młoda i piękna.

Pewnie, że Redakcja za dwadzieścia lat częściowo się zmieni, ale ci, co już tu są, zostaną, bo zgodnie z wizją Mr. Donalda zobowiązani są "szarpać" co najmniej do cyferki 67 na liczniku.

Skoro już naświetliłem przyszły wizerunek Redakcji, nie fair byłoby pozostawienie bez podobnego wypadu w przyszłość użytkowników. Nie ma podstaw, by sądzić, że nawet za dwadzieścia lat kilkunastoosobowa grupa najbardziej ambitnych blogerów, komentatorów, forumowiczów i w ogóle tych, którzy regularnie swe myśli przerzucają na łamy portalu, straci wenę, zapał i chęć do dzielenia się swoimi doświadczeniami i przez to nie zasłuży sobie na udział w HotZlocie 2034.

W swej kuli widzę, że po torbę z zestawem startowym stoi Shaki81. Dla niego mam coś, co powszechnie nazywamy "good news" - rok 2034 to czasy, w których dobroprogramowe kurtki pasują nawet na takie wielkoludy jak Shaki81 :)

Co widzę jeszcze? Ostatnimi czasy na Zlotach pojawiała się taka chwila, że bezradnie rozkładano ręce i smutnie powtarzano, że "z pustego i Salomon nie naleje". Jeśli z obecnych bywalców HotZlotów choć jedna trzecia znajdzie się na spotkaniu w roku 2034, w garnku z zupą chmielową nikt nie ujrzy dna. Po pierwsze - szwankujące pęcherze i szalejące prostaty nie pozwolą tej jednej trzeciej na zbyt duże spożycie; po drugie - zaważy tu kwestia czysto fizycznej gibkości i sprawności, która maleje wraz z wiekiem. Podobnie jak wytrzymałość kości, których uszkodzenia w razie zbytniego zachwiania równowagi nie zaryzykuje starsza część zlotowiczów. Nawet Over skoryguje swe przedzlotowe obliczenia (wtajemniczeni wiedzą, o jakie obliczenia chodzi), biorąc poprawkę na swe (za dwadzieścia lat) prawie pięćdziesięcioletnie biodra, które mogłyby ulec przemieszczeniu w razie wyczyniania podobnych jak zeszłego lata bezwładnych akrobacji.

Oczywiście przytyki o starczej niedołężności traktujcie z przymrużeniem oka i kwitujcie uśmiechem, bo tak naprawdę

starzy jesteśmy tylko wtedy, jeśli się takimi czujemy

Właśnie - co do uśmiechów: ich Łowcę również widzę za dwie dekady siedzącego na sesji Microsoftu (którą gwoli ścisłości prowadzi wygięty reumatyzmem Łukasz Foks), łowiącego uśmiechy zebranych własnym uśmiechem - dziwnie szerszym i bielszym, niż dotychczas. No tak - dziadzia Zbyszek chwali się sztucznym uzębieniem...

Nawet Banan, który dziś jeszcze nie łapie się na najbliższy Zlot z powodu mleka pod nosem (cóż, taki regulamin), i który na przyszłoroczną "18-tkę" czeka jak na zbawienie, po setkach testów, podsumowań i zniszczonych pendrive'ów, w roku 2034 szykować się będzie po raz - załóżmy - dziewiętnasty na HotZlot, nawet on będzie w takim wieku, że część uczestników zastanawiać się będzie, czy mówić do niego "Banan", czy "Pan Banan". Oczywiście tradycyjna impreza integracyjna szybko wypłucze wahanie młodzików :)

Sam sobie muszę wreszcie powiedzieć "dość!", zanim zbyt mocno zapędzę się w te zgryźliwe docinki. Nie na tym miał się opierać fundament tego wpisu. Chodzi przede wszystkim o rzecz taką - że na HotZlocie 2034 (a nawet wcześniej) będziemy mieli niezłe zróżnicowanie demograficzne. Będą tam przecież zlotowicze, którzy już dziś mają zaliczonych kilka takich wypadów, ale będą też i tacy, którzy na Zlocie pojawią się po raz pierwszy. Teoretycznie różnica wiekowa pomiędzy uczestnikami może wynieść nawet 40 lat.

Kryształowa kula pokazuje tylko mgliste kontury ludzi, nic nie mówiąc o ich bliższych ze sobą powiązaniach. Redakcja (całkiem słusznie) stara się wykrywać pary, które HotZlot chętnie potraktowałyby jako tanie cenowo, ale bogate w wyżerkę i popitkę, miłosne gniazdko. Zdarzyć się jednak może, HotZlot stanie się familijnym piknikiem, na którym znajdą się rodzice wraz ze swoimi dziećmi. No bo co stoi ku temu na przeszkodzie? Jeśli dzieciak przejmie geny "skomputeryzowanego" ojca, dodatkowo odziedziczy po nim smykałkę do mądrego naciskania w klawisze, a ojciec, wciąż czując się pięknym i młodym, nie zamieni laptopa na różaniec, to obaj mają wielkie szanse znaleźć się na HotZlocie 2034.

Zauważyliście pewien schemat, powtarzający się na weselach, imieninach i innych podobnych stypach? Młodzież siedzi w jednym kącie, a ciotki i dziadki w drugim. Na HotZlocie każdy siedzi tam, gdzie chce. Ale czy zbyt duże zróżnicowanie wiekowe będzie w stanie podzielić naszą dobroprogramową społeczność? Walę prosto z mostu: NIE. Ponieważ HotZlot to nie wesele, ani imieniny; ponieważ na HotZlotach nie ma ciotek, ani wujków; nie ma starych, ani młodych; ponieważ HotZlot zakiełkował dzięki Sieci.

A Sieć nie dzieli, lecz łączy ludzi.


 

inne

Komentarze