Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Na szczytach Broad Peak

Dosłownie kilka dni temu, 29 grudnia 2017 roku, ruszyła Narodowa, zimowa wyprawa "K2 dla Polaków", której celem jest zdobycie drugiego co do wysokości ziemskiego szczytu K2. Jest to jedyny szczyt, którego jeszcze nigdy nie udało się zdobyć zimą. Liczę, że w tym roku polskim himalaistom, mimo wiatru wiejącego w porywach do 200 km/h i temperatury dochodzącej do -50 stopni Celsjusza, ten stan rzeczy uda się zmienić. W chwili, gdy piszę ten tekst, nasi wędrują przez lodowiec Baltoro, by za kilka dni stanąć u stóp Góry Mordercy. Powodzenia, chłopaki!

Tak ważna dla polskiego himalaizmu wyprawa jest moim zdaniem idealną okazją wkręcenia choć niektórych z Was w świat wysokogórskiej wspinaczki. Niestety w realu ujarzmianie ośmiotysięczników raczej nigdy nie będzie mi dane, a jedyne szczyty, które udało mi się zdobyć, to... szczyt silosu zbożowego i - jak czasem w młodości zapewniali mnie mama i tata - szczyt głupoty (ten zdobyłem ponoć kilkanaście razy...). No cóż, z faktami się nie dyskutuje. Mimo braku praktyki temat wspinaczkowy wciąż jednak pociąga mnie niemiłosiernie, a balansowanie na dachach świata, na krawędzi życia i śmierci, w okolicach ośmiu tysięcy metrów nad poziomem morza wciąż gdzieś tam przewija się w mojej wyobraźni. By choć w minimalnym stopniu marzenia przekuć w ich spełnienie, sięgam sobie po pudło z grą "K2" i pnę się w górę w domowym zaciszu. O tej grze pisałem Wam prawie dwa lata temu i dodam, że wciąż jest to moja ulubiona rozrywka.

Jako że wszystko z czasem kiedyś powszednieje, także i moje wielokrotne i zakończone pełnym sukcesem (zimowe również!) wypady na K2 warto było jakoś urozmaicić. Jakiś czas temu dokupiłem więc sobie dodatek do gry "K2" o nazwie "K2: Broad Peak".

r   e   k   l   a   m   a

Autor gry, pan Adam Kałuża, przenosi nas teraz ze szczytu K2 na szczyt K3, powszechnie znany jako właśnie Broad Peak. Jest to dwunasta pod względem wysokości góra na Ziemi, wznosząca się 8051 metrów nad poziomem morza, na terenie - podobnie jak K2 - pasma górskiego Karakorum; wierzchołki K2 i Broad Peak oddalone są od siebie o 9 kilometrów. Po raz pierwszy na szczycie Broad Peak stanęli Austriacy, było to 9 czerwca 1957 roku. Oczywiście ośmiotysięcznik bez Polaków jest jak blondyna pofarbowana na rudo, dlatego też 30 czerwca 1983 roku szczyt zaliczyła (jako pierwsza kobieta) Krystyna Palmowska. 5 marca 2013 roku Polacy dokonali też pierwszego zimowego wejścia na Broad Peak; niestety Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski na zboczach góry pozostali już na zawsze :(

Wracając do gry - przypomnę w skrócie zasady "K2". Gracze wcielają się w dwuosobowe zespoły himalaistów, którzy - zależnie od wybranej planszy - próbują zdobyć szczyt K2 latem lub zimą. W każdej turze gracze dociągają po sześć kart ruchu lub aklimatyzacji, wybierają z nich trzy i za ich pomocą mozolnie wspinają się na szczyt lub podnoszą poziom aklimatyzacji. Jako że wspinanie się na ośmiotysięczniki nie jest rajdem po Biedronce, gracz, który zagrywa karty z najwyższymi wartościami ruchu w górę, przymusowo dobiera żeton ryzyka, tłumiący jego zapał wspinaczkowy o 1 lub 2 punkty ruchu lub o tyleż samo umniejszający jego poziom aklimatyzacji. Im wyżej się wspinamy, tym jest trudniej, a dbałość o dobrą kondycję naszych himalaistów nieraz może zdecydować o zdobyciu szczytu lub... śmierci bohaterów. Ponadto motorem napędowym (no, raczej hamującym) jest pogoda - zmienna, znana tylko na kilka tur do przodu i potrafiąca nieźle dać w kość nawet starym wyjadaczom. Celem gry jest wejście na jak najwyższą wysokość (oczywiście najlepiej na sam szczyt), przeżycie(!) wyprawy i w efekcie zdobycie jak najwyższej liczby punktów.

Dodatek "K2: Broad Peak" to dwustronna plansza, żetony szczytów, żetony trawersów i przede wszystkim nowe wyzwania, zainspirowane osiągnięciami Polaków na Broad Peak. Pozostałe elementy gry znajdują się w podstawce "K2".

Pierwszy scenariusz dodatku, nazwany "Bieg na szczyt", opiera się na dokonaniu Krzysztofa Wielickiego, który w 1984 roku jako pierwszy człowiek w historii zdobył Broad Peak w stylu alpejskim. Bez namiotu, na lekko wyszedł z bazy, zdobył szczyt i znów wrócił do bazy. Zajęło mu to 21 i pół godziny. Szacun, co nie? W grze gracze będą się starać skopiować ten wyczyn. Z talii kart należy odrzucić dwie najwyższe karty aklimatyzacji i jedną kartę ruchu. Ponadto nie bierzemy namiotu - zamiast w nim, swoje życie ratować będziemy zagrzebując się w jamach śnieżnych, które (uwaga!) mogą przetrwać tylko dwa dni, zanim zasypie je śnieg. Według tego scenariusza wyprawa potrwa o trzy "dni" krócej (odrzucamy jeden kafelek pogody), w końcu to bieg na szczyt, a nie procesja wkoło kościoła.

Powiem Wam szczerze, że w ten wariant gram bardzo rzadko. Autor niestety nie ustrzegł się pewnej schematyczności z podstawki "K2", która preferuje jedyną zwycięską strategię - przeć jednym himalaistą jak najszybciej na szczyt, zdobyć go, wrócić na bezpieczną wysokość i dopiero wtedy próbować coś zwojować drugim pionkiem. To, kto pierwszy zdobędzie szczyt, jest dość istotne, bo w razie remisu punktowego wygrywa gracz, który jako pierwszy zaliczył "dziesiątkę". Niestety taka strategia nie ma zbyt wiele wspólnego z duchem himalaizmu, gdzie raczej współpraca jest warunkiem przetrwania, a w grze powinna gwarantować sukces. "Bieg na szczyt" nabiera jednak rumieńców przy co najmniej trzech osobach przy stole - na planszy robi się tłoczno, nie dla wszystkich starczy miejsca na danym polu, a zbyt szybki przeskok do strefy śmierci może nas tam uwięzić na zawsze. W tym wariancie zalecam więc grę w co najmniej 3-osobowym składzie, z użyciem zimowych kafelków pogody, a nawet - żeby było naprawdę hardcorowo - z minidodatkiem "Lawina".

Tym, co czyni dodatek "K2: Broad Peak" naprawdę fajną grą, jest druga strona planszy, czyli scenariusz "Trawers Broad Peaków". Na początek dopowiem, że masyw Broad Peak ma kilka wierzchołków, a trzy z nich, 15-ego, 16-ego i 17-ego lipca 1984 roku, zostały zdobyte przez Wojciecha Kurtykę i Jerzego Kukuczkę. Dokonali oni tak zwanego trawersu, czyli ogólnie mówiąc - przeszli tę górę w poprzek. My spróbujemy zrobić to samo na planszy.

Jak widzicie, na planszy zaznaczone są trzy szczyty - od prawej: Broad Peak główny (8051 m n.p.m.), Broad Peak Central (8011 m n.p.m.) i Broad Peak North (7490 m n.p.m.). Zdobywanie poszczególnych szczytów przesunie oczywiście naszych himalaistów na listwie punktowej, ale w tym wariancie wziąć trzeba pod uwagę parę innych aspektów gwarantujących zwycięstwo.

Po pierwsze - dodatkowe punkty za zdobycie konkretnego szczytu; kto zrobi to pierwszy, dostanie o jeden lub o dwa dodatkowe punkty więcej za szczyty nr I i nr II; zdobycie szczytu nr III gwarantuje jeden dodatkowy punkt, niezależnie od tego, czy weszło się na niego jako pierwszy czy jako ostatni.

Po drugie - którędy droga? Można zacząć od lewej, łatwiejszej strony planszy i w miarę szybko zdobyć kiepsko punktowany szczyt nr III; czai się tu jednak pewne niebezpieczeństwo związane z kartami ruchu - jeśli zużyjemy je zbyt szybko, może się okazać, że zabraknie nam ich po przejściu (trawersie) na stronę prawą, gdzie koszt ruchu jest wyższy, a i braki aklimatyzacyjne mogą się nam dać nieźle we znaki. Prawa strona gwarantuje w przypadku sukcesu sporą ilość punktów, ale warunki klimatyczne i wspinaczkowe są tu o wiele gorsze, co w przypadku załamania pogody zmusi nas do ucieczki w bardziej korzystne klimatycznie rejony Broad Peaku lub rozbicia namiotu. No właśnie - namiot. Jeden gracz dysponuje tylko jednym namiotem i jeszcze przed startem z bazy gracz decyduje który pionek będzie go "niósł" (w podstawce "K2" każdy himalaista miał swój namiot). Na szczęście namiot można rozkładać i składać dowolną ilość razy i mogą to robić obaj nasi himalaiści, pod warunkiem, że staną na polu, gdzie ów namiot się znajduje i "wezmą" go ze sobą. Kwestia namiotu wreszcie w jakiś sposób wpływa na współpracę obu himalaistów jednego gracza. Oba pionki w końcu będą musiały z niego skorzystać, a żeby to zrobić, nie mogą samolubnie stawiać go gdzie popadnie.

Po trzecie - pogoda. Znamy ją co najwyżej na kilka tur wprzód, dalej to wielka niewiadoma. Można ryzykować, rwać się do przodu i albo trafić w idealne okienko pogodowe umożliwiające skuteczny atak na szczyt, albo zmarnować tę szansę, zmarnować karty ruchu na ucieczkę i tkwić gdzieś pod szczytem próbując jakoś przeżyć.

Po czwarte - trawers. Jeżeli któryś z naszych himalaistów stanie choć raz na obu specjalnych polach trawersu (umieszczonych po obu stronach planszy), zalicza trawers i w razie zdobycia któregoś ze szczytów, dostaje dwa dodatkowe punkty za każdy zdobyty szczyt (zaliczenie trawersu bez zdobycia choć jednego szczytu nie daje żadnych dodatkowych punktów).

Moim zdaniem w tej grze nie ma jednej idealnej strategii na zwycięstwo. Jest za to coś, co lubię - kombinowanie od samego początku, w każdej turze, zależnie od poczynań przeciwników, jak i oczywiście kaprysów pogody. Jest też trochę liczenia, bo nastawiając się na zdobycie kolejnego szczytu dochodzimy w którymś momencie do wniosku, że lepiej zaliczyć nie kolejny szczyt (warty na przykład jeden dodatkowy punkt), lecz wykonać trawers i dostać dwa punkty. Wszystkie rozgrywki, w których brałem udział, były mocno wyrównane, więc różnica tego jednego punktu może zaważyć na zwycięstwie. Fajne tutaj jest też to, że zwycięzcę poznaje się dopiero po podliczeniu wszystkich punktów - za wysokość, za szczyty i za bonusy za trawers. Emocje są więc do samego końca.

"K2" to bardzo dobra gra planszowa. Dodatek "K2: Broad Peak" czyni ją świetną i mocno regrywalną. Oczywiście aby tak myśleć, trzeba lubić wysokogórski klimat i wkręcić się w jego planszową wersję. Ja się wkręciłem i nie żałuję ani grosza na ten planszówkowy zakup.

 

gry hobby

Komentarze